Krótka historia zawiedzionej nadziei – recenzja książki „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił”

Jeśli nie pamiętacie jakim fenomenem był serial Magda M.  to prawdopodobnie wciąż jesteście za młodzi żeby pić legalnie alkohol albo w latach 2005 – 2007 żyliście gdzieś pod kamieniem w głębokim lesie amazońskim.

To był pierwsza taka seria w polskiej telewizji, produkował ją TVN, i właściwie od tego czasu wciąż próbuje zbliżyć się do tego czym była Magda – żadna produkcja nie zbliżyła się nawet do pierwowzoru – i nie dlatego, że był doskonały – ale dlatego, że było w nim coś niepowtarzalnego. Bohaterowie byli ludzcy, mieli swoje wady i zalety, można ich było kochać i nie znosić, kibicować im, a dyskusje na temat ich poczynań rozgrzewały szkolne korytarze.

FOTO: Elle

Nie ma się co okłamywać, że serial był ambitny czy odkrywczy, ale po raz pierwszy Warszawa była tam piękna, a fabuła nie kręciła się wokół babci Jadzi lepiącej pierogi czy zakupów taksówkarza Włodka. Dostawaliśmy grupę przyjaciół młodych ambitnych ludzi, z główną bohaterką, Magdą Miłwoicz, będącą prawniczką,były też jej romanse z Piotrem Korzeckim w roli głównej i dramatyczne rozstania. Oczywiście z biegiem sezonów fabuła stawała się coraz bardziej absurdalna, ale przynajmniej soundtrack nadrabiał. Bo ten też był wyjątkowy – po raz pierwszy ktoś wpadł na pomysł użycia tylko polskich wykonawców – od DeMono, przez Edytę Bartosiewicz aż po Golden Life.

Więc tak, to był taki serial z rodzaju „good feel” i do dziś zdarza mi się włączać go gdy czuję się gorzej.

Dlatego też kiedy dowiedziałam się, że scenarzysta (Radosław Figura) ma zamiar wydać książkę o dalszych losach moich ukochanych bohaterów – serce z kamienia mi drgnęło. Trochę ze strachu, ale bardziej z radości, no bo co może się złego stać skoro sam twórca tych postaci bierze się za ich opisywanie?

O ja naiwna.

Naiwna. Jak ślepe dziecko we mgle w drodze na Nową Zelandię, cytując Magdę Miłowicz.

Nie chcę Wam wrzucać tutaj spojlerów, ale absolutnie i z całego serca nie polecam tej książki. Poważnie.

Są scenarzyści, którzy nie potrafią pisać książek i przy pisaniu scenariuszy powinni pozostać. Nie wiem co się wydarzyło, co prawda podejrzewam, ale Figura nagle przestał umieć pisać dialogi. Postaci, tak barwne i żywe w serialu – tutaj stają się kartonowymi wycinankami, które mówią słowa. Oni nawet nie rozmawiają – po prostu wypluwają z siebie zdania. I tyle.

FOTO: Elle

Obawiam się, że powodem, dzięki któremu ten serial działał, był casting – Brodzik, Herman, Kasprzykowski, Świderski – aktorzy którzy tchnęli w bohaterów życie i sprawili, że dało się ich słuchać. Teraz kiedy dostajemy do ręki czysty tekst bez całej serialowej otoczki, okazuje się, że Figura nie pisze dobrze.

Miałam ochotę poddać się po pierwszych dziesięciu stronach (wciąż nie dokończyłam całości), bo pierwszą myślą jaka pojawiła się w mojej głowie było „Dorośli, prawie czterdziestoletni ludzie, tak nie rozmawiają!” I to się nie zmienia przez całą lekturę. Takie dialogi pisałam w moich fanfiction mając piętnaście lat. Trochę więcej wymaga się od dorosłego faceta, który żyje z pisania scenariuszy. Poziom zażenowania niektórymi wypowiedziami sprawiał, że musiałam je “rozchodzić”.

Poza tym, Figura w wywiadach opowiada o tym jak starał się uwspółcześnić świat Magdy. Ale nie znajdziecie tam Facebooka, Instagrama (hello! Sebastian był fotografem?) czy w ogóle internetu w ilości jaka powinna odzwierciedlać to co nas otacza teraz (to znaczy może są dalej, ale mam litość nad sobą i odłożyłam książkę niedoczytawszy do końca). W efekcie dostajemy bohaterów w rozkroku pomiędzy rokiem 2005 a 20018. Uwierzcie mi, że to dość niezjadliwa wizja.

I jeszcze dwie rzeczy, o których muszę wspomnieć – grafomańskie opisy, opowieści pomiędzy dialogami, wołające o pomstę do nieba, a służące jedynie powiększeniu rozmiarów powieści. A druga sprawa – koszmarny i przewidywalny do bólu plot twist w pierwszych rozdziałach. Och, litości!

Poważnie, weźcie te czterdzieści złotych i wydajcie na coś lepszego – np. na Pokochawszy. I jeszcze dycha na lody wam zostanie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *