Gdzie dwóch się bije, tam trzeci… Sporting

dnia

La Liga ma Barcelonę, Real i Atletico, Bundesliga to Bayern, a typując faworyta we Francji większość wskaże na PSG. Rzadko jednak w gronie lig zdominowanych przez garść zespołów wymienia się portugalską ligę.

Zapewne wynika to z faktu nieznajomości tej ligi przez sporą część kibiców. Jednak prawdą jest że zagłębiając się w jej tabelę dojrzymy trzy kluby wyraźnie odstające od reszty. No właśnie czy aby na pewno trzy? Nie od dziś wiadomo że siłę tej ligi stanowią zespoły Porto, Benfiki oraz Sportingu. To one przewodzą tabelom oraz wydają na świat masę piłkarskich talentów. Sytuacja ta jednak komplikuje się jeśli zajrzeć by w listę krajowych mistrzów ostatnich kilkunastu lat. Tam nie znajdziemy bowiem Sportingu. Tego samego mocnego Sportingu, który rokrocznie musi oddawać mistrzostwo Benfice lub Porto bezradnie patrząc na ich plecy.

Tym samym Sporting ostatni raz wzniósł puchar mistrza kraju w roku 2002. Co sprawia że „Lwy” od ponad 15 lat muszą obejść się smakiem? Na pewno nie jest to konkurencja. Liga portugalska to onegdaj najmniej konkurencyjna liga spośród wszystkich lig europejskich. Od momentu jej powstania bowiem tytuł mistrza poza wymienioną trójką świętowały jedynie dwa zespoły – Boavista FC w sezonie 2000/2001 oraz CF Os Belennenses w zamierzchłym roku 1946.

Nie jest to również słaby skład. Sporting posiada w swej kadrze takie nazwiska jak Rui Patricio, Sebastian Coates, Jeremy Mathieu, Bryan Ruiz czy Bas Dost. Nie są to co prawda nazwiska wywołujące stany lękowe wśród finalistów Ligi Mistrzów,a le jak na poziom ligi NOS są one co najmniej bardzo konkurencyjne. Uzupełniając te kadrę o młode talenty pokroju Wendela, Gelsona czy Bruno Fernandesa otrzymujemy zdaje się zespół na równi z Porto oraz Banfiką.

Gelson Martins (fot. 360nobs.com)
Gelson Martins (fot. 360nobs.com)

 Czy jest to zatem kwestia trenera? Wątpię. Co prawda Jorge Jesus prowadzący obecnie Sporting nie jest szkoleniowcem na miarę Mourinho czy Guardioli, ale „portugalski Judasz” zdobywał w przeszłości tytuły mistrzowskie prowadząc jeszcze Benfikę. Wcześniej zespół istotnie miał problem ze znalezieniem trenera na lata. Od 2002 roku przez ten klub przewinęło się aż 13 trenerów z Jardimem na czele jednak począwszy od 2009 żaden z nich nie popracował na Estadio Alvalade dłużej niż rok. Ciągła zmiana wizji gry musi wpływać negatywnie na morale ekipy jednak nie sądzę by był to czynnik decydujący w walce o mistrzostwo.

Obecny trener Sportingu - Jorge Jesus (fot. footy fair)
Obecny trener Sportingu – Jorge Jesus (fot. footy fair)

Dlaczego zatem Sporting przegrywa?

Trudno wskazać jeden namacalny powód. To raczej wypadkowa pewnej mentalności, która wkradła się w głowy kolejno piłkarzy czy trenerów. Ciągłe poczucie niestałości i braku kierunku okraszone „ekscentrycznym” prezesem to mieszanka, która przynajmniej w najnowszej historii klubu gwarantuje taką a nie inną postawę. Młodzi gracze, choć nadal utalentowani pozbawieni są takiej wyjątkowości jak niegdyś Moutinho, Nani czy Ronaldo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *