Najlepsze momenty Gry o tron.

Dzisiaj fani Westeros mają swoje święto.  Na ekrany HBO wraca po dwóch latach Gra o tron z nowymi odcinkami. Niestety już ostatnimi. Z tej okazji wraz z redaktorem Dawidem Smykiem, przypominamy najlepsze momenty tej epopei. Siądźmy razem i przypomnijmy sobie najgłośniejsze fragmenty tych siedmiu sezonów.

Mamy też przygotowaną kompilacje najgorszych momentów, którą opublikujemy w wtorek.

Joffrey dostaje z liścia

Moment, który można rewatchować w nieskończoność. Kiedy mam wymienić ulubiony moment z epopei HBO, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to właśnie ten wielce zasłużony strzał z liścia. Nie przepadam za nienawidzeniem konkretnej postaci, ale  w tym przypadku, aż zacierałem ręce po obejrzeniu tej sceny. Pomaga też to, iż Joffrey dostaje z liścia od samego Tyriona, czyli obiektywnego ulubieńca fandomu Westeros. Niby moment typowy dla fanów, ale jakże satysfakcjonujący (Tomek)

Egzekucja Neda Starka

Nie mogło zabraknąć prawdopodobnie najsłynniejszego spoilera serialu. Uśmiercenie głównego bohatera chwilę przed zwieńczeniem wątków pierwszego sezonu, wydawało się karkołomnym pomysłem, a okazało się szalenie trafnym ruchem. Począwszy od przyjęcia perspektywy podrostka, małej Aryi (zaczerpnięte bezpośrednio z Martina, ale niemniej efektowne), aż po realistyczne ukazanie konsekwencji, zarówno emocjonalnych, z przepracowywaniem żałoby przez bliskich Neda w kolejnym odcinku, jak i politycznych, odczuwalnych przez resztę fabuły serialu. Wszystko to sprawiło, że kolejny zgon w karierze Seana Beana nie był tylko pustym momentem szokowym i niedającym spokoju cliffhangerem, a czymś przełomowym w formule telewizyjnej — tu naprawdę mogło się zdarzyć wszystko. (Dawid)

Bitwa bękartów

Ze wszystkich bitew w Grze o Tron, moją ulubioną jest właśnie ta. Nie tylko dorównuje ona bitwom z trylogii Władcy Pierścieni, ale także znakomicie podkreśla i uzupełnia charaktery postaci Jona Snowa i Ramsaya Boltona. Jest to też najlepszy odcinek Kita Harringtona pod względem aktorskim.  Prawdziwe brawa należą się tutaj Miguelowi Sapochnik, który wyreżyserował ten odcinek (pamiętajmy, że ten Pan wyreżyserował jeszcze „Hardhome”). Znakomita perfekcja reżyserska. Zdecydowanie mój ulubiony odcinek tego serialu. (Tomek)

Purpurowe Wesele

Kolejna pamiętna śmierć i ponownie jest to coś więcej, niż chwila zabawowej satysfakcji z patrzenia na najbardziej znienawidzoną postać serialu, dławiącą się własną krwią. Choć finał uroczystości był poprzedzony wieloma tropami, które nas na niego przygotowały, to jednak nie da się ukryć, że nawet znając ostateczne rozwiązania, trudno nie przypatrywać się tej mistrzowsko skonstruowanej sekwencji w ciągłym napięciu. Potem każdy z nas, z tych nieznających wtedy książkowego oryginału, oglądał ją wielokrotnie, by wyłapać wszelkie detale, wskazujące na sprawcę zamachu na życie Joffreya. Rozwiązanie zagadki rodem z Agathy Christie przyszło kilka odcinków później, też de facto podane bardzo subtelnie. Ale to nie był koniec przeprawy dla wielu bohaterów, bo w dalszej części sezonu czekał nas…. (Dawid)

 Sąd nad Tyrionem

Ale ten czwarty sezon był dobry, co nie? To był drugi raz w serialu, gdy oglądaliśmy najfajniejszego i zbawiennie poważnie traktowanego karła w popkulturze, stającego przed sądem. Ale dopiero ta scena była prawdziwym aktorskim tour de force Petera Dinklage’a — w jednym monologu Tyrion wyrzuca z siebie całą furię, która buzowała w nim nie tylko przez całą rozprawę, ale i całe życie. Potem przyszła tylko wątpliwa ulga, gdy już parę odcinków później doczekał się swojej nie-tak-słodkiej zemsty na zdradzieckiej Shae i ojcu. (Dawid)

Red Wedding

Gra o Tron jest znana z nagłych zwrotów akcji, czego symbolem stało się sławne krwawe wesele. Jest to chyba najbardziej rozpoznawalny moment całego serialu, który na stałe zagościł w popkulturze. Reakcje z oglądania rzezi Starków robiły furorę na Youtube, a my już wtedy mieliśmy pewność, że serial przejdzie do historii telewizji. (Tomek)

Daenerys przejmuje nieskalanych

Mam duży problem z postacią Daenerys (wspomnę jeszcze o tym), ale moment, kiedy Drogon spala Kraznysa, a potomka rodu Targaryen przejmuje nieskalanych, jest epicki. Mamy pierwszy pokaz siły drzemiącej w postaci granej przez Emilię Clark. Od tego momentu Danka nie da sobie dmuchać w kaszę i stanie się ważnym graczem w Westeros. (Tomek)

Hardhome

Nawet w tak ślamazarnym i chaotycznym sezonie jak piąty, zdarzyła się prawdziwa perełka. W jednej z lepiej zrealizowanych do tej pory scen batalistycznych, nie tylko przypomnieliśmy sobie, jak bardzo w istocie nam zależy na losie Jona i kompanii dzikusów, ale i najdłużej wstrzymywana strzelba Czechowa opowieści, czyli Biali Wędrowcy, w końcu naprawdę dała o sobie znać, powalając swoją liczebnością i niestrudzonością. No i ten niebieskooki nekromanta z soplami na łbie, pokazany w końcu w całej okazałości. Wrr… (Dawid)

Góra vs. Żmija

Ponowny dowód na tezę, iż najlepsze momenty Gry o tron, to te, kiedy przemoc łączy się z rozwojem postaci. Historia Żmij jest na tyle wyrazista, iż przypomina nam małe opowiadanie w świecie Westeros. Walka jego z Górą jest perfekcyjnie napisana i sfilmowana. Każdy zwrot akcji tutaj wybrzmiewa należycie, a nasze serca biją szybciej z każdym ruchem. Jedna z lepszych sekwencji walki w historii tv (chociaż numerem jeden jest dla mnie pojedynek Dana i Capitana Turnera w Deadwood). Warto też oczywiście wspomnieć o dramacie obyczajowym Lannisterów, który dzieje się na drugim planie i dodaje całej sytuacji dodatkowych kolorów. (Tomek)

 Otwarcie “The Winds of Winter”

Miguel Sapochnik, czyli pierwszy reżyser “Gry”, którego nazwisko postawiliśmy sobie za cel obowiązkowo zapamiętać. Bo to czego dokonał zarówno w “Hardhome”, opisywanej przez kolegę Tomka Bitwie Bękartów, jak i w pierwszych dziesięciu minutach finału szóstego sezonu, zawstydziłoby Christophera Nolana w jego najlepszych momentach. Stawki są wysokie, dziki ogień pod Septem Baelora zapowiadany już na długo przed, a reżyser dyryguje swoją ludobójczą symfonią nieuchronności, z najlepszą kompozycją w karierze Ramina Djawadiego na pierwszym planie, jak gdyby nic go to nie kosztowało. Przepiękny moment, który nie pozostawił nam złudzeń —  zbliżamy się do końca tej długiej przygody. (Dawid)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *