Jeremy Clarkson – pisarz z funkcją snajpera

Gdyby gra w rzutki polegała na rzucaniu słowami, zapewne jego dom byłby zbudowany z samych nagród za wygraną. Brzydki koleś z programu o resorkach i felietonista z celnością godną Chrisa Kyle’a, tylko że jego nabojami są słowa. Celne jak diabli.  

Pierwsza moja styczność ze stylem Jeremiego Clarksona odbyła się jakoś kilka lat wstecz, jak jeszcze był on w Top Gear i jego felietony ukazywały się na łamach tegoż magazynu. Z każdym przeczytanym tekstem, zastanawiałem się jak on to robi. W jaki sposób ten człowiek myśli i składa te wyrafinowane zdania. Tak, nie użyłem tego słowa przypadkowo, ponieważ w tej całej prostocie i walącej prosto w pysk szczerości, ten gościu używa takich porównań, na jakie zapewne nie wpadłbym nawet będąc w miejscu perfekcyjnie przystosowanym do wymyślania trafnych porównań.

(Swoją drogą, muszę pomyśleć jak takie miejsce miałoby wyglądać.)

Czytając jakąkolwiek książkę, a właściwie to zbiór felietonów w formie książki, autorstwa Jeremiego Clarksona, co dziwne możemy się dowiedzieć czegoś o świecie i to nie będą brednie wyssane z palca. Oczywiście mając do tego co jest napisane pewien dystans. Zważywszy na to, że są to osobiste odczucia i myśli, a nie zbiór faktów i mitów o danej rzeczy czy miejscu. Raczej brałbym takie informacje jako zachętę do zrobienia większego rozeznania w tematyce, która was zainteresowała.

książki jeremy
Foto: Archiwum prywatne

Najgenialniejszym co stworzył ten człowiek z nieproporcjonalną głową, to sposób w jaki opowiada o motoryzacji. Styl brytyjski generalnie z tego jest znany, lecz on tutaj doprowadził to do formy tandetnej sztuki. W przeciwieństwie do niemieckich periodyków, w jego tekstach nie doszukamy się bzdurnych i niepotrzebnych informacji o tym, że Golf wchodzący na rynek jest o 12mm szerszy od poprzednika i dlatego miejsca w środku jest cholernie dużo. Auta są porównywane z przedmiotami, z którymi nikt przy zdrowych zmysłach nie byłby w stanie porównać. Sprowadza ten techniczny świat do czystych odczuć emocjonalnych, co w moim mniemaniu jest fantastyczne.

To co jest mieczem obusiecznym w jego książkach, to właśnie styl felietonowy. Z jednej strony, każdy rozdział porusza zupełnie odmienne kwestie, co prowadzi do tego, że możemy jego książkami się delektować. Czytać do porannej kawy, a następnie po przeczytaniu jednego czy dwóch felietonów, wrócić do swoich czynności nie zaprzątając sobie głowy co dalej. Z drugiej jednak strony, to jest właśnie ogromny plus książek fabularnych. Działają one jak nałóg, jak się wciągniesz, to nie możesz przestać, dopóki Twój oszalały wzrok nie sięgnie wewnętrznej strony, tylnej okładki.

Ten bardzo płodny zresztą pisarz ma jeszcze jedną zaletę. Jego styl się nie zmienia. Jest na bardzo wysokim poziomie i tyle. Aż albo tylko, w zależności od waszych oczekiwań. Jego felietony są niczym dobry news w porannych wiadomościach o uratowaniu kotka z płonącego budynku i jednocześnie durnym i bezsensownym filmikiem, który poziomem idiotyzmu powala z nóg. Potrafi wkurzyć bezczelnością i chamstwem, wywołać podziw trafnością komentarza, a także salwę śmiechu swoim stylem, nawet w najbardziej ponurych miejscach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *