Kraina wielkiego nieba – The Florida Project

dnia

Jeżeli niezależne kino XXI wieku miałoby swoją ikonę, to byłby nią Paul Dano. Cudowne dziecko kina notorycznie unika blichtru i blockbusterów, konsekwentnie kreując swoją artystyczną tożsamość w indie produkcjach.  Mimo wszystko Dano ma na koncie pracę z wieloma głośnymi reżyserskimi nazwiskami jak: Dennis Villeneuve, Paul Thomas Anderson czy też Steve McQueen. Uzdolniony 34-latek postanowił sam sięgnąć po kamerę i nakręcić skromny-wielki dramat w duchu indie. Udało się?

Jeanette i Jerry są tylko z pozoru szczęśliwym małżeństwem. Właśnie przeprowadzili się do domu na przedmieściach, ale w nowym miejscu czekają na nich stare problemy. Jerry po raz kolejny woli uciec, niż zmierzyć się z trudnościami. Kiedy wyjeżdża na kilka miesięcy gasić niebezpieczne pożary lasów, Jeannette zostaje sama z dorastającym synem. Zagubiona kobieta wdaje się w romans, który jednak tylko na chwilę pozwala jej poczuć się dziewczyną, jaką była kiedyś – szaloną, atrakcyjną i pełną życia.

Foto: IMDb

Z pozoru Kraina wielkiego nieba (cóż za okropne tłumaczenie), wydaje się  filmem, który już widzieliśmy kilka razy wcześniej. Problemy małżeńskie postaci granych przez Jake’a Gyllenhaala i Carrey Mulligan są kolejną wersją przedmiejskich dram osadzonych w erze prezydentury JFK. Kłania się zarówno Mad Men, jak i Droga do szczęścia. Dlatego na początku reżyserski debiut Dano nie zaskakuje uważnego widza.

Im dalej w las, tym robi się coraz ciekawiej. Dano adaptuje do swojej wizji punkt widzenia dziecka. Ciężar emocjonalny się zwiększa, a my obserwujemy jak Kraina wielkiego nieba, wędruję w nurt kina Truffaut lub też Saury. Jednak patrząc na to jak wielką rolę, odgrywa tutaj amerykańskie społeczeństwo, to myślę, że debiut Paula ma dużo wspólnego z The Florida Project. Nasz protagonista jest co prawda trochę starszy i bardziej świadomy od postaci z filmu Seana Bakera. Ta dziecinna niewinność jest głównym źródłem dramatu w filmie.

Postać Joe jest tak fantastycznie napisana, iż obserwując go zaciera się nam linia, pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością. Dzieciak dzielnie zastępuję ojca: znajduje pracę, naprawia toaletę, podwodzi matkę, a w końcu próbuje on trzymać rozpadającą się rodzinę w komplecie. Z drugiej strony jego niewinność i bezsilność jest przytłaczająca. Zresztą, gdy spojrzymy na jego rodziców i ich irracjonalne decyzje, możemy sobie zadać pytanie, kto tu naprawdę jest dzieckiem, a kto dorosłym.

Foto: IMDb

Tym bardziej że Dano przykłada tutaj duży ciężar do autentyczności. Dlatego też mimo iż Joe ma 14 lat, to jeździ autem i jest częstowany winem przez dorosłych. Jest to ciekawy zabieg, ponieważ jeszcze bardziej podkreśla to rozchwianie pokoleniowe, które udziela się wszystkim postaciom. Setting Krainy wielkiego nieba jest tak przekonujący, że ten film mógłby rywalizować pod tym względem ze wspomnianym już Mad Menem.

Ten film stoi aktorstwem. Drastyczna, odpychająca i skomplikowana Mulligan, oraz wycofany Gyllenhall tworzą interesującą i cudowną do oglądania parę. Na wyróżnienie zasługuje jednak Ed Oxenbould, który zmieszanie Joego znakomicie przenosi na ekran. Możemy podziwiać  emocje wypisane na twarzy młodego aktor.

Kraina wielkiego nieba rozkręca się powoli, szukając swojego gruntu. Dopiero w drugiej połowie film uruchamia w pełni swoją artylerię. To, co jest subtelnie zasugerowane w pierwszej połowie filmu, zyskuje dodatkowy wymiar w drugiej połowie. Szkoda, że ten obraz nie utrzymał równego poziomu, bo byłby pretendentem do miana dramatu roku. A tak zyskujemy solidny film z ciekawą perspektywą i świetną obsadą. Nieźle jak na debiut.

One Comment Add yours

  1. Montana napisał(a):

    „Kraina wielkiego nieba” to po prostu określenie stanu Montana, w którym rozgrywa się akcja filmu. Amerykanie mówią na niego „Big sky country”. Płaski stan, w którym nic nie przysłania widoku nieba.
    Bardzo fajny tytuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *