Korona Królów nie ma się czym pochwalić

To miał być tekst o tym, dlaczego nie lubię czytelniczych wyzwań, zwłaszcza tych, które wyskakują jak grzyby po deszczu w pierwszych dniach stycznia każdego nowego roku. To miał być miły tekst w założeniu. Taki wiecie, na rozruszanie, na początek. Ale muszę go odłożyć na inną okazję, bo przeżyłam wczoraj bliskie spotkanie z szambem.

Historycznym szambem.

I mam nadzieję, że moi koledzy redaktorzy mi wybaczą od filmów i seriali mi wybaczą, ale teraz wchodzę ja, cała na biało. I będę przeklinać.

Kostiumowe ponad wszystko.

Czy oglądam dużo seriali? Tak, zdecydowanie za dużo. Zdecydowanie więcej niż czytam książek. Trochę to przerażające, ale z drugiej strony – medium jak każde inne, a pozwala w trakcie robić obiad i sprzątać na biurku, więc wciąż pozostaje w kategorii win-win. Moje ulubione – kostiumowe. I piszę to z pełną świadomością, że większość ludzi nie lubi tego rodzaju filmów,  o serialach to już w ogóle nie może być mowy. A dla mnie są one jak dobra herbata i ciepły koc – starzy znajomi. Zdecydowanie lepiej czuję się w towarzystwie The Crown niż Black Mirror, więc oczywistym było, że obejrzę nowe dzieło TVP jakim jest Korona Królów. 

Co to był za seans.

Dawno nic nie sprawiło mi takiego bólu fizycznego i psychicznego jednocześnie. Ostatnio chyba Cherezińska, o której kiedyś wreszcie napiszę.

Bo wiecie ja bardzo chciałam żeby to wyszło. To znaczy do momentu gdy wyciekło to absurdalne zdjęcie z planu, bo to była chwila kiedy wszelkie moje nadzieje wyleciały przez okno. Prosto na pysk. I jeszcze nogi połamały, tak na wszelki wypadek. Moje serce archeologa zostało złamane gdy zobaczyłam tego obrzydliwego orła nad głową Papcio Chmiela, który okazał się być królem Władysławem( Papcio Chmiel w sensie, nie orzeł. Chociaż w tym serialu to nigdy nic nie wiadomo) .

fotos z planu Korony Królów/ twitter. com
Herb Władysława Łokietka/ wikipedia.pl

Dlaczemu? A no dlatemu, że ten biedny biały gołąb to nawet nie stał koło łokietkowego orła. Na dzień dobry dostałam po twarzy tym jak bardzo rzetelny będzie to serial.  Tak mało mówi się o tym okresie w historii Polski, tak mało mówi się o tym jaki był Kazimierz Wielki zanim był Wielki, tak mało mówi się o Aldonie vel Annie, o samym Łokietku niewiele się mówi. Toż to taki potencjał na świetną opowieść z intrygami dworskimi, przecież to się aż prosi o serial z rodzaju Tudorów. Wszystko tu mogło być- stroje, morderstwa, knucie, uczty! Ach! Dostaliśmy…cóż dzieło, na które zasłużyliśmy.

Stropy, których nikt nie widział

Nie jestem znawcą epoki. Większość informacji, które mam to jakieś pozostałości ze studiów, jakieś z książek popularnonaukowych, coś tam z kanałów historycznych. Generalnie – bieda, ale domyślam się, że pewnie i tak jest to więcej niż target tworu jakim jest Korona Królów. Czy to problem? Zapewne nie dla twórców, którzy za punkt honoru postawili sobie by wszystko tam wyglądało jak z tektury, nawet kopie tych, pożal się Boże, rycerzy. Nie wierzycie?

Kazimierz /facebook.com/koronakrolowTVP

Ten pan, uwierzcie mi na słowo, to Kazimierz_Kiedyś_Będę_Wielki. Wygląda jak wyjęty z filmu o Trzech Muszkieterach, ten renesansowy kubraczek ciśnie go ewidentnie pod paszką. Trochę książę, trochę dupa wołowa, aktorsko Mateusz Król się stara, cudu nie ma, ale powiedzmy, że na tle innych to da się to nawet przeżyć. Co prawda dialogi w jego wykonaniu są dość bolesne, ale myślę, że to raczej kwestia tego co przyszło mu wypowiadać – też byłabym drętwa jakby mi kazano mówić takie idiotyzmy.

Aldona vel Anna/ facebook.com/koronakrolowTVP

To moi drodzy jest Marta Bryła, która gra żonę Kazimierza, Aldonę Annę. I ja wiem, że żarty z nazwiska to są śmieszne w podstawówce, ale nazwisko wspaniale oddaje grę aktorską w tym wypadku. Lepsze byłoby tylko Bryła-Tartak. W scenie, która działa się w lesie można było poczuć się zdezorientowanym – trudno rozróżnić drzewa od aktorów. Pomijając już sposób gry aktorskiej, kto stwierdził, że te suknie to dobry plan? A zwłaszcza pokazywanie ich w takim zbliżeniu – te wszystkie obszycia prosto z pasmanterii u Pani Krysi z bloku obok, te ekoskóry, plastikowe pseudoćwieki, ugh. Koszmar. W połączeniu ze sposobem mówienia pani Marty jest to obraz nędzy i rozpaczy.

Syn kasztelana krakowskiego/ facebook.com/koronakrolowTVP

Tutaj nie wiem nawet od czego zacząć. Właściwie na usta ciśnie mi się tylko jedna rzecz – jaki serial taki Lannister. I ta krzywo przyklejona peruka. (Uwaga spojler! Jest krzywo przyklejona w każdej scenie)

 

Jan Grot / facebook.com/koronakrolowTVP

A tu serce zabiło mi mocniej. I zabolało bardziej. Zdaję sobie sprawę, że Robert Gonera znajduje się w bardzo trudnej sytuacji życiowej, więc oszczędzę Wam i jemu przykrości, ale na litość bogów, dlaczego ktoś włożył mu na głowę papierową mitrę i uznał, że to jest spoko?

Omawianie reszty aktorów mija się w ogóle z celem, bo to jedna i ta sama sosna, te same plastikowo-papierowe stroje, ten sam poziom niczego. Królowa Jadwiga jest tak bezbarwną postacią, że ręce opadają. Warto obejrzeć pierwszy odcinek dla sceny Aldony z Jadwigą i krucyfiksem. Jest tak głupia, że w tych kilku sekundach znajduje się całe podsumowanie tego dzieła.

Uwierzcie mi, że są sceny, na których od żenady cierpnie skóra – uczta powitalna dla króla, która dzieje się w jakimś ciasnym korytarzu, a przy stole siedzi pięć osób, turniej rycerski, w którym rycerze walczą na kopie i najeżdżają w zawrotnym tempie 3km/h, używają modlitw, które powstaną dopiero na 200 lat po wydarzeniach w serialu, język jakim te postaci ze sobą rozmawiają…można tego mnożyć i mnożyć. Więcej znajdziecie tutaj.  To wszystko w dwóch odcinkach, a oni ich mają 68!

Taniość i bylejakość wylewają się z każdego kadru. Tu się nawet sufitów w komnatach nie pokazuje, bo trzeba by zdjąć współczesne żyrandole.

Klan does it better

Kurski opowiadał, że Korona Królów  jest odpowiedzą na Wspaniałe Stulecie, że to będzie serial, który mają zamiar emitować kilka lat. Wiecie, jak Klan. Wygląda na to, że Łepkowska, która jest odpowiedzialna za scenariusz tego szamba, załatwiła sobie pracę do końca świata. A we mnie coś krzyczy za każdym razem kiedy słyszę jak nazywają ten paździerz telenowelą historyczną. Krzyczę, bo zmarnowali świetną historię, zmarnowali świetny potencjał w zamian za 68 odcinków pierwszego sezonu. A wystarczyło skrócić to o połowę, tłumacza litewskiego zamienić na kilku sensownych rekonstruktorów i może biedny książę Giedymin nie utknąłby w chacie z Ogniem i mieczem, w której Chmielnicki decydował o losie Barabasza.

Klan robi to lepiej. Klan nie oszukuje, że opowiada cokolwiek o prawdziwym życiu. Tam wszyscy mają miło, łatwo i przyjemnie. I to jest tak oczywiste, że nikt przy zdrowych zmysłach nie posądziłby twórców Klanu o chęć komentowania rzeczywistości. A w Koronie… właśnie do tego próbują przekonać widzów. Wiecie ile razy w ciągu jednego seansu (28 minut) padło „Król Wielkiej Polski”, bądź wersja dla syna „przyszły Król Wielkiej Polski”? No jakiś miliard. Czy w zamian za to jakkolwiek odniesiono się do tego co odstawił Kazimierz na Węgrzech? Nope.

Wewnętrznie nie godzę się na brzydkie, prostackie, płaskie i kartonowe przedstawianie historii, na jednowymiarowe postacie, tętent kopyt robiony łupiną od kokosa i plastikowe wsuwki we włosach. Boli mnie jak obrzydliwie napisane są dialogi, które nie wnoszą nic, poza wbijaną młotkiem w widza, ekspozycją. Jest miałko, nudno, bezbarwnie.

Mamy takich Tudorów na jakich zasłużyliśmy. A jak potrzebujecie czegoś mniej chaotycznego to Zwierz robi robotę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *