Dayot, Matthijs, a może Malang? O tym jak zarząd Barcelony prosi się o kłopoty

dnia

Sezon ligowy powoli dobiega końca, zatem czuć w powietrzu napływ piłkarskich plotek i gdybań. Te nie omijają także i piłkarzy Blaugrany, jednak jak to w ich przypadku bywa powodem ich powstawania jest sam zarząd.

Nie do dziś wiadomo, że sytuacja kadrowa klubu z Katalonii jest łagodnie mówiąc napięta. Kadra się starzeje, a zarząd rzadko sięga do kieszeni by ją odmłodzić i wzmocnić. Nie sposób w tym miejscu wspomnieć również o masie nieudanych inwestycji czy wypożyczeń z klubu co również nie daje poczucia stabilizacji i komfortu. Mówiąc oględnie pierwszy skład mimo postępującego wieku i niestabilnej formy niektórych zawodników jest niemal zabetonowany.

I nagle w tym wszystkim pojawia się on. Umtiti. Piłkarz młody, ze sporym potencjałem, który z impetem wchodzi do pierwszego składu i radzi sobie onegdaj najlepiej z całej linii defensywy. Co zatem podpowiada logika w takiej sytuacji? Szybkie przedłużenie kontraktu, zmianę wynagrodzenia i ucięcie ewentualnych pogłosek transferowych wzrostem obowiązkowej klauzuli wykupu.

 

Skąd to całe zamieszanie?

Zawodnik sam podkreśla, że w Katalonii czuje się, ale świadomość tego, że może zarabiać niemal trzykrotnie więcej musi potęgować w nim poczucie niesprawiedliwości. Dodajmy do tego relatywnie niską, bo wynoszącą 60 milionów klauzulę i mamy przepis na dramat. Zarząd chcąc nie chcąc sam strzela sobie przy tym w stopy, gdyż priorytetem w gestii wynagrodzeń od lat jest Messi oraz wychowankowie klubu, co nie zostawia sporego pola do manewru.

Bartomeu - obecny prezes zarządu (fot. fcbarcelona.com)
Bartomeu – obecny prezes zarządu (fot. fcbarcelona.com)

 

Dlaczego francuz jest taki wyjątkowy?

Umtiti jest młody, ale mimo to pokazał już niebagatelne umiejętności, także w rozgrywaniu piłki, a co najważniejsze demonstruje regularną formę. Ktoś taki jest jak miód na serce wobec chwiejnej formy Pique czy natury ofensywnej bocznych obrońców Blaugrany. Francuz błyskawicznie zaadaptował się do Hiszpańskiego futbolu i pojął filozofię Barcelony. Mimo dobrej asekuracji sam często podłącza się do rozegrania, jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że robi to niezwykle umiejętnie i wyważenie. Rzadko obserwujemy sytuacje w których „brakuje” go w linii obrony. Zastąpienie takiego gracza kimś o podobnym stylu gry i potencjale jest niemal niewykonalne.

Samuel Umtiti (fot. skysports.com)
Samuel Umtiti (fot. skysports.com)

 

Mattjis, Dayot czy Malang?

Niemal, ponieważ zdaje się że zarząd wytypował już trójkę ewentualnych następców Samuela. Pierwszym z nich jest Mattjis de Ligt – złote dziecko holenderskiej piłki. Problemem w przypadku tego gracza jest jego nastoletni wiek i stosunkowo niewielkie doświadczenie. Pod znakiem zapytania stałoby również jego zaadaptowanie się do nowego otoczenia i presji. O ile 23-letni wówczas francuz mógł przeskoczyć z poziomu Lyonu do Barcelony, o tyle podobny manewr w przypadku 4 lata młodszego holendra przychodzącego z Ajaxu jest dużo mniej prawdopodobny.
Kolejnym kandydatem jest Dayot. To 20-letni gracz RB Lipsk, który mimo młodego wieku wyrobił sobie już silną pozycję w Bundeslidze. Tutaj wprawdzie przeskok jakościowy między klubami zdaje się mniejszy ale to nadal stosunkowo mało ograny, acz utalentowany gracz.
Ostatni – Malang Sarr – również 19-letni francuz, którego obecnym klubem jest OGC Nice. Piłkarz onegdaj najbardziej wszechstronny z rozpatrywanych, ale i ten z najmniejszym doświadczeniem międzynarodowym.

De Ligt oraz Upamecano - główni kandydaci do środka obrony Barcelony (fot. mundodeportivo.com)
De Ligt oraz Upamecano – główni kandydaci do środka obrony Barcelony (fot. mundodeportivo.com)

 Co zatem wymyśli zarząd?

Trudno orzec. Zarząd Barcelony to twór niezwykle nieprzewidywalny, choć na pewno mający z tyłu głowy ogromną przydatność Umtitiego. Ciężko jednak ukryć zainteresowanie choćby United, który oferuje francuzowi sporo większe zarobki czy większą rolę w zespole. Poprzednie lata przekonały kibiców, że oficjele Barcelony choć sympatyczni nie potrafią zatrzymać piłkarzy młodych i ambitnych. Nam jako kibicom pozostaje oczekiwać w niepokoju na okno transferowe bądź podpisanie nowego kontraktu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *