Integralia Poznań 2017 – relacja

Jako, iż dopiero zaczynam swoją przygodę ze studiami skrzętnie omijały mnie imprezy pokroju Juwenaliów. Te, często przeze mnie niedoceniane okazywały się być wspaniałymi eventami. Dlatego też w tym roku postanowiłem odwiedzić poznańskie Integralia konfrontując moje przekonania z rzeczywistością.

I tak oto rządny mocnych wrażeń udałem się na teren poznańskich „MDKów”. Na miejscu przywitał mnie zapach typowej smażonej kiełbasy, hektolitry piwa, rzesze roześmianych studentów i dość spora grupa osób siedzących pod sceną. Powód? Występ stand-upowców. Ci, stanowili swoistą rozgrzewkę przed nadchodzącym koncertem, jednak ciężko było oprzeć się wrażeniu, iż słabo wywiązują się z postawionego zadania. Publika bowiem mało entuzjastycznie reagowała na kolejne porcje żartów prowadzących żegnając ich zdawałoby się wymuszonymi brawami. Zdecydowana większość widzów skupiona była wówczas przy stoiskach z jedzeniem delektując się plenerem. Mimo tego wrażenia atmosfera wydarzenia była wspaniała co zwiastowało niezapomniany wieczór.

widok
Widownia standupu – zdjęcie udostępnione przez organizatorów wydarzenia (https://www.facebook.com/integraliapoznan/)

Po dłuższej chwili przerwy rozpoczęła się część właściwa wydarzenia – występ grupy Rasmentalism. Zaczęło się dość spokojnie, jednak z każdym kolejnym utworem publika ożywiała się coraz bardziej zachowując jednocześnie dość spokojną atmosferę. Ta na dobre zachwiana została jedynie przy gościnnym występie ekipy Dwa sławy w kooperacyjnym utworze „Nie jestem raperem”. Choć z całą pewnością nie można odmówić charyzmy Rasowi gołym okiem widoczne było, iż część publiki ostrzyła sobie zęby na „sławów”. Powodowało to sporadyczne spadki ożywienia tłumu oraz relatywnie spokojne przyjęcie zespołu. To wrażenie, które zrodziło się już na początku koncertu pozostało ze mną do końca indukowane dodatkowo dość asekuracyjnym doborem utworów. W teorii słuchacze dostali sporą część „opus magnum” twórczości Rasa i Menta okraszoną nawet świetnym wykonaniem zwrotki Tego Typa Mesa (w utworze „Ale zdejmij buty”) oraz małą niespodziankę w formie premierowego utworu, w praktyce jednak wyraźnie brakowało utworów starszych, a także tych, które bardziej ożywiłyby publikę. Oczywiście nie ma tu mowy o zdegustowaniu jednak najzagorzalsi fani czuć mogli spory niedosyt.

Zdjęcie użytkownika perfectamente photography.
Wspólny występ Rasa, Rado i Astka, fotografia autorstwa perfectamente photography

Po króciutkiej przerwie nadeszła pora na pièce de résistance tego wieczoru. Najwięksi rapowi kawalarze dali upust swej naturze już podczas wejścia na scenę puszczając na rozgrzewkę… „Szamana” – utwór poznańskiego rapera Palucha. Ten ruch zwiastował jak się okazało resztę wieczoru – szaleńczą atmosferę, sporo zaskoczeń, liczne żarty oraz „bujającą” muzykę. Sławy fenomenalnie utrzymywali atencję słuchaczy nie tylko świetnym doborem utworów, ale także swoistymi „łącznikami” – żartami i anegdotami stanowiącymi przerywniki oraz zwiastuny przyszłego utworu. To spoiwo okazało się strzałem w dziesiątkę – wzajemne docinki, żarty sytuacyjne czy „przegląd newsów glamrapu” (portal hip hopowy – przyp. red.) scementowały więź z publiką rozluźniając atmosferę. Samo zachowanie sceniczne artystów stało również na niesamowitym poziomie. Żartownisie potrafili zaprosić na scenę maskotki wydarzenia, nierzadko nawiązując do lokalnych wydarzeń i osób (Peja, The Returners). Atmosfera podczas ich występu była nieosiągalna dla nikogo innego, deklasując tym samym występ Rasa. Już przed rozpoczęciem show widać było przyrost słuchaczy i ścisk co podczas niemalże całego występu przerodziło się w ogłuszającą symfonię entuzjastycznych wrzasków oraz szaleńczych skoków w rytm hitów zespołu. Kulminacyjnym oraz długo zapamiętanym punktem stanie się na pewno „ostatnie pożegnanie” – artyści kończący swój występ  rozgrzali publikę do czerwoności, by następnie puścić z odtworzenia spokojny, utwór lat 90-tych. Istna manifestacja scenicznego luzu Jarka i Radka.

Zdjęcie użytkownika perfectamente photography.
Publika podczas koncertu okiem perfectamente photography (http://perfectamente.pl)

Podsumowując: w cenie bardzo taniego biletu dostępnego również dla studentów za darmo słuchacze otrzymali kapitalną atmosferę i szampańską zabawę w rytm najpopularniejszych utworów obu zespołów. Nawet pomimo minimalnego rozczarowania początkiem imprezy zdecydowanie było to jedno z najlepszych wydarzeń tego typu ostatnich czasów. Integralia postawiły sobie tym samym wysoką poprzeczkę na następne lata plasując się z miejsca w czołówce imprez tego typu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *