Kim jest Godzilla?

17 stycznia premierę miał Godzilla: Monster Planet, po raz pierwszy w formie anime. To już trzydziesty trzeci film w najdłuższej serii w historii kina. To też niezła okazja, aby przybliżyć Wam postać legendarnego Króla Potworów.

Teoretycznie Godzilli nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest on (będę stosował rodzaj męski, w końcu to Król) jednym z najsłynniejszych potworów w historii popkultury. Każdy posiada swoje wyobrażenie olbrzymiego jaszczura, nawet jeżeli nie widział żadnego filmu. Wydaje się, że to potwór jakich wielu – wielki, demolujący miasta i toczący walki z innymi olbrzymami. W rzeczywistości kryje się za nim o wiele więcej.

Pierwszy film pt Godzilla miał premierę 3 listopada 1954 roku. Wyprodukowany został przez najsłynniejsze japońskie studio filmowe Toho Company (odpowiedzialne również za większość filmów Akiry Kurosawy). Jego reżyserem był Ishirô Honda, a producentem i pomysłodawcą Tomoyuki Tanaka. Obaj panowie pracowali nad serią przez długie lata – Honda wyreżyserował 8 części (ostatnim był Powrót Mechagodzilli z 1975), a Tanaka do końca życia wyprodukował każdy film z Godzillą, aż 23 części (ostatnim był Godzilla kontra Destruktor z 1994).

Foto: Godzilla Wikia – Fandom

Radioaktywna jaszczurka? Po co to komu?

Sam pomysł na film nie był szczególnie oryginalny, nawet w 1954 roku. W czasach srebrnej ery Hollywood masową wyobraźnią zawładnęły monster movies – horrory, zwykle z elementami science-fiction skupiające się na wielkich potworach. W latach 50 większość monstrów była radioaktywnymi mutantami zrodzonymi (lub przebudzonymi) przez promieniowanie, lub detonację bomby atomowej.

Skąd taka popularność? Dlaczego powszechny był motyw radioaktywności? W tamtych czasach panowała zimna wojna, a co za tym idzie wyścig zbrojeń, w którym Stany Zjednoczone i Związek Radziecki rywalizowały ze sobą o ilość i siłę rażenia wyprodukowanych bomb atomowych. Istniała powszechna obawa przed wybuchem tzw wojny jądrowej, w której wykorzystywano by broń atomową na szeroką skalę. Wg naukowych spekulacji głowice nuklearne zastosowane w dużej ilości byłyby w stanie przyczynić się do zagłady ludzkości. Strach pobudzał masową wyobraźnię, zastanawiano się, jak wyglądałby świat po zagładzie nuklearnej. Wyobrażano, że na zgliszczach dawnego świata, narodziłby się nowy. Na skutek promieniowania radioaktywnego zaczęłyby powstawać zupełnie nowe istoty, przerażające mutanty rodem z sennych koszmarów. Nic więc dziwnego, że wielu zainspirowanych pisarzy, twórców komiksów i filmowców zaczęło masowo tworzyć horrory i science-fiction o skutkach promieniowania.

Foto: jotdown.es

Godzilla jako uosobienie zagłady nuklearnej

Strach przed zagładą nuklearną był jednak najbliższy Japonii, w której w 1945, w trakcie drugiej wojny światowej Amerykanie zrzucili bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Nigdy nie wykorzystano więcej broni atomowej do działań wojennych, ale efekty były przerażające. Podczas bombardowania zginęło łącznie 100 tysięcy ludzi, miasta były całkowicie zrównane z ziemią, a ludzie przez długie lata zmagali się z problemem promieniowania radioaktywnego.

Nic więc dziwnego, że Japończycy stworzyli nurt kina zwany kaijū-eiga, czyli japoński odpowiednik monster movie. Pierwszy Godzilla jednak mocno różnił się od amerykańskich produkcji. Większość filmów o potworach ze Stanów Zjednoczonych była jedynie tanimi, kiczowatymi horrorami pozbawionymi głębi. Tomoyuki Tanaka pragnął stworzyć coś ambitniejszego, coś co nie tylko odwołałoby się do lęku przed zagładą nuklearną, ale byłoby też hołdem dla ofiar bombardowania na Hiroszimie i Nagasaki.

Tanaka czerpał sporo inspiracji z amerykańskich monster movie, szczególnie z Bestii z głębokości 20000 sążni z 1953 roku. Tamten film opowiadał o ogromnym, radioaktywnym dinozaurze, Rhedosaurusie, przebudzonym z hibernacji przez detonację bomby atomowej. Potwór zaczął siać strach i zniszczenie na ulicach Nowego Jorku. Inną inspiracją był King Kong z 1933, czyli najbardziej ikoniczny film monster movie, który paradoksalnie nie miał nic wspólnego z lękiem przed zagładą nuklearną.

Godzilla jako zagłada nuklearna

Godzilla, chociaż jest pierwszą częścią, najbardziej wyróżnia się na tle serii i pozostałych monster movies. Nie jest to campowa rozrywka skupiająca się na rozwałce, ale autentyczny manifest antywojenny.

Foto: Film.org.pl

Tytułowy potwór został przedstawiony jako uosobienie zagłady nuklearnej. To chodząca, bezmyślna maszyna do zabijania – wszędzie gdzie się pojawi, pozostawia wyłącznie zgliszcza. Warto zwrócić uwagę jaką Ishirô Honda przywiązuje wagę do zniszczeń i ofiar ataków Godzilli. W żadnej późniejszej części, oraz w żadnym innym filmie o potworach nikt nie podchodził do tematu równie dojrzale i przejmująco. Tu nie czerpiemy przyjemności z oglądania potwora demolującego budynki, tylko autentyczny żal za cierpiących ludzi. Twórcy nie boją się pokazywać śmierci, wliczając w to kobiet i dzieci. W scenach w których widzimy zniszczone miasta, szpitale wypełnione ciałami, płaczące dzieci, albo żałobę narodową, czujemy tylko smutek. Odnosimy wrażenie, że oglądamy dokument, albo rekonstrukcję wydarzeń po bombardowaniu atomowym na Hiroszimie. Nie ma w tym żadnego zakłamania, nadętego patosu – to szczery, przygnębiający dramat, który pod przykrywką wielkiego potwora pokazuje prawdziwą tragedię.

Foto: Godzilla Wikia – Fandom

To jednak nie koniec aluzji do bombardowania z 1945. Jednym z głównych bohaterów filmu jest doktor Daisuke Serizawa (Akihito Hirata). Jest on weteranem wojennym – został okaleczony, zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Jest pesymistą, człowiekiem ponurym, zamkniętym i nieufnym. Jest także wybitnym naukowcem, który wynalazł najpotężniejszą broń w historii ludzkości, tzw niszczyciel tlenu. Ludzkość odnosi ciągłe porażki w walce z Godzillą, wynalazek Serizawy wydaje się jedynym wyjściem. Bohater ma jednak duże wątpliwości, czy powinien wykorzystać swoją broń. Z doświadczenia wie, że gdyby ujawnił światu niszczyciel tlenu, ludzie mogliby wykorzystać go do niecnych celów i wywołać więcej szkód niż sam potwór. Broń ta jest oczywiście aluzją do bomby atomowej, która najpierw pomogła zakończyć wojnę światową, ale później, przez zimną wojnę zaczęła stanowić jeszcze większe zagrożenie.

Godzilla jest manifestem antywojennym, opowiada o konsekwencjach używania broni masowego rażenia, jak to ludzka arogancja i wieczna chęć toczenia wojen może doprowadzić do całkowitej zagłady. Żeby zakończyć wojnę, tworzymy nową broń, która tylko wywoła kolejne konflikty. Film unika piętnowania Amerykanów, skupia się wyłącznie na ofiarach tragedii.

Godzilla: The God of Nature

Godzillę także można interpretować jako ucieleśnienie siły natury. Warto zwrócić uwagę na etymologię nazwy potwora. W japońskiej wersji, Gojira, to połączenie japońskiego „kaijura” (wieloryb) z „gorira” (goryl). Jednak ciekawsza jest amerykańska nazwa, Godzilla, czyli połączenie angielskiego „god” (bóg) z „zilla” (skrót od lizard), co oznacza potocznie „boska jaszczurka”. Utożsamienie Króla Potworów z bogiem nie jest wcale przypadkowe. W filmie z 1954 roku Godzilla pierwszy raz pokazuje się w okolicach starych, japońskich wiosek zamieszkałych przez przesądnych wieśniaków. Wieżą oni, że potwór jest boską istotą, która przybyła ukarać ludzi za popełnione grzechy. Ich wierzenia wcale nie są tak dalekie od prawdy. Nie bez powodu Godzilla potrafi władać atomowym oddechem, przez to przypomina smoka zionącego ogniem, który wg japońskich legend był istotą boską. Potwór nie posiada żadnych słabości, ani pragnień, jest niemalże nieśmiertelny i nie do powstrzymania.

Foto: Wonders in the Dark – WordPress.com

Jeżeli spojrzeć na Godzillę jako uosobienie siły natury, możemy wywnioskować, że potwór tak naprawdę wymierza karę ludzkość za wieczne toczenie wojen i zniszczenia. On nie jest symbolem śmierci, tylko życia. Nie atakuje miast, ponieważ chce zniszczyć Ziemię, tylko ją uratować przed ludźmi. Przy takim podejściu zaczynamy lepiej rozumieć sens niszczyciela tlenu. Tlen w końcu jest niezbędny do życia, co oznaczałoby że wynalazek Serizawy jest najgroźniejszą bronią z możliwych.  Niszczyciel tlenu jest ostateczną definicją „antyżycia” i dlatego jest w stanie zabić Godzillę.

Od niszczyciela ludzkości do obrońcy Ziemi

W późniejszych częściach Godzilla coraz rzadziej był utożsamianym z bronią atomową, a coraz częściej z siłą natury. Jest swego rodzaju awatarem Ziemi, który pojawia się za każdym razem, kiedy planecie grozi niebezpieczeństwo. W zależności od podejścia twórców – może być przedstawiany jako potwór niszczący ludzkość za ich szkodliwy wpływ na świat, albo jako obrońca Ziemi, wręcz superbohater. W 1964 roku powstał film Ghidorah – Trójgłowy potwór, w którym Godzilla (razem z innymi potworami, czyli Mothrą i Rodanem) ratuje świat przed King Ghidorą, olbrzymimi smokiem przybyłym z Marsa. Rok później powstała Inwazja z kosmosu, w którym Godzilla i Rodan wspólnie ratowali świat przed najeźdźcami z kosmosu.

Większość części z lat 60 i 70 skupiała się właśnie na walce Króla Potworów z kosmitami, którzy dysponowali zabójczymi statkami kosmicznymi, olbrzymimi robotami i własnymi potworami. W 1971 roku, w filmie Godzilla kontra Hedorah potwór stał się nawet obrońcą naturalnego środowiska. Walczył wtedy z Hedorą, przybyszem z kosmosu który siłę czerpał z zanieczyszczeń – co jeszcze bardzie ustanawiało Godzillę w roli strażnika Ziemi.

Foto: YouTube

Godzilla Made in U.S. and A.

W 1997 roku powstał pierwszy amerykański reboot, wyreżyserowany przez Rolanda Emmericha. Film został wsparty ogromnym budżetem, wykorzystano nowoczesne efekty specjalne i zaangażowano hollywoodzkie gwiazdy. Mimo tego, jego Godzilla spotkał się z bardzo negatywnym odbiorem, zarówno od krytyków jak i fanów serii. Jaki był tego powód? Pomijając słabe aktorstwo, kiepski scenariusz pełen dziur logicznych i hollywoodzkiej sztampy, czerstwe dowcipy i nieciekawe postacie problemem stanowił tytułowy potwór. Reżyser nie przepadał z pierwowzorem i go nie rozumiał. W jego wersji Godzilla to jaszczurka, która przebywając niedaleko testów broni jądrowej zmutowała się i urosła do ogromnych rozmiarów. Wyglądem dużo bardziej przypominał połączenie iguany z tyranozaurem. Pozbawiono go atomowego oddechu, a jego motywacją jest ochrona gniazda w którym złożył jaja (w tej wersji potwór posiada jednoczenie cechy męskie i żeńskie). Nie chce napadać miast, przez większość czasu ucieka przed wojskiem, a wyłącznie walczy w ostateczności, w samoobronie.

Foto: vulture.com

Emmerich chciał przedstawić Godzillę jako majestatyczne stworzenie, jedyne w swoim rodzaju, które pragnie spokojnego życia. Charakterem przypomina wręcz Monstrum Frankensteina, albo King Konga – również mamy do czynienia z potworem o łagodnym sercu, które przez swoją inność nie może zostać zaakceptowane przez ludzi. Godzilla jest dużo wrażliwszy – zarówno emocjonalnie jak i fizycznie. Jest zwyczajną istotą, którą wojsko może bez większego problemu zabić. Wizja która zaprezentował Roland Emmerich za bardzo odstępowała od pierwowzoru i jednocześnie nie oferował niczego świeżego w zamian.

Foto: Filmy Fantastyczne

W 2014 roku powstał kolejny amerykański reboot, tym razem wyreżyserowany przez Garetha Edwardsa. Reżyser zdecydowanie lepiej rozumiał oryginał i wiernie przeniósł wiele charakterystycznych cech. W tej wersji Godzilla niewiele różni się od japońskiego pierwowzoru. Nie tylko posiada bardzo podobny wygląd i właściwości, ale także pełni tą samą funkcję. Król Potworów ponownie stał się ucieleśnieniem siły natury. Jego zadaniem jest zaprowadzenie równowagi Ziemi. Potwór zazwyczaj spoczywa w hibernacji, ale kiedy inne potwory zagrażają harmonii (w tym przypadku MUTO), budzi się ze snu i zwalcza niebezpieczeństwo. Wybitny, japoński naukowiec, doktor Serizawa (Ken Watanabe), twierdzi, że Godzilla jest bytem na który nie możemy wywierać wpływu. Nikt nie może stanąć na drodze Królowi Potworów – jest niepowstrzymaną, boską siłą która zawsze wywiąże się ze swojego powołania.

Podsumowanie

Godzilla jest wielki – nie tylko jeśli chodzi o same rozmiary, ale także sens jaki za sobą niesie. To potwór z ciekawą historią i własnym, niepowtarzalnym charakterem. Filmy z nim potrafią nie tylko dostarczyć dużej ilości rozrywki, ale też dostarczyć pewnych wartości, a nawet skłonić do refleksji. To dzięki temu filmy z nim cieszą się takim powodzeniem. Obecnie istnieją, aż trzy równoległe serie – amerykańska produkcji Legendery Pictures (Godzilla z 2014, Kong: Wyspa Czaszki z 2017, w przyszłym roku powstanie Godzilla: King of the Monsters i w planach znajduje się cross over między Godzillą i King Kongiem), japońska produkcji Toho Company (Shin Gojira z 2016, a kontynuacja jest planowana), oraz najnowsze anime dystrybuowane przez Netflix (Godzilla: Monster Planet i jeszcze w tym roku powstaną dwie kolejne części). To jasno pokazuje, że Godzilla mimo już 64 lat trwania serii nadal cieszy się wielką popularnością na całym świecie.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *