Milan się sprzedał! Czyli jak nie robić transferów

dnia

Ostatnie, letnie okienko transferowe stało pod znakiem rekordów. Wiele klubów wzmacniało się za rekordowe w swej historii kwoty, a sam rekord transferowy został pobity ponad dwukrotnie. W tym wszystkim jest też Milan, który podobnie jak inni wiele kupił, ale sprzedał przy okazji pewną nienamacalną rzecz…

Choć sporo zespołów dokonało niebagatelnych inwestycji, te w ogromnej większości przypadków wydają się z perspektywy czasu uzasadnione: Neymar bryluje w PSG, Lukaku i Morata czarują sympatyków Premier League, a młody Semedo wydaje się świetnie pasować do Barcy. Wprawdzie znajdą się kluby które wyraźnie obniżyły loty w stosunku do zeszłego sezonu jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że głównym przegranym tego sezonu jest Milan.

Borussia i Monaco to ewidentnie zespoły akompaniujące porażce Milanu, jednak tutaj sytuacja jest zgoła inna. Monaco straciło sporo jakości przez nieprzemyślane rozsprzedanie defensywy oraz wzmacnianie ataku, natomiast Borussia zdaje się być w dołku formy. Skład ten już bez wytransferowanego Dembele pokazywał na początku sezonu, że może spokojnie nawiązać walkę z Bayernem.

Geneza upadku

Co z rossoneri? Ci, tuż po otwarciu okna poczęli hurtowo kupować piłkarzy. Transfery zdawały się przemyślane – do Milanu przybyła grupa młodych, obiecujących piłkarzy, okraszona przybyciem gwiazdy defensywy reprezentacji Włoch – Bonuccim. To co na papierze wyglądało obiecująco musiało polec choćby ze względu na mnogość kierunków z jakich przywędrowali piłkarze. W historii transferowej Milanu z tego okienka odnajdziemy byłego gracza ligi portugalskiej, włoskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, angielskiej, a nawet greckiej. Nowe nabytki zatem to w większości piłkarze, którzy nigdy wcześniej ze sobą nie grali, więc naturalnym ryzykiem było żmudne wypracowywanie zgrania.

Kolejnym gwoździem do metaforycznej trumny Milanu była skala – nowi gracze to w większości piłkarze pierwszego zespołu kupieni łącznie za gigantyczną kwotę. Spora presja realizacji wizji potężnego Milanu delikatnie mówiąc nie pomagała grupie młodziaków z różnych stron świata rzuconych do pierwszego składu jako niezgrana ze sobą „drużyna”. Jednak w tym miejscu wciąż wydawało się, iż zgranie to kwestia czasu, a wyniki pojawią się wkrótce.

W integracji zespołu nie pomogły przede wszystkim skandale otaczające Milan. Początkowy związany z obawą o zaprzedanie wartosci klubu chińskim inwestorom szybko ustąpił miejsca telenoweli z Donnarumą w tle, przymusowym ściągnięciu do klubu jego brata jako warunek pozostania w klubie i towarzyszącej te,mu wściekłości kibiców. Potem było już tylko ciekawiej. Transfer najgłośniejszego zawodnika rossonerich okraszony był sporym skandalem i spięciem na linii Juventus – Bonucci. Choć sprawa szybko znalazła swe rozwiązanie niesmak pozostał. Po chwilowej ciszy nad zawodnikami zaczęła zawisać presja oraz rosnące niezadowolenie kibiców. Późniejszy okres to jeszcze perypetie z trenerem oraz świeża sprawa związana z niewypłacalnością klubu.

Jakie wartości?

Tym co zdaje się uderzać w klub najbardziej jest rozmienienie wartości klubu na drobne. Obecny zespół przepełniony chimerycznymi młodymi talentami to zupełnie inny obraz zespołu niż wielki Milan przesiąknięty oddanymi gwiazdami. Zespołowi brakuje lidera. Funkcję tę miał pełnić Bonucci, jednak w obliczu jego słabszej formy, która przeciąga się od dłuższego czasu ciężko patrzeć w przyszłość z optymizmem. W tej roli Milanowi potrzeba wychowanka. Oddanego barwom weterana, który zna ligę i klub jak własną kieszeń, a nie kosztownego nabytku otoczonego kontrowersją.

Klub ten praktycznie nie posiada również liczących się graczy włoskich w swym składzie. Poza wspominanym Bonuccim to tego grona możemy zaliczyć jedynie Donnarume, wokół którego wyraźnie gromadzą się czarne chmury. Obaj panowie wyraźnie nie są przekonani co do reprezentowania Milanu w kolejnych latach, co jeszcze dosadniej podkopuje imię klubu.

Podsumowanie, czyli kto co sprzedał

Podsumowując obecny Milan to drużyna, która sprzedała swoje wartości w ręce chińskich inwestorów otrzymując w zamian komplet graczy. Ci mimo niekwestionowanego talentu nie dźwignęli presji mediów, ligi oraz goniących klub skandali. Aby dodać do tej historii kolejną łyżkę dziegciu warto zaznaczyć, ze ów inwestor zdaje się być niekompetentnym szarlatanem bądź szaleńcem. Ten, zrealizował transfery na olbrzymie sumy zaciągając wątpliwe moralnie pożyczki. To ściągnęło na Milan uwagę UEFA co może zaowocować jedynie szybkim upadkiem zespołu,  a nawet wizją bankructwa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *