Godzilla: Monster Planet – Animowany Król Potworów

Godzilla: Monster Planet, film produkcji Netflix jest pierwszym anime o legendarnym Królu Potworów i jednocześnie pierwszą częścią trylogii. Oferuje nowe podejście do serii, ale czy to oznacza, że mamy do czynienia z dobrym filmem?

Akcja ma miejsce w dalekiej przyszłości. Przez długie lata ludzkość walczyła z olbrzymimi potworami (kaiju), jednak nigdy nie mogła pokonać najgroźniejszego z nich – Godzilli. Długa wojna pochłonęła większość ludzkich istnień. Niedobitki opuścili Ziemię na ogromnym statku kosmicznym i zaczęli szukać nowej planety do zamieszkania. Po 20 latach bezowocnych poszukiwań zapasy zaczęły się wyczerpywać, a stan załogi pogarszać się. Dalszy lot nie miał większego sensu i postanowiono wrócić na ojczystą planetę. Czas w kosmosie płynie inaczej, dlatego na Ziemi minęło już 20000 lat – zmienił się kompletnie ekosystem, flora i fauna, jednak Godzilla nadal sieje terror. Ludzie w akcie desperacji próbują raz na zawsze zwalczyć zagrożenie. Jedyną nadzieją jest Haruo Sakaki, młody mężczyzna który od dziecka przysiągł zemstę na potworze.

Foto: TechnoBuffalo

Świeże podejście do Króla Potworów

Godzilla obecnie jest najdłuższą serią (bo liczącą aż 33 części). Filmy były różnorodne, jednak wszystkie powtarzały mniej więcej ten sam schemat. Akcja miała miejsce w czasach współczesnych, miasto atakowane przez Godzillę, zwykle pojawiały się jeszcze inne potwory, które toczyły z nim walkę. Często urozmaicano schemat zabawą konwencją, zmianą stron konfliktu, tonacją itd, jednak żaden z nich nie wykazał się taką odwagą co Monster Planet. Chociaż oglądamy film pt Godzilla, czujemy że otrzymaliśmy coś nowego.

Wykreowano zupełnie nowy świat z rozbudowanym tłem historycznym. Przegrana wojna z Godzillą, ludzkość szukająca nowego domu, sojusz z obcą cywilizacją, zdewastowana Ziemia z odległej przyszłości. Boli zatem fakt, że cały ten świat poznajemy głównie przez długie, nachalne ekspozycje.

Talk show

Praktycznie połowa seansu składa się z dialogów w których bohaterowie tylko siedzą i opisują obecną sytuację. Sam wstęp w którym narrator opisuje wydarzenia poprzedzające film trwa aż 10 minut. Twórcy zdecydowanie zbyt wiele tłumaczą, przez co film jest przegadany. Jeszcze bardziej szkoda, że pomimo sporej ilości dialogów niewiele dowiadujemy się o bohaterach. Poza protagonistą nikogo nie możemy dokładniej poznać, dlatego nie przejmujemy się ich losem w chwili zagrożenia.

Nowoczesne widowisko

Druga połowa filmu stanowi główne „mięso”. Ludzie wracają na Ziemię i odkrywają na nowo swoją ojczystą planetę. Świat który zwiedzają jest ciekawie zaprojektowany, pełen tajemnic – część z nich zostanie odkryta dopiero w kontynuacjach. Sceny akcji są całkiem widowiskowe, zróżnicowane i nietypowe dla tej serii. Poza Godzillą bohaterom przyjdzie też walczyć z pomniejszymi potworami. W ruch idą mechy, futurystyczne czołgi i statki wyposażone w lasery.

Foto: Inverse

Tytułowy potwór niczym w ostatnich filmach (Godzilla z 2014 i Shin Gojira) rzadko pojawia się na ekranie. Jako fan japońskich Godzilli zaskoczył mnie jego design mocno inspirowany filmem Garetha Edwardsa. W porównaniu jednak do tamtej wersji, potwor jest jeszcze większy, bardziej monumentalny i pozbawiony zwierzęcych cech. Wygląda na dużo starszego – pysk wygląda na mocno pomarszczony, a skóra przypomina wręcz skałę pokrytą mchem.

Między komputerową, a klasyczną animacją

Za Godzillę: Monster Planet odpowiadają Hiroyuki Seshita i Kobun Shizuno. Obaj reżyserzy tworzyli już anime dla stacji Netflix – serial Ajin, Sidonia no Kishi i film Blame!. W swoim najnowszym filmie posługują się tą samą techniką animacji. Mamy do czynienia z animacją komputerową przeplataną z ręcznie malowanymi otoczeniami. Podobnie jak w ich dotychczasowej twórczości animacja imituje ręcznie rysowaną (komputerowo dodane kontury, poklatkowe ruchy postaci) i zawsze będę miał do tego mieszane uczucia.

Foto: godzilla.wikia.com

Widać postępy – coraz więcej detali w mimice postaci i gestykulacji, coraz bardziej rozbudowane modele, jednak animacja komputerowa nigdy nie będzie idealnie udawała ręcznie rysowanej. Mógłbym wręcz zapytać, jaki jest sens tworzenia animacji komputerowej naśladującej zupełnie inną technikę? Twórcy powinni albo wykorzystać styl możliwy tylko do zrealizowania w animacji cyfrowej, albo stworzyć pełnoprawną, ręcznie rysowaną animację. Klasyczna technika posiada specyfikę, której komputer nigdy dobrze nie odda. Braki w płynności ruch bardziej przywodzą na myśl kiepsko zoptymalizowaną grę komputerową, niż animację poklatkową. Podobnie jak w klasycznych anime statyści zwykle pozostają bez ruchu (żeby nie mówić, statyczni), jednak w wydaniu komputerowym za bardzo rzucają się w oczy i przypominają manekiny. Są na szczęście elementy w których technika komputerowa spisuje się celująco. Wszelkie efekty wizualne takie jak hologramy, neony, płomienie, czy eksplozje prezentują się bardzo widowiskowo. Szczególnie dobrze to wygląda w finale, kiedy Godzilla wykorzystuje w pełni swój atomowy oddech.

Otoczenia są bardzo starannie namalowane, z dużą dokładnością i ciekawie zaprojektowane. Jednak animacja komputerowa nigdy nie będzie dobrze współgrała z ręcznie malowanymi tłami. Powstaje wrażenie podobne do tego z starych gier z cyklu Resident Evil. Widzimy dobrze, że postacie są trójwymiarowymi modelami, a otoczenie tylko płaskim obrazkiem. Zawsze widoczny będzie kontrast – postacie za bardzo się wybijają, a ich interakcje z otoczeniem wyglądają sztucznie.

Foto: Fast-Torrent.RU

Podsumowanie

Godzilla: Monster Planet nie jest dobrym filmem. Posiada zbyt powolne tempo, cierpi na nadmiar ekspozycji i brak wyrazistych bohaterów. Pytanie jednak brzmi, czy należy go w ogóle traktować jako pełnoprawny film? W rzeczywistości jest to jeden, wielki i całkiem intrygujący wstęp do trylogii. Przedstawiono nam zupełnie nowy świat, wyjaśniono prawa jakimi się rządzi, a na końcu pozostawiono duży (z pokreśleniem na duży) cliffhanger. Film sam w sobie nie jest satysfakcjonujący, ale pozostawia spore nadzieje na następne części.

Ocena: 5+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *