„Jazz, miłość i tragiczny koniec” – Wielki Gatsby

Zazwyczaj nie sięgam po książkę skuszony legendą jej twórcy oraz tym, jak bardzo ich twórczość jest zakorzeniona w ogólnej świadomości. Mam zwyczaj wychodzić z założenia, że dzieło powinno bronić się samo, bez względu na to, jak ważny jest status jego twórcy. Jednak po Wielkiego Gatsby’ego sięgnąłem właśnie po usłyszeniu już tak wielu dobrych komentarzy o tej książce i zdecydowałem, że jednak muszę ją już przeczytać.

Tę klasyczną historię śledzimy z perspektywy Nicka Carrawaya – młodego człowieka, który po odbyciu służby wojskowej wraca do domu. Przenosi się do Nowego Jorku, gdzie zaczyna nową pracę. W jego sąsiedztwie mieszka pewien tajemniczy milioner, Jay Gatsby, o którym to słyszy się różne legendy i plotki. Tak naprawdę nikt nie wie o nim więcej niż to, że jest to pewien bogacz wydający niezwykle kosztowne przyjęcia w swojej posiadłości. Nick i Jay zbliżają się do siebie, gdyż ten drugi chce się poznać się z Daisy, kuzynką Nicka. Na tle tej historii jest cały czas rysowany obraz szalonych lat dwudziestych XX w. pełnych przestępczości i wystawnych przyjęć.

Nie zawiodłem się na tej książce. W prozie Fitzgeralda jest niezwykle wiele rzeczy wartych docenienia, jak np. zmysł obserwacyjny swojego środowiska lub język autora, świetnie wybrzmiewający w polskim tłumaczeniu Jacka Dehnela. Autor portretuje z ogromną precyzją zarówno charaktery swoich bohaterów, jak i panoramę Nowego Jorku z lat dwudziestych. Nieważne, czy jest to tajemniczy Gatsby, zagubiona i niezdecydowana Daisy, czy sadystyczny Tom Buchanan. Jego postacie są wyraziste i żywe, mimo tego, że znamy je tylko z kart książek. Każda z nich pożąda czegoś dla siebie ważnego, o co są w stanie zawalczyć, by zdobyć swoje.

Uznawany za najważniejszego kronikarza epoki jazzu Scott Fitzgerald precyzyjnie opisuje w książce swoją epokę, na przemian darząc ją pewną sympatią i ostrą krytyką. Szalone lata dwudzieste są tu z jednej strony bardzo wykwintne, pełne szalonych przyjęć, wytwornych ludzi z wyższej klasy społecznej i wręcz przepychu fortuny. Jednak z drugiej strony zarówno bohater tytułowy, jak i poboczne postacie bogaczy są czasem uwikłane w podejrzane interesy, nawet poza granicami prawa. Mężczyźni natomiast swoją brutalnością, zwłaszcza Tom Buchanan, denominują kobiety, sprowadzając je do poddanych im niewolnic. Wszystkie towarzystwa i persony z wyższych sfer są fałszywe i zakłamane, co zdaje się w nich najbardziej brzydzić Fitzgeralda. Cały jego zmysł obserwatorski dokładnie kreuje nam obraz przeszłości, w której toczy się akcja.

Sokoro mowa już o przeszłości historycznej, warto też wspomnieć o przeszłości ludzkiej. To ona jest najważniejszym motywem książki. Bohaterowie są definiowani przez swoją przeszłość. Ale to ona jest dla nich czymś, w co patrzą z utęsknieniem. Gatsby i Daisy chcą odbudować swoją dawną miłość i zrobić wszystko, by było tak jak dawniej. Są tak tym zaślepieni, że prowadzi to ostatecznie do gorzkiego końca. Historia tej pary służy Fitzgeraldowi, by pokazać, jak bardzo nie możemy, ale tym bardziej nie chcemy uciec przed tym, co za nami. Zdaje się, że według autora tylko pewne patrzenie w przyszłość jest odpowiednim sposobem życia, mimo że „wiosłujemy dalej, na przekór nurtowi, bez ustanku spychani w przeszłość”.

Cała historia jest nie tylko świetnie opisana i przedstawiona. To świetne twórcze wyczucie oraz ciekawe przedstawienie ludzkich rozterek spowodowało, że polecam Wielkiego Gatsby’ego.  Mimo 90 lat od wydania nadal nie utraciła swej szczególnej wartości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *