Najnowsze stare buty

dnia

Konsekwentnie ciągnąc wątek poruszony w tekście o Coil, pomówmy teraz o Nine Inch Nails. W przeciwieństwie do naszych rodzin, Trent Reznor przygotował bardzo ładne prezenty na tegoroczne święta. Dwa niezwykle interesujące nagrania.

Jeżeli myśląc o Coil piszę, że był to najpłodniejszy projekt, jaki znam, to Nine Inch Nails jest drugim najpłodniejszym projekt, jaki znam. Trzecim zapewne będzie The Brian Jonestown Massacre, ale o tym już nie napiszę.

Poza Nine Inch Nails, które na swoim koncie ma naprawdę imponującą ilość nagrań, jego frontman – Trent Reznor, angażował się w całą masę innych projektów. Robił dźwięk do pierwszego Quake’a, układał z Lynchem soundtrack do Lost Higway, a dla Natural Born Killers Stone’a nagrał parę utworów, w tym Burn.

Jakiś czas, po wpuszczeniu w letarg Nine Inch Nails, Trent Renor i Atticus Ross komponowali do Gone Girl, Social Network, no i przede wszystkim do Girl with Dragon Tatoo, gdzie wraz z Karen O zaaranżowali Imigrant Song Zeppelinów, nadając utworowi nieco więcej pikanterii. Oprócz tego, na tym samym soundtracku znalazł się cover duetu Bryan Ferry, David Gilmour – Is Your Love Strong Enough? Natomiast w tym roku nagrali muzykę do dokumentu o efekcie cieplarnianym Before The Flood oraz główny motyw Patiots Days.

W ostatnich tygodniach grudnia ukazały się również dwa nagrania Nine Inch Nails. Jednym z nich, co dla fanów pewnie ważniejsze, jest EP Not the Actual Events. Zawiera on 5 nowych utworów, utrzymanych w stylistyce industrialu, ale także muzyki filmowej. Dla zaciekłych fanatyków, w utworze poniżej, w bębny tłucze Grohl.

Jednak dla mnie o wiele ciekawszą rzeczą jest reinterpretacja chyba najbardziej kultowej płyty w dorobku zespołu, czyli The Fragile: Deviations 1The Fragile nie jest moim ulubionym nagraniem, ale przy debiucie i The Downward Spiral wypada najciekawiej. Bardzo dużo dźwięków, instrumentów i muzyków tworzyło tę płytę. Dlatego nie powinno nadto dziwić, że płyta zawiera wersje instrumentalne. Bardzo często linia wokalu tłumi, odciąga uwagę od bogatego tła, jakim właśnie jest aranżacja instrumentalna. Z wielką przyjemnością można zatem zatopić się w czystym brzmieniu The Fragile: Deviations 1. Płyta składa się z 37 utworów, a jej przesłuchanie zajmuje niemal 3 godziny. Warto.

Nie chcę wpisywać się w ton odgrzewającego kotlety postmodernisty, ale czy rzeczywiście nie mamy do czynienia z pewnego rodzaju renesansem remasteringu, niepublikowanych od lat nagrań, znalezionych w katakumbach Watykanu wydań specjalnych? Należy zadać zasadne pytanie: z czego to wynika? Czyżby rzeczywiście epoka rozkwitu muzyki, sztuki, polityki się skończyła i mamy do czynienia tylko i wyłącznie z tym, co wtórne? OBY.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *