Muse w Krakowie – kosmiczna uczta

dnia

Patrząc na muzyków zespołu Muse, trudno uwierzyć, że debiutancką płytę Showbiz wydali 20 lat temu. Słysząc ich na żywo, już można, jak najbardziej – dzięki profesjonalizmowi najwyższej klasy i dopracowanemu do perfekcji, energetycznemu widowisku, które potrafią zaserwować swoim fanom, tak jak i było 22 czerwca na krakowskiej Tauron Arenie.

Zespół promuje aktualnie swój ósmy studyjny album wydany w zeszłym roku – Simulation Theory. Koncert w Krakowie był szóstym dotychczasowym występem grupy w Polsce. Osobiście miałam okazję zobaczyć ich na żywo po raz pierwszy i nie ukrywam, że miałam wysokie oczekiwania.

Przed gwiazdą wieczoru wystąpiła brytyjska grupa allusinlove (oryginalna pisownia), wcześniej znana pod nazwą allusondrugs. 7 czerwca muzycy wydali swój debiutancki album.

Muse pojawili się na scenie 5 minut przed planem. W jednym momencie zapanowała ciemność i rozpoczęła się prawdziwie kosmiczna podróż. W twórczości grupy bardzo wyraźnie widać fascynację światem science fiction, teoriami konspiracyjnymi, apokalipsą. W takiej konwencji utrzymane było także krakowskie show. Gra świateł, iluminacje przypominające laser, obecność robotów na scenie, wizualizacje nawiązujące do sztucznej inteligencji, akrobaci w kaftanach bezpieczeństwa – to wszystko przeniosło nas na dwie godziny do zupełnie innej rzeczywistości.

Zaczęli od Algorithm i Pressure z ostatniego albumu w towarzystwie przebranych w błyszczące skafandry muzyków z instrumentami dętymi. Przez pierwszych kilka utworów nie nawiązywali interakcji z publicznością, co świetnie wpasowało się w konwencję – miało być enigmatycznie. Co jakiś czas na scenę powracali ludzie w kosmicznych kombinezonach, wyposażeni raz w miecze świetlne, za innym razem w dmuchawy z dymem – niecodziennych dodatków nie brakowało także w ubiorze wokalisty. Matt Bellamy pojawił się na scenie w błyszczącej kurtce i charakterystycznych, świecących okularach.

Zdjęcie: Michał Młynarczyk

Po szlagierze – Uprising, widowisko obierało dwa tory, albo przenosząc nas z powrotem w inny wymiar, albo ciesząc nas genialnym, gitarowym graniem. Technika Bellamy’ego, jego warunki głosowe, bas Chrisa Wolstenholme’a, Dom Howard na perkusji – bez dwóch zdań, podziwiając ich na żywo, nie można wysnuć innego wniosku niż taki, że są to instrumentaliści najwyższej klasy.

Pod względem kompozycji, wydaje mi się również, że jest to obecnie jeden z najbardziej wszechstronnych rockowych zespołów. Podczas koncertu mieliśmy okazję słyszeć elementy dubstepu, ballady na fortepianie, dużą dawkę elektroniki i czystego, surowego rocka.

Po przypominającym twórczość Prince’a Propaganda przeszli do absolutnego hitu z genialnym gitarowym riffem, czyli Plug in baby – ponoć w Krakowie zagrali ten utwór po raz tysięczny i mam nadzieję, że nigdy nie usuną go z koncertowej setlisty.

Źródło: Facebook

Nie zabrakło także takich hitów jak Supermassive black hole, Hysteria (basowe intro na żywo było dla mnie zdecydowanie jednym z przyjemniejszych doświadczeń koncertowych), akustyczne Dig down, Madness, do którego Matt założył słynne okulary z teledysku i pełne emocji Mercy, podczas którego Bellamy zszedł z wybiegu do publiczności, przybijając z fanami piątki. Usłyszeliśmy również między innymi Time is running out, Starlight i genialny gitarowy medley Stockholm syndrome/Assassin/Reapers/The Handler/New born.

Pod koniec za perkusją na scenie pojawiła się postać wielkiego dmuchanego potwora, symbolicznie pokonanego przez Bellamy’ego, który trzy razy rzucił w niego gitarą. Wcześniej, w połowie występu, Matt podszedł do ustawionej na wybiegu maszyny, z której podczas ostatniego taktu utworu wyciągnął wtyczkę, „przez co” w hali nastała całkowita ciemność. Chylę czoła ekipie technicznej Muse, dzięki której show było pełne takich właśnie elementów, czyniących widowisko coraz bardziej nieziemskim, dosłownie i w przenośni.

Źródło: Facebook

Muse zakończyli utworem Knights of Cydonia, poprzedzonym zaczerpniętym z kompozycji Ennio Moricone wstępem na harmonijce w wykonaniu Wolstenholme’a. Pożegnali się, mówiąc „See you soon”, co na pewno nie jest obietnicą bez pokrycia. Wnioskując z zachowania na scenie, a także późniejszych relacji w mediach społecznościowych, polska publiczność jak zwykle nie zawiodła i na pewno możemy spodziewać się powrotu grupy do naszego kraju, a jeżeli bardzo nie możecie się doczekać, to dzielę się radosną wiadomością – grupa będzie koncertowała w Europie do połowy września.

Pełna setlista:

  1. Pressure
  2. Psycho
  3. Break It to Me
  4. Uprising
  5. Propaganda
  6. Plug In Baby
  7. Pray (High Valyrian)
  8. The Dark Side
  9. Supermassive Black Hole
  10. Thought Contagion
  11. Interlude
  12. Hysteria
  13. The 2nd Law: Unsustainable
  14. Dig Down
  15. Madness
  16. Mercy
  17. Time Is Running Out
  18. Houston Jam
  19. Take a Bow
  20. Prelude
  21. Starlight
  22. Algorithm
  23. Stockholm Syndrome / Assassin / Reapers / The Handler / New Born
  24. Knights of Cydonia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *