Mumia – Strzeżcie się!

Mumia zaraz po Draculi, Potworze Frankensteina i Wilkołaku jest najbardziej rozpoznawalnym potworem wytwórni Universal. Powstały filmy z Borisem Karloffem i Lon Chaney Jr., produkcje Hammera z Peterem Cushingiem i Christopherem Lee, oraz wciąż popularna seria z Brendanem Fraserem utrzymana w duchu kina nowej przygody. W którą stronę zmierza najnowszy film?

Nick Morton (Tom Cruise) jest doświadczonym żołnierzem walczącym w Iraku i jednocześnie złodziejem cennych antyków. W trakcie wykonywania misji przypadkowo natrafia na grobowiec w którym od tysięcy lat spoczywała zmumifikowana księżniczka Ahment (Sofia Boutella). Główny bohater nieumyślnie budzi mumię ze snu. Od tego momentu Nick zostaje obłożony klątwą – nie tylko staje się nieśmiertelny, ale również zostaje wybrany przez mumię na swojego nowego kochanka którego chce obdarzyć boską mocą i wspólnie zawładnąć światem.

Foto: IMDb

Wcześniejsze wersje „Mumii” zmierzały albo w kierunku gotyckiego horroru, albo kina nowej przygody. Reżyser, Alex Kurtzman postanowił pójść na kompromisy. Jest jednocześnie filmem przygodowym, horrorem, oraz kinem akcji typowym dla Toma Cruisa. Jakby tego było mało jest to również wstęp do Dark Universe – uniwersum z potworami Universal w rolach głównych. Tutaj zainspirowano się produkcjami Marvela. Poznajemy Prodigium, tajemniczą organizację podobną do S.H.I.E.L.D., oraz dr Jekylla, czyli odpowiednika Nicka Fury’ego, oraz dostajemy masę informacji o innych potworach które poznamy dopiero w przyszłości.

Tutaj leży największa wada filmu – nie wie czym właściwie chce być. Ton jest fatalnie rozłożony – topornie przeskakuje między komedią, powagą, a grozą. Ilekroć twórcy starają się rozluźnić atmosferę gagami, albo uderzyć w poważniejsze tony, czujemy się tylko zbici z tropu.

Na dodatek do każdego stylu podchodzi po macoszemu. Oczekujecie kina przygodowego, pełnego egzotycznych widoków, zagadek do rozwiązania i odkrywania grobowców? Po jakiś 30 minutach opuszczamy Irak i resztę filmu spędzimy w szaroburym Londynie. Nastawialiście się na wybuchowe kino akcji w stylu poprzednich filmów z Tomem Cruisem? Też niewiele z tego dostaniecie, bo poza sekwencją w Iraku i destrukcją Londynu, większość czasu spędzimy w ciasnych pomieszczeniach w których bohaterowie prowadzą między sobą długie ekspozycje. Może w takim razie horror? Fani mogą docenić niektóre lokacje (grobowce, opustoszałe gotyckie katedry), czy rozwiązania (żywe trupy, nawiązania do klasyków Universal), ale brakuje tutaj jakiejkolwiek grozy, wszystko opiera się na przewidywalnych jumpscar’ach i kiczowatych efektach specjalnych.

Foto: IMDb

Nad scenariuszem pracowało aż trzech scenarzystów i trzech pomysłodawców (co daje praktycznie aż 6 scenarzystów) – efektem czego jest chaos scenariuszowy. Co chwilę zmienia się ton, styl, kierunek artystyczny, pojawiają się nieścisłości i absurdalne rozwiązania fabularne które nie mają sensu. Wiele momentów wzbudza kompletnie przeciwne emocje – sceny poważne i straszne bardziej śmieszą, a sceny komediowe żenują.

Fabuła kręci się wokół Nicka, który jest nudny i nie wzbudza sympatii. Mimo akcji, rozwałki miast, czy armii żywych trupów, nie ma tutaj napięcia, ponieważ nie obchodzi nas główny bohater, który dodatkowo jest nieśmiertelny, więc nic mu nie zagraża. Poza tym, czy przerażające jest uciekanie przed mumią w postaci atrakcyjnej Sofi Boutella, która chce się z nim związać, obdarzyć boską mocą i wspólnie zawładnąć światem? Towarzyszka protagonisty, archeolog Jenny jest jeszcze gorsza, pełni tylko funkcję damy w opałach, jest drewniana, irytująca i niepotrzebna. Między parą postaci nie ma jakiejkolwiek chemii i nie pomagają w tym sztuczne i rozwleczone dialogi pełne ekspozycji.

Tytułowa Mumia wygląda nieźle, ale brakuje jej osobowości – w przeciwieństwie do poprzednich wersji, nie posiada głębi, nie jest nawet postacią tragiczną. Dosyć przekonywająco wypadł nawet Russell Crowe jako dr Jekyll i pan Hyde, niestety nie dostaje zbyt wiele scen i przez większość czasu prowadzi nudne dialogi.

Wszystkie wady odbijają się na finale, który jest najgorszą częścią – absurdalny, rozwiązania fabularne psują sens całego filmu (i pewnie odbiją się na przyszłość Dark Universe), a momenty które miały nas poruszyć i trzymać w napięciu tylko wzbudzają uśmiech politowania.

Foto: IMDb

„Mumia” zawodzi absolutnie na całej linii. Posiada momenty w których ogląda się nawet znośnie, jako guilty pleasure- sceny akcji są zrealizowane poprawnie, a fanów horrorów może na chwilę ucieszyć widok zombie, albo gotycka scenografia. Całość niestety psuje fatalny scenariusz, nudna para bohaterów, oraz źle zbilansowany ton. Nie jest to nawet kompetentnym film stojący na własnych nogach, bo połowa to tylko zapowiedzi przyszłych filmów Dark Universe. Jest to jeden z najgorszych blockbusterów tego roku.

Ocena: 2/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *