Czy istnieje coś takiego jak spoiler?

dnia

Zaspoilerowałeś mi to, zaspoileowałeś mi tamto, Nie spoileruj, Uwaga, spoilery! Te frazy zna dzisiaj każdy fan popkultury. Nieważne, czy jesteś nerdem, czy casualowym fanem jakiegoś serialu, słowo spoiler działa na Ciebie podobnie.  Uważam jednak, że obecnie termin, który jeszcze kilka lat temu kojarzył nam się z częścią samochodową, jest mocno nadużywany i w zasadzie jest tylko pustą frazą.

Jeżeli chodzi o mnie, to nie cierpię na chorobę spoilerową. Powiem tak: jeżeli idę na film, na który czekam, albo oglądam na bieżąco serial, który mnie fascynuje, to unikam spoilerów jak ognia. Odcinam się od Youtube’a i Reddita (bo to największa wylęgarnia spoilerów). Natomiast jeżeli oglądam serial, który zakończył się kilka lat temu i ma kilka sezonów, to nie mam nic przeciwko na zaspoilerowanie sobie całości.

Dlaczego tak robię? Przyczyna jest dosyć prosta. Jestem osobą, która lubi konfrontować swoje opinie, innymi słowy mówiąc: moje pojmowanie seriali nie ogranicza się do samego oglądania, oznacza to czytanie wywiadów i teorii. Prędzej czy później otrzymam spoilera na twarz. Drugim czynnikiem jest natomiast fakt, iż jeżeli wiem, co się stanie w dalszych odcinkach, to mogę prześledzić losy postaci i ich wybory prowadzące do danej decyzji. Co uważam, że jest znacznie większą frajdą niż nagłe (często tanie) zwroty  akcji. Poza tym łatwiej jest obejrzeć jeden odcinek tygodniowo niż cały sezon od razu. A jak coś mnie wciągnie, to już na amen. Przy nowych serialach, które oglądam na bieżąco, tak nie mogę robić, więc bawię się w grę unikania spoilerów.

Ale też nie robię z tego takiej wielkiej dramy jak inni. W większości przypadków to ty sam jesteś sobie winny zaspoilerowaniu. Internet nauczył się, jak walczyć z spoilerowymi trollami. Większość artykułów/wątków w sieci jest oznaczona słowem spoiler i tylko od Ciebie zależy, czy klikniesz w ten link. Zastanawiają mnie ludzie, którzy klikają w tego rodzaju linki, a potem narzekają na ten temat w komentarzach. To ich wina, że nie sprostali internetowemu testowi.  Konkluzja jest taka, w dzisiejszych czasach musisz mieć beznadziejnych znajomych w życiu prywatnym, aby nadziać się na spoiler. W innych przypadkach jest to cholernie trudne.

Ale czym właściwie jest spoiler? W niedzielę startuje ostatni sezon Gry o Tron, a za piętnaście dni premierę ma Avengers: Koniec gry. To właśnie fani tych dwóch uniwersów są najbardziej narażeni na spoilery w  tym miesiącu. Według nieoficjalnej definicji spoiler to  ujawnienie części fabuły, więc spoilerem może być stwierdzenie zarówno Dojdzie do oficjalnej bitwy z Nocnym Królem, jak i Kapitan Ameryka zginie (oczywiście to moje luźne przewidywanie).  W którym przypadku bylibyście bardziej wkurzeni – w pierwszym czy drugim?

FOTO: IMDB

Okazuje się, że fani są często wkurzeni nawet najmniejszym, oczywistym spoilerem. Pełno jest w Internecie ludzi, którzy oburzają o najmniejszą drobnostkę. Jest to zachowanie, delikatnie mówiąc, nienormalne.  Dla przykładu: na Reddicie koleś się obraził, bo ktoś napisał, że w pierwszym odcinku ósmego sezonu Daenerys będzie szykowała się do bitwy z Nocnym Królem. Proszę Was. Niedługo dojdziemy do kuriozum, iż ludzie będą obrażeni, jak np. ktoś napisze, że protagonista ma w filmie białą bluzę z kapturem i czarne spodnie.

Ciekawym wątkiem są również seriale nie do zaspoilerowania. Dla mnie takimi tworami są seriale komediowe (może poza wyjątkiem Dobrego miejsca, w którym ilość twistów na sezon przewyższa co poniektóre dramaty), ale czy można komuś zaspoilerować, że Ross i Rachel w końcu będą razem albo że Michael Scott znowu popełni jakąś głupotę? Oczywiście, że nie. Seriale komediowe uczą nas swojego języka opowiadania i nie pozwalają nam go zapomnieć. Ostatnio się to zmienia za sprawą nowej generacji tzw. dramedy (połączenia komedii i dramatów) jak np. Atlanta czy Barry, ale klasyczne sitcomy nadal mają fabułę przejrzystą jak kropla wody.

Spoilerów należy unikać, ale nie należy popadać w paranoję. Wystarczy w dniu premiery odcinka serialu lub filmu wyłączyć internet i trzymać się na wodzy. To w zupełności wystarczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *