Jack White – Boarding House Reach, recenzja albumu

Ulubieniec fanów współczesnego rocka, połowa The White Stripes, gitarowy wirtuoz, odrzut z filmu Tima Burtona – tymi wszystkimi określeniami można nazwać Jacka White’a. Gitarzysta z Detroit, po komercyjnych i artystycznych sukcesach Blunderbuss i Lazaretto, zapowiedział swój „najdziwniejszy” jak dotąd album. Obietnicy dotrzymał, jednak czy Boarding House Reach to wartościowy longplay?

Jack White przyzwyczaił nas do pewnego schematu w tworzeniu swoich blues-rockowych kompozycji. Mimo, że artysta ten był i jest członkiem wielu różnych formacji (wspomniane The White Stripes, The Dead Weather, The Reconteurs), to generalnie widząc jego nazwisko wiemy, czego mniej więcej można oczekiwać od tej muzyki. Zasada ta nie działa jednak w przypadku Boarding House Reach, które niemalże kompletnie zrywa z konwencją znaną z wcześniejszych solowych projektów White’a. Pozostałościami dawnej twórczości są dwa ostatnie utwory na albumie – What’s Done Is Done i Humoresque. Możliwe, że nie jest to tak drastyczna zmiana, jak w przypadku ostatniego albumu Childish Gambino czy Speedin’ Bullet 2 Heaven Kida Cudi’ego, gdzie mieliśmy do czynienia z praktycznie innymi artystami. Eksperymenty w kwestii brzmienia są jednak na Boarding House Reach wystarczająco wyraźne aby odrzucić od siebie tych bardziej konserwatywnych fanów White’a.

Album rozpoczyna się chyba najgorszym, jaki słyszałem od wielu tygodni,  utworem otwierającym. Connected By Love to mozolna, rozwodniona, kompletnie pozbawiana jakiejkolwiek iskry ballada. Nie ratują jej nawet gospelowe chórki, ani solo na organach Hammonda. Utwór ten jednak szkicuje nam dominujące motywy na tej płycie w kwestii tekstowej – konsumpcjonizm, przyszłość, technologia i komercjalizacja muzyki. Następny utwór Why Walk a Dog? także nie porywa, jednak powoli zaczyna się robić ciekawie. Sekcja perkusyjna nieco zbliżona do tej z utworu Deadcrush z ostatniego albumu alt-J i melancholijny wokal White’a tworzą  konkretną atmosferę. A i w warstwie tekstowej pomimo pewnej surowości gitarzysta ma już coś do powiedzenia. Why Walk a Dog? przedstawia uniwersalny motyw bycia podporządkowanym jakiejś osobie lub sile wyższej. Utwór ten można interpretować zarówno w odniesieniu do jednostki, jak i do całego społeczeństwa.

Po tym niemrawym starcie pojawia się elektryzujące Corporation, porywający gitarowy riff, przywołujący skojarzenia z Walk This Way Aerosmith, momentalnie budzi słuchacza z letargu w jaki wprowadzają dwa pierwsze utwory. Przepełniony szaleńczą energią, zniekształcony wokal White’a w drugiej połowie utworu jest ironicznym komentarzem wobec zniewalającego konsumpcjonizmu. Na tym utworze pojawia się też inspiracja artysty, która na Boarding House Reach działa najlepiej – dobry, staroszkolny funk. W tej konwencji utrzymane są także utwory: Over and Over and Over  i Respect Commander. Utwory te stanowią kręgosłup całego krążka. Over and Over and Over jest czystą perfekcją w kwestii tempa. Jest to utwór przepełniony patosem, z cudowną nadbudową instrumentalną i wokalną. Respect Commander wprowadza dziwaczny sampel brzmiący jak nawigowanie po menu jakiejś gry z ery Playstation 2, z jakiegoś powodu jednak brzmi to dobrze. Po dynamicznym wprowadzeniu Jack White opowiada o relacji zbliżonej do tej opisanej w Strangelove Depeche Mode, o skrajnej dominacji jednej osoby nad drugą. Tekstowo ta, dość mroczna tematyka, zostaje rozwinięta w satysfakcjonujący, acz nie powalający sposób. Gitarowe popisy White’a w drugiej części utworu budzą jednak spory podziw.

Pomiędzy pełnoprawnymi utworami na Boarding House Reach występują swego rodzaju wstawki narracyjne, coś w rodzaju skitów na albumie hip-hopowym. Jak wszystko na tym albumie działają one z mieszanym efektem. Tekst Everything You’ve Ever Learned brzmi trochę jakby Jack White naoglądał się odrobinkę za dużo tej pamiętnej reklamy Macintosha z 1984ego. Ezmeralda Steals The Show, będący poetycką recytacją tekstu White’a przy akompaniamencie gitary akustycznej, opisuje w urzekający sposób doświadczenie występów na żywo, działając tym samym najlepiej ze wszystkich wstawek narracyjnych. Możliwe, że jest to także najwyższy stopień tekściarstwa jaki White osiąga na tym albumie.

Co do tych mniej zachowawczych, jak na tego gitarzystę, eksperymentów sytuacja także nie jest jednoznaczna. Przykładowo Get in The Mind Shaft to połączenie funkowych inspiracji, nieco psychodelicznych syntezatorów i efektu talk box nałożonego na wokal. Wypada to dobrze, jednak słuchacz może się początkowo czuć nieco przytłoczony natłokiem różnych brzmień, które atakują nas ze wszystkich stron. Eksperymenty, które są kompletnie niezrozumiałe i wypadają fatalnie są dwa. Pierwszy z nich to pikający syntezator na Hypermisophoniac który doprowadzi każdego do szaleństwa przed końcem piosenki. Zabawnym jest to, że gdyby wyciąć tą jedną ścieżkę, pozostałe fragmenty utworzyły by świetny utwór. Zarówno sekcje gitarowe, jak i pianino poprowadzone są bardzo kompetentnie. Ten drugi nietrafiony eksperyment to Jack White rapujący niedorzeczny tekst, (powtarzam „rapujący”), na Ice Station Zebra. Widać tu pewne ciekawe refleksje dotyczące procesu twórczego, jednak każda osoba, która lubi White’a od razu zrozumie co w tym utworze nie gra.

Podsumowując, Boarding House Reach jest bardzo nierównym albumem. Pewne ryzyko twórcze, które podjął tu White wypada pozytywnie. Z drugiej strony niektóre fragmenty brzmią na niedopracowane i ukryte za płaszczykiem „eksperymentacji”. Pewnym utworom brakuje bardziej konkretnego charakteru. Już teraz jestem przekonany, że Boarding House Reach nie będzie komercyjnym triumfem na miarę dwóch poprzednich albumów. Jest zbyt chaotyczny i dostarcza fan-service dopiero w dwóch ostatnich utworach. Jest jednak albumem, który wypada znać i samemu ocenić, czy nowy kierunek dla White’a jest dobrą decyzją. W mojej opinii generalnie tak, tym samym mam nadzieję, że gitarzysta będzie dalej zaskakiwał odbiorców w nadchodzących latach.

Ocena 6.85/10

Najmocniejsze Punkty: Over and Over and Over, Get In The Mind Shaft, Respect Commander, Humoresque, Ezmeralda Steals the Show

Najsłabsze Punkty: Hypermisophoniac, Connected By Love, Everything You’ve Ever Learned

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *