Łeba – letnie wspomnienia

Chociaż lato już dawno za nami to w zimowe dni chętnie wspominam te ciepłe, pełne słonecznego żaru. Łebę pamiętam z przedszkolnej wycieczki – teraz postrzegam ją zupełnie inaczej.

Jakieś 18 lat temu udałam się z moją grupą przedszkolną na wycieczkę do Łeby. Mieszkałam wtedy nad morzem, więc morskie głębiny nie były dla nas szokującą atrakcją. Jak wiadomo na wycieczki jeździ się głównie ze względu na towarzystwo a to miałam znakomite. Przedszkolne znajomości utrzymuję do dzisiaj i wiem, że ta grupa na prawdę była wyjątkowa. Jednak nie o tym mowa!

Wybieraliśmy się w kierunku ruchomych piasków – wtedy brzmiało to tak enigmatycznie niczym całki, potęgi i pierwiastki. Pamiętam, że wyobrażaliśmy sobie jak to będzie. Nasze oczekiwania pasowały do zastałych terenów. Niekończące się góry piasku. Raj dla dzieciaków!  I wszystko byłoby cudowne, gdyby nie jedno moje wspomnienie. Pamiętam jak biegnąc wlecieliśmy w dół, rodzice u góry a my na dole. Góra wydawała się tak ogromna jak Mount Everest. Sam obraz nie utkwił tak silnie w mojej głowie jak samo uczucie. Brak kontroli i obawa, że zostaniemy tam do końca życia. Pamiętam próby wdrapywania się na górę i ten trud. Usuwający się spod stóp piasek.

Dziś jestem świadoma, że to, co wtedy wydawało mi się szczytem tak wysokim, dzisiaj pokonałabym bez trudu.

DSCN4764.JPG
Archiwum prywatne: wejście

Jednak zmierzenie się z własną świadomością a rzeczywistością było szalenie intrygujące. W mojej głowie nastąpił mały dysonans, ale to doświadczenie tylko pokazało mi jak skomplikowaną maszyną jest nasz mózg. Wydaje się, że pamiętamy coś z niemal fotograficzną dokładnością, okazuje się jednak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W tym wypadku od wysokości, dosłownie. Wysokości mojej i ton piasku.

Tym razem Łeba zachwyciła mnie zupełnie inaczej. Wtedy widziałam ją jako skrawek Ziemi pełen przygód z przedszkolnymi znajomymi, dzisiaj chciałam na chwilę się zatrzymać i popatrzeć. Odcinek od wejścia na ruchome piaski do morza, można pokonać w 10/ 15 minut.Jednak wtedy nie da się zauważyć uroku tej trasy. Mogłabym pisać o złocistym piasku, o jego delikatnej strukturze, ale wolę Wam pokazać. Obiektyw nie oddał wprawdzie tego, co widziałam na żywo, ale zrobił to zdecydowanie lepiej niż potrafię, to opisać.

FSCN4828.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4737.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4500.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4503.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4529.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4480.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4457.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4453.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4444.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4534.JPG
Archiwum prywatne
DSCN4792.JPG
Archiwum prywatne

 

0 Comments Add yours

  1. Dorota Rosenhof napisał(a):

    Piękne zdjęcia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *