#foodporn – wczoraj i dziś

Uruchamiamy Instagrama, wpisujemy hashtag #foodporn i możemy cieszyć oczy jedzeniową pornografią. Piękne talerze, miski, blaszki a w nich  kolorowe muffinki, truskawki w czekoladzie, apetycznie wyglądające makarony czy niezwykłe wzory w kubkach pełnych cappuccino. Myślimy, że to wymysł ery mediów społecznościowych, jednak nie jest to do końca prawdą. Przekonajcie się dlaczego? 

Na Instagramie pod hashtagiem #foodporn znajdziemy ponad 115 mln postów publicznych. Strony na Facebooku o tej nazwie mają po kilka milionów lajków, a kont na Twitterze jest ponad 80. A to jeszcze nie wszystko! Wpisując w wyszukiwarkę Google hasło foodporn otrzymamy około 52 mln wyników. To robi wrażenie.

foodporn2
Foto: Instagram

Współcześnie istotną rolę w naszym życiu odgrywa wizerunek jaki kreujemy w mediach społecznościowych. Tak więc, udostępniamy najpiękniejsze kadry z naszego życia. Są to zdjęcia z podróży z idealnie dobranym filtrem, fotografie kwiatów, które dostaliśmy na Walentynki, urocze kociaki i szczeniaki, samochód, który kupiliśmy czy jedzenie. Ostatni punkt w tej wyliczance stanowi ważną część naszej społecznej egzystencji. Lubimy chwalić się jedzeniem, pokazać jak pięknie wygląda nasz talerz, jakie to wszystko smaczne, a niech inni zazdroszczą!

Większość z nas hasło #foodporn wiąże z rozwojem współczesnych mediów społecznościowych. Myślimy, że nie byłoby przecież tego bumu, gdyby nie istnienie platformy umożliwiającej nam publikowanie tych zdjęć i dzielenie się nimi ze światem. Jednak jest to mylne spostrzeżenie. Jak twierdzą badacze z Uniwersytetu Cornwell ludzie już 500 lat temu odczuwali pożądanie względem estetyki jedzenia. W 2016 roku Cornell Food & Brand Lab przeprowadziło badanie pod nazwą: „Sztuka jedzenia nie odzwierciedla rzeczywistości”.

peter.jpg
Pieter Claesz – Martwa natura ze srebrem stołowym i homarem, 1641.

Badaniu poddane było malarstwo europejskie i amerykańskie na przestrzeni 500 lat – od 1500 do 2000 roku. Głównym celem badania było wykazanie różnic miedzy tym jak często przedstawiano dany produkt na obrazie z tym jak często go spożywano.

Z badań wynika m.in. że:

39% obrazów z epoki odkryć prezentuje owoce morza

5% obrazów  z epoki odkryć prezentuje szynkę

28% obrazów z epoki oświecenia prezentuje cytryny

2% obrazów z epoki oświecenia przedstawia mleko

(wyniki badań znajdziecie tutaj)

Osias_Beert_-_Oysters_1610
Osias Beert – Martwa natura z ostrygami, ok. 1610

Co mówią nam te badania? Według naukowców dzieła malarskie przedstawiają artykuły spożywcze w większości krajów trudno dostępne tj. cytryny, pomarańcze, homary czy małże. Rzadziej prezentowane były artykuły powszechnie stosowane tj. mleko, szynka czy kiełbasa. Badacze z Cornwell uważają, że potwierdza to teorie, że ówczesne malarstwo miało raczej za zadanie chwalenie się bogactwem i rozmaitością egzotycznych artykułów spożywczych niż pokazywanie faktycznego obrazu stołów tamtego społeczeństwa.

Czy dziś nie jest podobnie? Żyjemy szybko, a więc i jemy szybko. Rano płatki z mlekiem, jakaś rozpaćkana kanapka z serem i keczupem, zupa ze słoika od mamy, a od święta wrzucamy podrasowaną filtrami kolacje z ukochaną osobą.

A to mój dzisiejszy #foodporn. Rzeczywistość kontra instagramowe filtry i odrobina finezji. 🙂

vs foodporn
Foto: archiwum prywatne

Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *