Fantastyczna kobieta – Sama przeciw wszystkim

Jeszcze nie opadł szum wokół tegorocznej gali rozdania Oscarów. Wiele mówi się o kontrowersjach wokół głównej nagrody dla Kształtu Wody, ale nie inaczej jest z Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny dla Fantastycznej kobiety. Czy najnowszy film Sebastiáno Lelio naprawdę okazał się lepszy od takich tytułów jak Niemiłość, albo Dusza i ciało?

Główną bohaterką jest młoda kobieta, Marina Vidal (Daniela Vega), która żyje szczęśliwie w konkubinacie z dużo starszym mężczyzną imieniem Orlando. Harmonię burzy tragiczna śmierć partnera, nie mija wiele czasu, aż po cały jego majątek zaczyna ubiegać się rodzina, a konkretniej była żona i najstarszy syn. Marina początkowo godzi się na warunki i lekceważące traktowanie, do czasu aż nie zabraniają jej pożegnać się ze zmarłym Orlando.

Tegoroczny laureat Oscara podejmuje się całkiem interesującej problematyki – konfliktu między kochanką, a rodziną o prawo do pożegnania zmarłego. Dodatkowo napięcie między bohaterami wzbudza transseksualizm Mariny.  Film zadaje pytanie, czy kochanka może mieć jednakowe prawo do pożegnania zmarłego co jego rodzina i porusza temat położenia osoby transseksualnej we współczesnym świecie.

Foto: Pełna Sala

Zaiste fantastyczna kobieta

Film subtelnie odsłania karty związane z główną bohaterką, oraz jej relacji z resztą bohaterów. Spotyka się ona z powszechną wrogością, zarówno od strony rodziny zmarłego partnera, jak i organów władzy. Nie jest jednak pewne, na ile stosunek rodziny Orlanda wynika z ich niechęci do jej seksualności, a ile z burzliwej przeszłości. Nie jeden raz sugeruje się, że Marina może być odpowiedzialna za rozbicie rodziny.

Główna bohaterka jest zniuansowaną postacią. Nie wiadomo do końca w jakim stopniu krzywdy jakich doświadcza wynikają z jej winy, a ze zwykłej dyskryminacji na tle seksualnej. Sama postać subtelnie i zgrabnie łączy kobiecość z męskością. Z pozoru przypomina zwyczajną kobietę – jest cierpliwa, empatyczna i wyrozumiała (do pewnego stopnia), jednak w najtrudniejszych sytuacjach objawia się jej męska natura, potrafi być zawzięta, zdeterminowana i postawić na swoim. Kiedy jest samotna na przemian śpiewa, albo boksuje. Marina jest zdecydowanie najciekawszą postacią, intryguje swoją fizycznością i sposobem zachowania. Głównie jest to zasługa samej aktorki, Daniele Vegi, którą sporo łączy z główną bohaterką – sama również jest transseksualną kobietą i podobnie jak Marina Vidal piosenkarką. Aktorka oszczędza ekspresji, trudno jednoznacznie określić co aktualnie czuje i myśli. Czyni to z jej postaci bardziej tajemniczą, a przez to intrygującą.

Foto: FDB.pl

Na tym koniec z subtelnościami

Film ma spore problemy z tonem. Przy poprzednich dwóch akapitach pisałem o subtelności w portretowaniu tytułowej bohaterki, niestety reszta idzie w przeciwną stronę. Pozostałe postacie są kompletnie dwuwymiarowe. Rodzina Orlanda chociaż częściowo ma powód do wrogości wobec Mariny (o ile założymy tezę rozbicia rodziny), tak trudno w jakikolwiek sposób się z nią się utożsamić. Była żona i syn Orlanda są absolutnie aroganccy, agresywni, nietolerancyjni i egoistyczni, przez cały czas wzbudzają wyłącznie negatywne emocje. To nie są postacie z krwi i kości, tylko zwykli antagoniści z którymi Marina musi się zmierzyć. Z rodziny Orlanda wyróżnia się tylko jego brat, który jako jedyny wykazuje empatię wobec głównej bohaterki. Reszta jest z kolei równie nieistotna, jak i nijaka (np: siostra Mariny).

Twórcy też bardzo niezgrabnie portretują psychikę głównej bohaterki. Tak jak fantazje Mariny wyobrażającej siebie jako gwiazdy burleski można jeszcze zaakceptować, tak wszelkie wizje z pojawiającym się Orlandem w najmniej oczekiwanych momentach ocierają się o kicz na poziomie drugiej części Sagi Zmierzch i Niesamowitego Spider-Mana. Wszelka symbolika jest podana w najmniejs subtelny, wręcz łopatologiczny sposób. Jak np: scena w której Marina idzie przez ulicę zmagając się z silnym wiatrem co symbolizować ma determinację głównej bohaterki w walce z całym światem.

Nierówne tempo

Fantastyczna kobieta ma także spory problem z utrzymaniem tempa. Konflikt Mariny z rodziną Orlanda wiąże się z szeregiem problemów – kwestia pożegnania kochanka na pogrzebie, ale także brak nowego mieszkania i odebranie psa. Wątki są długo ciągnięte, przez dłuższy czas fabuła się nie rozwija i zaczyna nużyć, a kiedy dochodzi do trzeciego aktu akcja zaczyna gnać na złamanie karku.

Uprzedzam, że dalsza część akapitu dotyczyć będzie spojlerów związanych z finałem filmu.

Marinie ostatecznie udaje się pożegnać z Orlandem, ale wynika to jedynie z naciąganego zbiegu okoliczności. Po prostu znalazła się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Później jest jeszcze gorzej. Kiedy główny wątek zostaje zamknięty następuje cięcie, przeskakujemy o kilka miesięcy do przodu i w jakiś cudowny, kompletnie niewyjaśniony sposób wszelkie problemy zostały rozwiązane. Ktoś mógłby powiedzieć – zabieg artystyczny, ale wygląda to bardziej jakby przypadkowo wycięto z filmu naprawdę spory materiał.

Fantastyczna oprawa

Film mimo braków w narracji i kreowaniu postaci bez wątpienia może pochwalić się oprawą. Zdjęcia są dopieszczone, świetnie dobrane kolory i oświetlenie w zależności od sytuacji. Zdecydowanie przodują sekwencje dyskotekowe, w których stylowe, neonowe światła wprost urzekają. Muzyka również prezentuje się bez zarzutu.

Foto: Kino Muranów

Podsumowanie

Fantastyczna kobieta, czego niestety nie jestem w stanie powiedzieć o samym filmie. Pomimo intrygującej i wiarygodnej bohaterki, oraz bardzo dopracowanej oprawy audiowizualnej nie satysfakcjonuje. Jest niekonsekwentny, chwieje się między subtelnością, a przesadną dosłownością, a tempo między ślamazarnym, a pospiesznym. Mimo iż wygrał Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, określiłbym go jednym ze słabszych na tegorocznym zestawieniu.

5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *