Flavors of Youth – Młodość w Chinach

Netflix stanowi przyszłość, nie tylko dla amerykańskich filmów i seriali, ale także dla anime. Po produkcjach Polygons Pictures pokroju Blame! i Godzilla: Monster Planet, przyszedł czas na film ze studia CoMix Wave, które dało nam słynne Your Name (Kimi no Na wa).

Flavors of Youth jest zbiorem nowel filmowych – wszystkie trzy opowiadające o życiu młodych ludzi w Chinach. Film składa się z trzech historii – Zupa z makaronem ryżowymMały pokaz mody Miłość w Szanghaju. Pierwsza opowiada o mężczyźnie, którego największą pasją jest jedzenie zupy san xian, towarzyszącej w jego najważniejszych chwilach życiowych. Druga historia jest o modelce opiekującej się młodszą siostrą, której kariera wisi na włosku przez pojawienie się kolejnego pokolenie modelek. Trzecia nowela opowiada historię zakochanej pary, która musiała rozstać się na długie lata.

Film stanowi koprodukcję japońsko-chińską, na stołku reżyserskim zasiedli kolejno Li Haoling, Jiaoshou Yi Xiaoxing i Yoshitaka Takeuchi. Jednak fanów anime największą uwagę przyciągało CoMix Wave, które ostatnimi laty cieszy się ogromną popularnością. Film mocno przywodzi na myśl poprzednie produkcje japońskiego studia, szczególnie te wyreżyserowane przez Makoto Shinkai (5 centymetrów na sekundę, Głosy z odległej gwiazdy i Your Name).

Foto: Ready Steady Cut

Wizualna orgia

Po raz kolejny studio nie zawodzi w kwestii oprawy audiowizualnej. Anime wygląda po prostu obłędnie. Otoczenia podobnie jak w Kimi no Na wa ocierają się o dzieło sztuki, doskonale odzwierciedlono każdy aspekt. Architektura miast albo plenery ocierają się o fotorealizm. Widać dokładnie każdy szczegół, każdy pojedynczy liść na drzewie, lub krople rosy na trawie. Niebo jest bajecznie błękitne, a trawa soczyście zielona, zadbano też o wszelkie zjawiska pogodowe i optyczne. Animatorzy doskonale wiedzą jak wykreować otoczenie w zależności od tonacji, co szczególnie widać w romantycznej Miłości w Szanghaju. Przywiązano wagę do każdej sceny, nawet gotowanie wygląda jak (so)czysta poezja – na czym mocno bazuje Zupa z makaronem. Wszystko w pięknej, ręcznie rysowanej kresce, ograniczono wszelkich CGI, które są zmorą współczesnych animacji.

Foto: YouTube

Trzy historie, jedna miłość

Flavors of Youth porusza problemy młodych dorosłych ludzi, takich jak kariera zawodowa, próba usamodzielnienia się i tworzenie planów na przyszłość. Opowiada o świecie, w którym ludzie w pogoni za ambicjami, zapominają o tym, co w życiu najważniejsze – o miłości. W każdej noweli bohaterowie posiadają specyficzne hobby, które jest ich sposobem na wyrażenie emocji i źródłem prawdziwego szczęścia.  W Zupie z makaronem ryżowym jest nią oczywiście jedzenie zupy, w Małym pokazie mody moda, a w Miłości w Szanghaju nagrywanie wiadomości na kasecie taśmowej.

Motywem przewodnim jest młodość i przemijanie. W pierwszej historii bohater pamięta z czasów dzieciństwa swoją ulubioną zupę z pobliskiej restauracji – kiedy knajpę zamknięto, zaczął próbować dań gdzieś indziej, coraz bardziej oddalając się od swojego domu. Będąc już dorosłym, żyjąc w dużym mieście i jedząc zupy z sieci restauracji, poczuł pewną pustkę – brak szczerości, ciepła i pasji. Stan jego życia idealnie odzwierciedlała zupa san xian. W Małym pokazie mody protagonistka łączy swoje ambicje z opieką nad młodszą siostrą. Dostrzega zmiany zachodzące wokół niej, na wybiegu pojawiają się coraz młodsze, atrakcyjniejsze modelki, które zaczynają ściągać większą uwagę. Kiedy bohaterka traci wiarę w siebie i motywację, czuje też, że się oddala od rodziny. Ostatnia historia wygląda jak żywcem wzięta z twórczości Makoto Shinaki. Miłość w Szanghaju opowiedziana jest dwutorowo – w czasach współczesnych i w latach młodości protagonisty. W retrospekcjach śledzimy losy zakochanych nastolatkach, których miłość zostaje wystawiona na próbę. Konflikt między uczuciami, a ambicjami zmusza ich do rozstania się. Teraz bohater próbuje odzyskać to, czego wcześniej nie doceniał.

Foto: iza.ne.jp

Pierwsza nowela skupia się wyłącznie na jednym protagoniście. Cały segment jest opowiedziany za pomocą narracji z offu głównego bohatera, co czyni jego historię dosyć banalną i mało angażującą. Tworzy to dystans, przez który trudno wciągnąć się w jego losy – pozostaje nam tylko podziwianie pięknie zaanimowanych scen gotowania i jedzenia. Dwie kolejne ograniczają nachalnej ekspozycji i skupiają się bardziej na relacjach międzyludzkich. W krótkim czasie udało się wykreować w miarę wiarygodne postacie oraz konflikty. Jak to na romantyczne anime przystało, jest chwilami patetycznie, z wyniosłymi monologami i podniosłą muzyką. Na całe szczęście, nie przekroczono granicy kiczu, co często zdarzało się w produkcjach studia. Film traktuje bohaterów jak normalnych ludzi – czasem popełniają błędy, czasem dowcipkują, zachowują się arogancko, lub niedojrzale. Flavors of Youth ma w sobie na tyle pokładu człowieczeństwa, że potrafimy uwierzyć w bohaterów i się z nimi sympatyzować.

Jednak dosyć sporym problemem jest metraż. Film trwa niespełna 75 minut, przez co czuć pewien pośpiech, oraz pójście na skróty w paru kluczowych momentach. Brakuje większych niuansów w postaciach i problemach z którymi się zmagają. Szczególnie to widać w finale Miłości w Szanghaju, w którym dramat bohaterów rozwiązuje się błyskawicznie, bez żadnej podbudowy.

Podsumowanie

Flavours of Youth mimo uznanego studia i marketingu, przeszedł bez echa. Nie jest to tak epicki i poruszający romans jak słynne Kimi no Na wa, jednak wciąż pozostaje ciekawą pozycją dla fanów animacji w bardziej realistycznym, dramatycznym wydaniu. Brakowało tego typu anime od Netflixa, szczególnie po opakowanych akcją (i rozczarowujących) produkcjach Polygon Pictrues. Historie są wystarczająco angażujące, mimo pewnych uproszczeń. Przydałoby się przynajmniej jeszcze 15 minut filmu na ostateczny szlif. Sporo jednak nadrabia warstwa wizualna, która zachwyca od początku do końca.

Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *