Komu (nie)potrzebny jest film „Breaking Bad”?

dnia

Uwaga: w tekście pojawiają się spoilery dotyczące Breaking Bad i Better Call Saul

Vince Gilligan już wielokrotnie przekonywał fanów Breaking Bad, że jest cudotwórcą. Najlepiej to zobrazował przypadek ryzykownego na papierze spin-offu Better Call Saul, który przerósł poziomem oryginał. Lecz nie tak dawno dowiedzieliśmy się, iż otrzymamy film Breaking Bad, który opowie o losach Jesse’ego Pinkmana po ucieczce z obozu nazistów. Fajnie, ale po co to komu?

FOTO: IMDb

Im więcej wody w Wiśle upłynęło od czasu emisji największego hitu w historii stacji AMC, tym coraz bardziej kwestionuję jego jakość. Pisałem trochę o tym przy okazji mojej recenzji ostatniego sezonu Better Call Saul, więc tutaj nie będę się rozdrabniał. Ale muszę przyznać, że ostatni sezon przygód Walta i Jesse’ego to szesnaście godzin telewizyjnej perfekcji. Uważam, iż każdy wątek i każda postać została tam wyciśnięta do cna, a zakończenie było nader satysfakcjonujące. Stąd też moja rezerwa do ukazania dalszych przygód Pinkmana. No bo co tutaj pokazywać?

Podsumujmy. Walter jest martwy (i każda jego próba wskrzeszenia będzie śmieszna), tak samo jak Mike, Hank, Gus, Todd i reszta nazistów. Rodzina White’ów jest rozbita. Saul uciekł i obserwujemy jego losy w Better Call Saul.  Zostaje nam Jesse, którego los nie oszczędzał. Jego ucieczka w finale była w końcu zwycięstwem dla młodego chłopaka, mimo tego, iż wiemy, że pewnie policja go niedługo dostanie (Gilligan niejako to potwierdził w wywiadach).

FOTO: IMDb

Ale czy naprawdę nie możemy już dać spokój Jesse’emu? Wydaje się, że Pinkman już wystarczająco wycierpiał w serialu. No bo cóż nowego może nam zaoferować postać wspólnika Waltera? On już wystarczająco odkupił swoje winy. Jedyny sposób, w jaki ten film może działać, to nakręcenie czegoś w stylu kina drogi, gdzie Jesse będzie walczył o swoją wolność. Tylko czy warto rozgrzebywać uniwersum Breaking Bad na potrzebę takiego projektu?

Szczególnie kiedy mamy taką perłę jak Better Call Saul. Ten spin-off ukazał nam postać Saula Goodmana w zupełnie nowym świetle, ale i tak stał się kopalnią smaczków dla fanów Breaking Bad. Produkcja ta udowodniła, jak bardzo inteligentny świat zbudował Gilligan. Myślę, że to właśnie serial o błyskotliwym prawniku powinien być miejscem dla eksplorowania potencjalnych pomysłów i fantazji Vince’a.

Mam zresztą teorię, iż powstanie filmu Breaking Bad to tak naprawdę przykrywka do tego, aby Aaron Paul mógł swobodnie pojawić się na planie Better Call Saul. Myślę, że w piątym sezonie jest duże prawdopodobieństwo zobaczenia Jesse’ego. Kiedy w serialu Pinkman zapoznaje Walta z Saulem, jasno widać, iż ten już wcześniej korzystał z usług gadatliwego prawnika. Skoro pod koniec czwartego sezonu ujrzeliśmy ostatnie stadium przemiany Jimmy’ego w Saula, to musimy zobaczyć trochę jego szemranej działalności. Jesse idealnie by się w to wpasował.

Oczywiście Vince Gilligan to człowiek znacznie mądrzejszy ode mnie. Więc powinniśmy mu w pełni zaufać, mimo tego zaczynam się bać o uniwersum Breaking Bad, miejmy jednak nadzieję, że ten świat nie rozmieni się na drobne.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *