Najgorsze momenty ,,Gry o tron”

Przedwczoraj przypomnieliśmy Wam najlepsze momenty Gry o tron.  Niestety wszyscy dobre wiemy, że produkcja stacji HBO nie jest kryształowo czysta i zdarzały jej się momenty złe, jeżeli by nie mówiąc tragicznie. W ramach dziennikarskiego obowiązku przypominamy wraz z Dawidem nasze najgorsze momenty w Westeros.

Podróże Daenerys

Pisałem wcześniej, że mam problemy  z postacią Daenerys. Otóż chodzi mi tutaj o jej podróże. Zazwyczaj jej wątki polegały na przejścia z punktu A do punktu B, gdzie postać Emili Clarke uczy się ważnej lekcji na temat siły i władzy. Na dodatek odkrywa siebie na nowo. A Jorah robi do niej maślane oczy…  I tak wszyscy czekali na smoki w jej scenach. (Tomek)

Co zrobiliście Stannisowi?

Ostatni żywy z Baratheonów (dobra, jest jeszcze Gendry) może nigdy nie był jednym z najgroźniejszych graczy w tytułowej grze, w końcu mówił z pozycji wzgardzonego i odartego z praw “środkowego brata”, swoistego Fredo rodziny, a do tego dochodzi jego ślepa fascynacja wątpliwej skuteczności czarami. Jednak mimo wszystko traktowało się go z jakimś stopniem  szacunku. O sztucznie szokowej scenie spalenia córki mówiło się w kontekście najgłupszych odstępstw od książki ze strony scenarzystów, ale tej postaci, której autorytet sprowadzał się w pewnym momencie do poprawiana gramatyki podwładnych , już bardzo długo nie dało się traktować poważnie. A jego śmierć? Jakaś bitwa, na którą nie starczyło budżetu, więc rozwiązano ją jednym cięciem montażowym, a potem off-screenowa egzekucja z ręki Brienne. Żadna strata na tym etapie.(Dawid)

Śmierć Littlefingera

Kiedyś w tym serialu chodziło o postacie, obecnie to jednak polityczne namiastki połączone z przewidywanymi twistami. Śmierć głównego antagonisty serialu (pamiętajmy, że to on rozpoczął całą wojnę) jest rozczarowaniem. Skazany podczas nudnego procesu, dzięki któremu Sansa (aka najgorzej napisana postać serialu) mogła zyskać triumf. No i dlaczego Littlefinger nie poprosił o sąd przez pojedynek? Leniwe pisanie scenariusza się kłania. (Tomek)

 

Beef Sansa vs Arya

Tomek pisał już o idiotycznym zagraniu z odstrzeleniem Littlefingera, ale to, co do niego doprowadziło, jest niemniej obraźliwe. Wziąć dwie bohaterki, które od początku serialu przeszły największą przemianę, a potem wyciągać jakiś śmieszny relikt pierwszego sezonu, by kazać nam uwierzyć, że cofnęły się w rozwoju i w epicentrum gigantycznej wojny, rozdzierającej ich świat, wracają do siostrzanych przepychanek, wzbogaconych groźbami śmierci. Ale czekajcie, przecież to była wszystko podpucha, na którą nabrał się najsprytniejszy człowiek w Westeros! Śmiesznie wyszło. (Dawid)

Życie miłosne Daenerys

Khal Drogo, Jon Snow, Jorah Mormont…. I tak w kółko i w kółko. Każda relacja miłosna Daenerys z którąkolwiek z postaci sprawia, iż wywracam oczami i chce przewijać scenami. Miejmy nadzieję, że na koniec serialu  Zrodzona z Burzy (oczywiście, jeżeli przeżyje) zostanie sama jak palec, bo mam dosyć tej telenoweli z nią w roli głównej. (Tomek)

Powrót Blackfisha! Chwila, kogo?

Riverrun w szóstym sezonie to totalny wątek-zapychacz, a postać Bryndena Tully’ego, choć ważna w książkach, nie zrobiła dużego wrażenia w serialu. Całość wygląda jak jakaś oboczna, quasi-humorystyczna przygoda z prostszych czasów pierwszego sezonu. Nie obchodzi nas szczególnie ani los zamku Tullych, ani synów Waldera Freya, a Jaime i Briennie też wydają się tam zaglądać tylko turystycznie. Po żmudnych negocjacjach, wszystko sprowadza się do groźby pt. “zabijemy ci syna”, a nudny i niepotrzebny wątek zostaje na zawsze zapomniany. (Dawid)

 R=L=J

Ja wiem, że Benioff i Weiss mają trudno, bo George RR Martin delikatnie mówiąc wpuścił ich jak śliwki w kompot, zostawiając ich z całym tym bałaganem w połowie serialu. Ale, żeby jeden z kluczowych wątków w całym serialu, wyjaśniać teorią tak oklepaną, że zna ją każdy fan? Ujma dla prozy Martina i tego serialu.(Tomek)

Yara próbuje uratować Theona

A propo zupełnie zbędnych rzeczy, pamiętacie tę jedną scenę akcji z czwartego sezonu, w której Yara Greyjoy wbija się do Dreadfortu i próbuje uratować Fetora, cierpiącego na ciężki przypadek syndromu sztokholmskiego, a chwilę potem wychodzi Ramsay na gołej klacie i cały “misterny plan” lega w gruzach? Też nie pamiętałem. Scena tak paskudnie nakręcona i niedoświetlona, nie mówiąc już o tym, jak niepotrzebna i nielogiczna, że obok całego odcinka “Blackwater”, symbolizuje te “mroczniejsze” czasy dla serialu, gdy miał znacznie mniejszy budżet i czasami musiał uciekać się do półśrodków, by dać pozory większej dynamiki i efektywności. A to nie było zawsze potrzebne, gdy siłą pozostawała ciekawa konstrukcja postaci i intryga. (Dawid)

 Sex Cersei i Jamiego przy trumnie

Czasem twórcy poświęcają realizm bohaterów dla skandali i tanich sensacji. Dawid rozpisze się o gwałcie Sansy, dla mnie jednak dziwną sceną był gwałt Cersei przy trumnie Joffreya. Raz, że to było dziwne dla postaci Jamie’go. Dwa ta scena nie wniosła nic do serialu i rozwoju postaci. W zamian otrzymaliśmy chyba najbardziej łopatologiczny przykład wyjaśnienia idei Erosa i Tanatosa w tej dekadzie. (Tomek)

“Unbowed, Unbent, Unbroken” — cały odcinek

Kolejny żenujący “sidequest” bohaterów, czyli kumpelska przygoda Bronna i Jaime’ego w Dorne w komplecie z najbardziej nieudolną choreografią walki i dziwacznym kolektywem złych aktorek, którego nazwa przywodzi na myśl niskobudżetową pornografię z lat 80. — Żmijowe Bękarcice (Sand Snakes w oryginale). Co oprócz tego? Kolejne nudy z treningiem Aryi w Braavos, czerstwe żarty Tyriona i Joraha, mało owocne teleportacje Littlefingera po całym Westeros, a na deser absolutnie zbędne i pozbawione dobrego smaku przypomnienie nam, jak złym człowiekiem jest Ramsay Snow, poprzez tysięczną z kolei eksploatację cierpienia Sansy i Theona. Bo jak “lepiej” zamknąć odcinek “Gry o tron”, jeśli nie gwałtem analnym? (Dawid)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *