Jak się jeździ #1 – Wrocław

Przybywając do miasta uważanego za jedno z najpiękniejszych w Polsce i wysłuchaniu mnóstwa pochlebstw z ust ludzi z którymi rozmawiałem, byłem ciekaw czy potwierdzę te słowa.

To co pierwsze rzuca się w oczy rozglądając się po mieście, to rozwój. Wrocław się rozbudowuje, przebudowuje i tak dalej. Bob budowniczy szaleje na mieście. Ten aspekt generalnie zawsze mnie cieszy gdziekolwiek bym się nie zjawił w naszym kraju. Wraz z różnego rodzaju budowami przy drogach tworzą się utrudnienia ruchu, w tym przypadku nie jest inaczej.

9
Foto: tuwroclaw.com

O ile same utrudnienia na drodze wynikające z rozbudowy miasta są normalną sprawą o tyle zły stan nawierzchni dróg, już nie. To co najbardziej boli zarówno mnie, samochód jak i portfel, to miejscami tragiczny wręcz stan nawierzchni w mieście. W centrum dochodzą do tego korki i wąskie ulice. Poza centrum jeździ się nie najgorzej, chociaż do rewelacji jeszcze sporo brakuje.

11
Foto: tuwroclaw.com

Oprócz częstych przypadków dziurawych dróg zetknąłem się tutaj z jeszcze jednym zjawiskiem. Bardzo dużym wybrukowaniem ulic. Jeżdżąc tak po tych kocich łbach zastanawiam się po jaką cholerę zostawili bruk w miejscach gdzie nie robi on za ozdobę miasta, a jedynie drażni kierowców. Tego rodzaju drogi akceptuję tylko i wyłącznie wtedy.  jeżeli mają podkreślać architekturę miasta. W innych przypadkach jest to po prostu rażące zaniedbanie.

5
Foto: tuwroclaw.com

Są też miejsca gdzie drogi są łaciate, czyli bruk oblepiony tu i ówdzie asfaltem, co wygląda paskudnie. Natomiast jeździ się po tym z porównywalnym komfortem, co jazda po wiejskich, dziurawych bocznych drogach. Skutecznie odbiera mi  to przyjemność i jakąkolwiek chęć do dalszej jazdy. Oprócz pozalepianych bruków asfaltem, są jeszcze ulice, na których jest zebra. Kilka metrów asfaltu, następnie kilka bruku i znowu droga asfaltowa. Wszystko to potrafi być doprawione przecinającymi się torami tramwajowymi. Po prostu wyśmienicie.

Podsumowując jeżeli wybieracie się do pięknego Wrocławia samochodem i nie chcecie popaść w nerwicę, to widzę cztery wyjścia:

  1. W mieście zaparkować auto i przesiąść się w komunikację miejską (jest dobrze rozbudowana),
  2. Przyjechać autem terenowym (wtedy nie będziecie odczuwali różnicy),
  3. Zrzucić odpowiedzialność kierowcy na kogoś innego (wtedy nie będziecie płakali na wyboistych drogach),
  4. Przyjechać takim gruzem, w którym nie będziecie się przejmowali takimi błahostkami jak koleiny.

2 Comments Add yours

  1. konstancja napisał(a):

    Nie ma to jak wrzucać stare zdjęcia, które mają się nijak do rzeczywistości. Przykład, ulica Skłodowskiej Curie na drugim zdjęciu. Ktoś tu chyba nie polubił Wrocławia 😀

  2. Adamq napisał(a):

    Rzygać mi się chce jak muszę jeździć po Wrocławiu. Niestety musiałem tu zamieszkać. Rodzinny niewielki Radom w porównaniu do Wrocławia jak Niemcy a Mozambik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *