Kono Sekai no Katasumi ni – W tym zakątku świata

Od dobrych kilku, kilkunastu lat jest spory problem z dostępnością japońskiej animacji na naszym rodzimym rynku. Wielu fanów anime musi uciekać się do zakupów za granicą, albo nawet piractwa. Na szczęście Netflix coraz bardziej troszczy się o otaku i miesiąc temu udostępnił wspaniały, nagradzany film pt. Kono Sekai no Katasumi ni (ang. In This Corner of the World).

Akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej w Japonii. Suzu jest zwyczajną 18-latką mieszkającą w Hiroszimie. Oświadcza się jej Shūsaku, mężczyzna z portowego miasta Kure, którego nie widziała od czasów dzieciństwa. Uznaje, że jest w odpowiednim wieku na zamążpójście, tym bardziej że w obecnych czasach trudno o znalezienie partnera, więc godzi się na przyjęcie oświadczyn. Wprowadza się do jego rodzinnego domu. Wojna zmusza męża do wstąpienia do wojska, zaś główna bohaterka będzie zmuszona nawiązać relację z jego rodziną i przyjąć nowe obowiązki.

Kono Sekai no Katasumi ni, adaptacja mangi Fumiyo Kono w reżyserii Sunao Katabuchi przez wielu porównywana jest do klasycznego filmu anime (nieżyjącego już) Isao Takahaty, Grobowca Świetlików. W obu przypadkach mamy do czynienia z realistycznym dramatem opowiadającym o losach japońskich cywilów dotkniętych II wojną światową. Ale na tym tak naprawdę kończą się podobieństwa. Podczas gdy dzieło Takahaty od początku do końca skupia się na ukazywaniu koszmaru wojny, tak w tym filmie wojna jest zaledwie tłem. Tutaj na pierwszy plan wyłania się główna bohaterka, oraz jej relacje z otoczeniem. Więcej wspólnego ma z innym filmem zmarłego mistrza, z Powrotem do marzeń.

Foto: Shangols – Canalblog

Animowani bohaterowie z krwi i kości

Nie jest to opowieść o wojnie, walce o przetrwanie, tylko historia coming of age i adaptowania się do nowego środowiska, osadzona w specyficznym okresie historycznym. Suzu od zawsze była typem marzycielki bujającej w obłokach. Wiecznie skupiona na rysowaniu i swoich fantazjach, przez to pomysłowa, kreatywna, wrażliwa, ale też bardzo roztrzepana, nieostrożna i nieodpowiedzialna. Krótko po podjęciu pewnej decyzji będzie musiała opuścić swój rodzinny dom, przeprowadzić się do zupełnie obcej rodziny i wieść życie dorosłej kobiety. Na przestrzeni lat obserwujemy rozwój Suzu, jak stopniowo dojrzewa, buduje relację i zyskuje zaufanie nowej rodziny. Przez swoją specyficzną naturę, z trudnością przychodzi jej pełnienie obowiązków, często stwarza problemy, ale jednocześnie wykazuje się bogatą wyobraźnią, empatią, zrozumieniem dla dzieci (w tym przypadku – kilkuletniej siostrzenicy Harumi), kieruje się dobrymi pobudkami i dąży do poprawy.

Na duże uznanie zasługuje charakterologia postaci. Tutaj każdy posiada swoje niedoskonałości i własną historię, a relacja między nimi rozwija się na przestrzeni lat. Bohaterowie nie są jednoznaczni – Shūsaku chociaż powściągliwy i zdystansowany ma wobec żony dobre intencje, Keiko jest kobietą przeżywającą ciężkie chwile w rodzinie dlatego trudniej jej znieść problemy jakie stwarza szwagierka. W niewielu animacjach można doświadczyć takiego pokładu człowieczeństwa. Dużą wagę przywiązuje się do dialogów, wymiany gestami, reagowania na określone postępowanie. Postacie chociaż narysowane wzbudzają wrażenie prawdziwych ludzi. Sympatyzujemy z nimi, przejmujemy się ich losem, rozumiemy ich zachowanie i postępowanie, nawet jeżeli nie zawsze je podzielamy.

Okruchy życia

Nie uświadczymy tu konkretniej fabuły. Śledzimy przede wszystkim fragmenty z życia zwyczajnej dziewczyny i jej rodziny na przestrzeni kilku lat. Obserwujemy codzienne wydarzenia – jak Suzu wykonuje swoje obowiązki i próbuje wieść życie dorosłej kobiety. Poznajemy jej początki w gotowaniu, zbieraniu plonów, szyciu. Z czasem, wraz z rozwojem wojny, widzimy powolne zmiany zachodzące w życiu. Sunao Katabuchi przywiązuje bardzo dużą uwagę do kreacji świata. Dba o detale w interakcji bohaterów z otoczeniem, jak np: w scenie gotowanie, albo szycia. Wszelkie zjawiska i zmiany zachodzące wokół bohaterów są dokładnie ukazane – zarówno jeśli chodzi o przyrodę, jak i życie mieszkańców. Oglądamy  zmiany zachodzące na skutek wojny – coraz trudniej wykonuje się najzwyklejsze czynności, wzrasta kontrola ze strony organów władzy, oraz nasilają się ataki amerykańskich bombowców.

Piekło wojny jest stopniowo budowane, zwykle obserwujemy je z dystansu. Wojna początkowo wydaje się odległa, ale jej skutki coraz bardziej odbijają się na życiu bohaterów, mąż coraz częściej opuszcza rodzinę, ukrywają się w schronach na skutek ataków bombowych.

Foto: YouTube

Pełen dużych, małych emocji

W Kono Sekai no Katasumi ni nie uświadczymy jakiegokolwiek efekciarstwa, czy szantażu emocjonalnego. Film nie jest utrzymany jednakowym tonie. W przeciwieństwie do Grobowca Świetlików nie opowiada jaka to wojna jest przerażająca, a życie beznadziejne. Opowiada po prostu o życiu. Życiu pełnym krótkich chwil, w których to ludzie gotują i delektują się obiadem, albo zastanawiają się co na siebie dzisiaj włożyć. Życiu pełnym zabawnych momentów, absurdalnych nieporozumień, przypadków. Życiu pełnym też tragedii, smutnych, kryzysowych sytuacji, wystawiających na próbę bohaterów .

Nie ma tutaj miejsca na patos, sentymentalizm, czy przedramatyzowanie. Paradoksalnie dzięki temu film wzbudza najsilniejsze emocje, ponieważ wszystko przeprowadzono bardzo dojrzale, realistycznie, szczerze. W trakcie seansu będziemy wkurzać się na zachowanie bohaterów, cieszyć się z ich powodzenia, płakać kiedy przydarzy się im krzywda, albo śmiać się razem z nimi.

Styl animacji początkowo może budzić mieszane uczucia. Jest to bardzo prosta kreska, wydawać się może wręcz dziecinna, ale wbrew pozorom idealnie pasuje do filmu. Tworzy świetny kontrast do realistycznego, dojrzałego obrazu świata, bohaterów i dramatów które przeżywają, oraz oddaje wrażliwość głównej bohaterki. Przez cały seans przewijają się wizualizacje fantazji Suzu, jak za pomocą swojej bogatej wyobraźni postrzega otaczający świat i przelewa go na kartki swoich obrazów. Nadaje to scenom większy, emocjonalny wymiar, zupełnie inny do tego, co oferują zachodnie produkcje. Muzyka jest bardzo subtelna, zdecydowanie wybijają się piękne, melancholijne utwory wokalne w wykonaniu Kotringo.

Foto: Nyaa

Podsumowanie

Kono Sekai no Katasumi ni to jedna z najlepszych animacji, nie tylko japońskich, ale ogólnie ostatnich lat. To prosta, a przy tym bardzo szczera, dojrzała i wzruszająca do łez historia zwyczajnych ludzi i relacji między nimi. Film polecam absolutnie każdemu, nie tylko fanom anime, ale także każdemu kto po prostu chce obejrzeć świetny, autentyczny dramat, który nie ucieka się do banałów, czy emocjonalnego szantażu.

 9/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *