Ernest i Celestyna – Dogadywać się jak mysz z niedźwiedziem

Francuzi niejeden raz udowodnili, że w kwestii niezależnych animacji są prawdziwymi mistrzami. Stworzyli wiele dojrzałych, skierowanych do starczych widzów filmów, takich jak Dzika Planeta, Trio z Belleville, albo Persepolis, ale równie świetnie odnajdują się w produkcjach dla najmłodszych, czego przykładem jest Ernest i Celestyna.

Jest to adaptacja serii książek autorstwa Gabrielle Vincent trwającą już od 1981 roku. We Francji cieszącą się sporą popularnością od wielu pokoleń, u nas niestety kompletnie nieznana. Nieco więcej szczęścia miała natomiast animowana adaptacja (nominowana do Oscara w 2014 i nagrodzona Cezarem) w reżyserii Benjamina Rennera, która w 2015 roku miała polską premierę na festiwalu KINO DZIECI.

W świecie filmu niedźwiedzie i myszy od zawsze za sobą nie przepadały. Unikają wzajemnego kontaktu, myszy postrzegane są jako wredne gryzonie, a niedźwiedzie jako bezmyślne bestie. Przez pewne dziwne zrządzenie losu wpadają na siebie niedźwiedź Ernest i myszka Celestyna, którzy zauważają, że łączy ich dużo więcej niż się wcześniej wydawało. Rodzi to wspaniałą przyjaźń, która zostanie poddana próbie przez nietolerancyjne społeczeństwo.

Foto: Ars

Problemy społeczne w świecie myszy i niedźwiedzi

Chociaż książki Gabrielle Vincent w Polsce są kompletnie obce, fabuła animacji może wydawać się znajoma. Opowiada historię rodem z klasycznych bajek Ezopa. Mysz i niedźwiedź spotykają się w kłopotliwej sytuacji. Dwa z pozoru kompletnie różne od siebie zwierzęta, mimo początkowo licznych niechęci, nawiązują ze sobą współpracę. To, co wydawało się zwykłym układem, przerodzi się w prawdziwą przyjaźń.

Jak to z klasycznymi bajkami bywa, za pośrednictwem różnych metafor przekazywane są niegłupie przemyślenia, które odnoszą się do naszej rzeczywistości. Zwierzęta, niczym ludzie w prawdziwym życiu są w sobie zamknięte, pełne uprzedzeń, pozbawione wyobraźni, skupione tylko na pracy i zysku. Jakikolwiek przejaw indywidualizmu spotyka się z niechęcią – czy to w kwestii postrzeganiu osób innej rasy, pełnionego zawodu, czy wyrażaniu odmiennej opinii. Przekonują się o tym tytułowi Ernest i Celestyna – społeczeństwo nie tylko krytykuje ich przyjaźń, ale także zainteresowania i podejście do pracy. Film opowiada o tym, że nie warto ulegać presji ze strony otoczenia i stereotypom, tylko otwierać się na zmiany, poznawać świat, dążyć do realizowania własnych marzeń.

Foto: FDB.pl

Klasyczna bajka

Ernest i Celestyna jest przede wszystkim historią pięknej, nierozerwalnej przyjaźni. Chociaż porusza poważne problemy, nie jest przedramatyzowany. Fabuła toczy się szybkim tempem, niedźwiedź i myszka wciąż natykają się na kolejne, zabawne przygody. Film jest pełen niewymuszonego humoru, który niby jest dziecinny, jednak wykorzystany na tyle umiejętnie i naturalnie, że autentycznie mnie rozbawił. Gagi bardzo dobrze wpisują się w konwencję, często oparte są na absurdzie sytuacji, zabawnej nadekspresji bohaterów, ich reakcjach, charakterach, oraz naprawdę udanym slapsticku.

Kiedy sytuacja tego wymaga, akcja zwalnia nieco tempa i skupia się na postaciach, ich rozterkach, emocjach i relacjach między nimi. Ernest i Celestyna posiadają silne osobowości i świetnie się uzupełniają nawzajem- obserwowanie ich to czysta przyjemność.

Czas trwania filmu nie jest długi, bo raptem 80 minut, co niestety odbija się na seansie. Niektóre wątki rozwiązują się zbyt szybko, często opierając się na deus ex machinach. Pewne niuanse dotyczące bohaterów i ich relacji z otoczeniem są tłumaczone w ekspozycyjnych dialogach. Po części wynikać to może z grupy docelowej filmu, która stanowią dzieci, jednak wciąż pewne aspekty można było rozwiązać nieco zgrabniej.

Foto: Stopklatka.pl

Prosta-piękna oprawa

Film jest utrzymany w duchu klasycznych bajek. Nie tylko po przez historię pełną metafor, morałów i humoru, ale także formę. Animacja oparta jest na rysunkach i malowidłach doskonale oddających urok książkowego pierwowzoru. Wszystko wygląda bardzo organicznie, jakby ilustracje Gabrielle Vincent ożyły na naszych oczach.

Rewelacyjnie także wyglądają bohaterowie. Zadbano, aby każda postać, nawet epizodyczna, posiadała niepowtarzalny design, który jednocześnie przyciąga uwagę i mówi coś o jego charakterze. Dużo na tym zyskuje humor. Wygląd niektórych postaci, ich zachowanie, albo slapstick wpadają autentycznie zabawnie. To samo można mówić o lokacjach. Każda ma specyficzny styl, jest pełna detali, nadających im odpowiednim ton.

Podsumowanie

Ernest i Celestyna to bardzo dobra pozycja dla najmłodszych i nie tylko. Przywodzi na myśl dawne bajki, z czasów w których nie było wszechobecnej animacji cyfrowej, albo humoru opartego na podtekstach i nawiązaniach popkulturowych. Jest skierowany do dzieci, ale przy tym nie jest infantylny. Film jest pełen ciepła i słodkości, w prosty i zabawny sposób przekazuje wiele wartości i przemyśleń odnoszących się do naszego świata. Uczy, że nie warto oceniać ludzi po wyglądzie i uprzedzeniach. Nie należy nosić klapek na oczach, trzeba otwierać się na inność. Warto posiadać własne zdanie i dążyć do samorealizacji. Przede wszystkim jednak, uczy o sile przyjaźni – ile można zdziałać dzięki współpracy, ile barier można pokonać, ile można dowiedzieć się o świecie.

Ocena: 8/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *