Jak nauczyć swoją lepszą połówkę grać w gry

dnia

Jedną z ważniejszych podstaw każdego związku jest udawanie, że pasja drugiej osoby jest dla nas interesująca. Naprawdę ważne jest, by nie ziewać gdy dziewczyny z którymi się spotykasz godzinami prowadzą monolog o tym, która część Harrego Pottera jest najważniejsza, dlaczego Taylor Swift jest zbawieniem muzyki, lub opowiada o monodramie nad którym pracuje (okej, to ostatnie było nawet ciekawe przez pierwsze dwie godziny). Wiesz przecież, że za kilka minut ty w odpowiedzi zaczniesz jej tłumaczyć dlaczego Patryk Vega to uosobienie wszystkiego co złe na tej planecie, albo dlaczego Assasin’s Creed własnoręcznie zniszczyło gatunek open world zaledwie w dekadę. Po festiwalu potakiwania głową i mówienia “to ciekawe”, położycie się spać, a rano na zmianę będziecie przy śniadaniu mówić o Horkruksach i tym że AC to to samo co Far Cry. Zawsze jednak naprawdę zależało mi na tym by zarazić innych moją pasją, więc karkołomnego zadania nauczenia kogoś lubić gry podejmowałem się kilka razy i przez lata zdążyłem wypracować system.

Po pierwsze musicie wiedzieć, że w trakcie nauki będziecie chcieli wiele razy zamordować swojego partnera / partnerkę. To dokładnie tak jakbyście nie mieli z kim ścigać się na nartach i postanowili zabrać na stok swojego pięcioletniego kuzyna. Gry są najlepszą formą rozrywki, ale też najbardziej skomplikowaną. Cechują się monstrualną ilością nieintuicyjnych zasad, znanych tylko wieloletnim graczom. Musicie pamiętać, że osoba która będzie grała po raz pierwszy nie ma pojęcia, że małą strzałeczka kierująca nas w losowe strony w FPSie to tak naprawdę wskaźnik gdzie został rzucony granat, a kiedy nie wiemy gdzie iść w platformówce, znaczy to że mamy iść w prawo.

Oczywiste UI nowego Call of Duty | Źródło YT: MAB

Ucząc kogoś grać nie można zaczynać od naszych ulubionych serii. Od razu odrzucamy każdego FPSa, Assasin’s Creeda, nie mówiąc już nawet o RPG czy strategiach. Powinniśmy też szukać gry, w którą można grać razem, bo przecież uczymy kogoś grać, by mieć kolejny sposób na wspólne spędzanie czasu. Paradoksalnie nie musi być do gra dla wielu graczy. Wspólne granie w Life is Strange, dostarczy więcej emocji i tematów do rozmów niż Borderlands. Wspomniałem o przygodówce od Dotnod nie bez powodu. Ma ona według mnie wszystkie cechy dobrej pierwszej gry. Nigdy nie każe ci się spieszyć, pozwala na wspólne podejmowanie decyzji, a mechanika cofania czasu daje możliwość podejrzenia każdej z opcji. Najważniejszą jednak cechą tej gry jest właśnie niespotykana wcześniej mechanika manipulacji czasem. Jeśli nie było jej zaimplementowanej w żadnej innej grze wcześniej, znaczy to że gra musi wyjaśnić ją przez tutorial i to właśnie Święty Graal gier dla początkujących. Innowacyjność Portala wymusiła stworzenie intuicyjnego samouczka w wyniku czego 90% gry to nauka i nikomu to nie przeszkadzało. To samo tyczy się Superhot, Loco Roco czy Patapona.

Najważniejszy moment tutorialu Portala | Źródło YT: Extra Credits

Można też osobiście zostać czyimś tutorialem. Wypróbowałem to na mojej współlokatorce, gdy używałem jej jako obiektu testowego, pisząc na studia pracę o Minecrafcie. Zacząłem od braku jakichkolwiek instrukcji, by przez kilkanaście minut przyzwyczaiła się do sterowania (początkujący gracze mają ogromny problem z kontrolowaniem obu analogów na raz) i co jakieś pół godziny pokazywałem jej nową mechanikę gry. Po kilku dniach dekorowała już wnętrza swoich domów i zakładała farmę, a po kilku tygodniach fragowała ze mną zombie w Black Ops III.

Pomyśleć można, że dobrym punktem rozpoczęcia będą gry dla dzieci. Little Big Planet, Rayman czy gry z serii Lego muszą przecież nauczyć sterowania nowych graczy, no i każda z nich ma wbudowany tryb współpracy. Te gry nadają się do nauki tylko i wyłącznie gdy sami nie będziemy w nie grali, pozwalając drugiej osobie spędzić dziesięć minut przy jednej zagadce. Prowadzi to do zdecydowanie najważniejszej zasady uczenia kogoś grać. Nigdy nie zabieraj kontrolera. W trakcie gdy twoja życiowa miłość będzie wpadała do tej samej przepaści w Mario kilkanaście razy, ty nie będziesz nadążał z parzeniem zielonej herbaty na uspokojenie, ale musisz pamiętać, że w momencie kiedy przejmiesz kontroler, nikt niczego się nie nauczy.

Jeśli mamy mało czasu i chcemy przekonać kogoś do gier na szybko, polecam jakąkolwiek bijatykę. Staram się wtedy ćwiczyć bardziej zaawansowane sekwencje wiedząc, że i tak przegram z kimś, kto będzie losowo nawalał w klawisze, jakby celowo chciał zepsuć mój kontroler. Łatwo można ominąć wtedy problem kaca moralnego, gdy daliśmy komuś celowo wygrać, a zwycięzca będzie szczęśliwy z wygranej rywalizacji. Serio, przełykając dumę i nie biorąc do siebie tekstów o tym, że ktoś kto grał w grę pierwszy raz cię pokonał, uszczęśliwiłem już wiele osób.

Na koniec chciałem jeszcze dodać, że prawdopodobnie najprostszą drogą byłoby zainwestowanie w jakikolwiek sprzęt Nintendo. Każda gra stworzona przez wielkie N jest świetnie przystosowana dla nowych graczy, nie pisałem o tym wcześniej, bo sam spędziłem z nimi za mało czasu, by nie czuć się źle pisząc o czymś co wiem, jednak mam z tymi grami mniej doświadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *