Najlepsza gra planszowa w historii – Dokapon Kingdom

dnia

Digitalizacja gier planszowych często spotyka się z krytyką. Cyfrowe wersje Monopoly czy innych klasycznych gier zabijają całą magie wielogodzinnych posiadówek ze znajomymi. Gry wideo powinny swoją formą rozwijać koncept, a nie go ograniczać, dlatego zawsze było mi szkoda Japońskiej ekipy ze studia Sting, które stworzyło dziesięć lat temu Dokapon Kingdom na PS2 i Wii. Ich gra nigdy nie przebiła się przez rynek i jest praktycznie nieznana w każdym rejonie świata (w Europie nie została nawet wydana). Wielka szkoda bowiem uważam ją za najlepszą grę imprezową w historii.

Dokapon z początku odrzucać może stylem cukierkowego anime, ale rozgrywając swoją pierwszą partie w życiu, powinienem zostać wpisany do podręcznika psychologii jako idealny przykład syndromu sztokholmskiego. Po kilku godzinach wykrzykiwałem ze znajomymi oklepane frazesy postaci po zakończeniu walki, a po pół roku od ostatniej partii, patrzę na przesłodzoną grafikę z sentymentem. W podstawowych założeniach to hybryda gry planszowej i RPG, dla maksymalnie czterech osób (polecam grać tylko z kompletem znajomych, bez mocno nieuczciwego SI). Jedna partia zajmuje… sam nie wiem do końca ile. przez swoją losowość może w każdym momencie wydłużyć się nawet o kilka godzin, ale pierwsza partia w życiu zajęła mi około 60 godzin. Polecam system spotykania się raz w miesiącu na noc grania, by skończyć jedną partię w pół roku.

Przy rozpoczęciu rozgrywki wybieramy klasę postaci z klasycznego wojownika, złodzieja i maga. Wybór ten pozostanie z nami jedynie przez kilka pierwszych godzin gra bowiem wraz z postępami w przygodzie, mamy do wyboru coraz to więcej ścieżek rozwoju. Od profesji do których jesteśmy przyzwyczajeni w RPG takich jak alchemik czy kapłan, aż do końcówki spektrum abstrakcji, gdzie uwalnia się szaleństwo anime i możemy zostać akrobatą czy cyber-ninją. Gdy zakończymy plansze treningową, zyskamy dostęp do pierwszego kontynentu otwartego świata, pełnego miast, sklepów, zamków i specjalnych lokacji. O ruchu decyduje kostka ze sciankami od 0 do 6, lub przedmioty z naszego ekwipunku. Po pierwszym z ośmiu rozdziałów, prawdopodobnie przy każdym ruchy używać będziemy specjalnych spinnerów i klejnotów do poruszania się po planszy. Do tego dochodzi również selekcja broni, tarcz, ubrania, magia ofensywna, defensywna, do używania na mapie gry, specjalne przedmioty, pułapki, klucze do skrzyń, mikstury i system levelowania postaci. Nagle z prostego konceptu gra staje się pełnoprawnym RPG. System walki jest mało skomplikowany, choć znajdzie się w nim miejsce na odrobinę taktyki. Powiem po prostu że będzie to najbardziej emocjonująca partia w papier-kamień-nożyce jaką przyjdzie wam rozegrać w waszym życiu. Szczególnie, że z godziny na godzinę stawki w grze rosną.

Szczególną uwagę trzeba zwrócić na to jak Dokapon radzi sobie z byciem inkluzywnym. Niczym Mario Karts pomaga najsłabszym graczom, częściej losując im lepsze opcje i często pokrzyżuje plany osobie, która prowadzi od dłuższego czasu. Świetnie sprawdza się też system zdobywania doświadczenia po walce z innym graczem. W przypadku zwycięstwa, ten o większym poziomie nie otrzyma żadnego EXP (może jednak go okraść), ale gdy słabszy gracz wyczuje dobry moment na atak (np. gdy tamten będzie osłabiony po walce z bossem) i uda mu się wygrać, po walce wskoczy na jego poziom doświadczenia. Te dwie uzupełniające się mechaniki sprawiają, że żaden gracz nie powinien zająć pierwszego miejsca na dłużej niż dwie godziny.

Najważniejsi w tym wszystkim są jednak znajomi z którymi postanowimy spędzić ten czas. Gra przez swoja losowość potrafi napsuć wiele krwi, gdy w losowym momencie opóźni rozgrywkę na kilka godzin, teleportując nas na specjalny event na drugim końcu mapy, w którym zmusi nas do walki między każdym graczem, aż do ostatniej żywej osoby. Na pudełku gra ostrzega, że niszczy przyjaźnie i nie jest to marketingowy sloganik jak w Uno. Na szczęście z dobrymi ludźmi, każda kolejna partia, wraz z lepszym zapoznaniem się z mechanikami gry, jest coraz lepsza. To naprawdę rozbudowana gra, która zasługuje na więcej rozgłosu. Niestety w ewentualności możemy liczyć już tylko na status cult-classic, bo nie zapowiada się żebyśmy już kiedykolwiek powrócili do królestwa Dokapon na współczesnych konsolach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *