Freddy Adu, czyli co poszło nie tak

Kiedy na ustach całego piłkarskiego świata znajdujesz się w wieku ledwie kilkunastu lat, a promuje cię sam wielki Pele, musisz być skazany na sukces. Tak oto wszyscy wieścili narodziny nowej gwiazdy o nazwie Freddy Adu.

Początki piłkarza były raczej skromne – Fredua Koateng, bo tak naprawdę na imię ma „legendarny” zawodnik – urodził się i wychował w Ghanie. Do Ameryki przeprowadził się wraz z rodzicami dopiero w wieku 13 lat. Tam zaczął naukę w prywatnych szkołach, występując przy okazji w drużynach młodzieżowych.

Piłkarskiemu światu pokazał się w wieku 14 lat na jednym z turniejów młodzieżowych, w którym został wybrany najlepszym graczem. Zgodnie z zasadami ligi amerykańskiej został przydzielony do draftu, a następnie został wybrany do drużyny D.C United. W tym czasie przykuł już uwagę europejskich gigantów – Lazio i Juventusu. Równocześnie młody Adu, pod czujnym okiem swej mamy, kończył szkołę – w trybie przyspieszonym. Całe otoczenie nastolatka chciało jak najszybciej wydać na świat gwiazdę tłamsząc niejako jego „ja”.

Młody Adu w lidze MLS (USA)
Młody Adu w lidze MLS (USA)

W tym momencie kariera Adu nabrała rozpędu. W 2004 roku został najmłodszym debiutantem w historii ligi, zostając równocześnie okrzyknięty jej objawieniem. W tym samym roku Adu zdobył ze swoją drużyną Puchar Ligi notując pierwsze, okraszone trafieniami występy reprezentacyjne.To spowodowało, ze cały piłkarski świat zwrócił na niego wzrok. O Adu zabiegały czołowe kluby Europy – w tym Inter, Juventus czy Manchester United. Ten, początkowo wybrał przeprowadzkę w obrębie rodzimej ligi, by w końcu, w roku 2008 powędrować do Benfiki. Wydawać by się mogło, iż jest to idealne posunięcie.

Freddy Adu wraz ze swym Idolem - Pele
Freddy Adu wraz ze swym Idolem – Pele

Niestety kariera Adu w tym miejscu zatrzymała się. Jego forma spadała „na łeb na szyję” podczas gdy ten oddawany był kolejno do: AS Monaco, CF Belenenses, Arisu Saloniki, Rizesporu, E.C Bahia czy FK Jagodiny. Mając łątkę niespełnionego talentu Freddy stawał się piłkarskim obieżyświatem, nigdzie nie zagrzewając długo miejsca. O jego dramatycznym spadku jakości niech świadczy fakt, iż w lipcu tego roku Adu nie przebrnął testów medycznych w… Sandencji Nowy Sącz.

Adu za czasów gry w AS Monaco
Adu za czasów gry w AS Monaco

Gdybym miał pokusić się o osobistą ocenę niepowodzenia gracza postawiłbym oczywiście na połączenie nieziemskiej presji spoczywającej na barkach Adu, stopniowego stawania się celebrytą oraz „przehypowanie” piłkarza. Ten wielokrotnie porównywany do Pele, doceniony przez ową legendę i skazywany na sukces ugiął się pod presją oczekiwań. Doszła do tego presja otoczenia, które jak najszybciej chciało, aby w rodzimej lidze pojawiła się gwiazda światowego formatu, nawet kosztem młodego zawodnika. Psychika nastolatka nie mogła znieść takiego ciężaru, co w połączeniu z dramatem rodzinnym – porzuceniem rodziny przez ojca – oraz jego następstwami zachwiało młodą personą. I tak oto zewsząd promowany, młodziutki gracz stawał się coraz bardziej gwiazdorem – pozującym z gwiazdami czerwonego dywanu, występujący w reklamówkach czy programach telewizyjnych. Z czasem Adu zatracił instynkt strzelecki oraz talent, w którego odzyskaniu nie pomogły europejskie ściany.

Adu w jednej z wielu reklam
Adu w jednej z wielu reklam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *