Dziedzictwo Hereditary VS Suspiria – Pojedynek gigantów

dnia

W tym roku nowa fala horrorowa weszła na zupełnie nowy poziom. To, co było ciekawym zjawiskiem na przestrzeni ostatnich lat, w tym roku stało się głównym filmowym trendem. Dzisiaj ambitne niezależne horrory trzęsą Hollywood. Dlatego też chciałbym porównać dwa najważniejsze tegoroczne tytuły z tego gatunku. Pełnometrażowy debiut (!) reżyserski Ariego Astera, Dziedzictwo Hereditary i artystyczny fresk Luci Guadagnino Suspiria. Który film jest lepszy?

Chciałbym podejść do tych filmów czysto recenzenckim  okiem i porównać te filmy w pięciu kategoriach (Horror, aktorstwo, reżyseria, tematyka, ogólne wrażenie). Nie będzie tutaj długich analiz, tym bardziej iż redaktor Smyk kapitalnie rozłożył oba filmy na czynniki pierwsze. ja tymczasem zabawię się w bokserskiego sędziego i sprawdzę który film jest lepszy.

FOTO: IMDb

Horror

Dziedzictwo Hereditary straszy nas na wiele sposobów. Począwszy od mistrzowskiego operowania dźwiękiem, skończywszy na magnetyzującej kreacji aktorskiej Toni Collette.  Film Ariego Astera też znakomicie buduje napięcie. Kiedy film nas nie straszy, wtedy pogrążamy się w wielopoziomowym dramacie rodzinnym, natomiast  kiedy wybucha horror, wybucha on niespodziewanie, uderzając widza w twarz. Jest to inteligentne budowanie strachu, ponieważ bazuje on na konsekwentnej pracy reżysera, supsensie, detalach, subtelności  i znakomitym scenariuszu, a także rewelacyjnym aktorstwie. Pod tym względem Dziedzictwo to poziom, który osiągnął Kubrick w kultowym Lśnieniu.

Suspiria to trudniejszy orzech do zgryzienia. Guadagnino zmył krwawą farbę Argento z taśmy filmowej i namalował własny ambitny fresk, który próbuje nas przerazić. Główną bronią filmu jest Body Horror, który jest wstrząsający i szokujący. Tutaj każda łamana kość jest akcentowana dobitnie. Biorąc pod uwagę techniczną perfekcję trudno nie odwrócić wzroku. Niestety to wszystko. Horror jest tutaj rozmiękczony przez wielowątkowość, która stanowi większą część filmu niż straszenie. Mamy na przykład sceny snu, które przypominają Ring. Finałowe sekwencje są imponujące technicznie, ale nie są straszne.

Punkt dla Dziedzictwa Hereditary

Aktorstwo

Dziedzictwo nie istniałoby bez Toni Collette. Koniec kropka. Collette jest tak definitywna dla tego filmu, jak Mia Farrow dla Dziecka Rosmeary.  Jest to również najlepsza kreacja aktorska tego roku, a także najlepsza rola jak dotąd australijskiej aktorki. Jest ona istnym wulkanem uczuć, który rozsadza kadr filmowy od środka. Partnerują jej również świetni Gabriel Byrne i Ann Dowd. Jednak na uwagę zasługuje młody Alex Wolff, który postawiony przeciwko Collette nie zawodzi i dotrzymuje jej kroku.

Z kolei Suspiria to koncert na dwa głosy. Dakota Johnson tutaj mierzy się w pojedynku aktorskim z Tildą Swinton. Jeżeli chodzi o Dakotę, to jest naprawdę nieźle. Gra introwertyczkę tak dobrze, iż można zapomnieć o jej niechlubnej aktorskiej przeszłości. Jednak Tilda kradnie tutaj show. Grając podwójną rolę (tak naprawdę potrójną, ale ta trzecia rola to tak naprawdę ciekawostka) pokazuje znakomite spektrum emocji. Wolę ją nawet w  roli Dr. Klemperera niż w roli Madame Blanc. Swinton już dawno tak dobrze nie grała, mimo wszystko Collette ją przewyższa.

Punkt dla Dziedzictwa Hereditary

Reżyseria

Dziedzictwo jest zrobione pod linijkę. Szczególnie pochwalić można udźwiękowienie. Tutaj każdy szmer ma znaczenie. Zdjęcia polskiego operatora Pawła Pogorzelskiego też są bardzo dobre.  Ari  Aster jak już wspomniałem bawi się, przede wszystkim symboliką i detalami. Amerykanin przywiązuję wagę do elementów, które zazwyczaj nie grają w filmach dużej roli.  Wszystko to składa się na film poprawny pod względem techniczny, ale nie wybitny.  Aster jest bardziej storytellerem niż wizualnym artystą.

Za to Suspiria to filmowy fresk, który czaruje widza. Luca Guadagnino w swoich filmach przywiązuje dużą wagę do zmysłowej estetyki. Nie inaczej jest tutaj i nawet fakt, iż Włoch okiełznał gorącą paletę oryginału i zmienił ją na bardziej stonowaną ponurą. Nie szkodzi temu filmowi. Obezwładniający montaż, przepiękny soundtrack Thoma Yorke’a i zdjęcia Sayombhu Mukdeeprom tylko pomagają. Warto tutaj zauważyć jeszcze kilka ciekawych rozwiązań stylistycznych, które odsyłają nas prosto do kina lat 70’s

Punkt dla Suspiri

FOTO: IMDb

Tematyka

Jak przystało na nowofalowy horror,  Dziedzictwo Hereditary  traktuje gatunek horroru jako przykrywkę do szerszej tematyki. Otóż w tym filmie mamy do czynienia z opowieścią o rodzinie, żałobie, a także lękiem przed tajemnicami, jakie skrywają rodzinne korzenia. Ari Aster bardzo subtelnie odnosi się z tym tematem i tworzy wielowymiarowe postacie, co skutkuje znakomitą fabułą, która broni się jako osobny film i swoją dramaturgią tworzy fascynujący miks z horrorową powłoką.

Na papierze wydaje się, iż Suspiria pod tym względem powinna pokonać Dziedzictwo. Ilość tematów, jakie porusza najnowszy film Guadagnino, jest przytłaczająca. Mamy tu feminizm, wojnę, podziały społeczne, wątek mistrza i ucznia, konfrontację starym z nowym, holocaust, terroryzm, Junga, Freuda, Pamięć zbiorową, motyw winy i odkupienia….  Tylko że słowem kluczowym jest tutaj: „porusza”. Żaden z tych tematów nie jest należycie wyeksplorowany. Co skutkuje bałaganem na poziomie fabularnym i w konsekwencji interpretacyjnym. Dziedzictwo operuje skromniejszą paletą rozwiązań fabularnych, ale wykorzystuje je do granic możliwości.

Punkt dla Dziedzictwa Hereditary.

Ogólne wrażenia.

Debiut Ariego Astera to nowa jakość we współczesnym kinie. Korzystając z dorobku takich twórców jak Stanley Kubrick czy też Roman Polański reżyser Dziedzictwa utkał film niezwykły, który broni się zarówno pod względem horroru, jak i dramatu. Film ten może być początkiem spektakularnej kariery młodego Amerykanina, jak i też klasykiem współczesnego kina.

Suspiria z kolei to film tylko bardzo dobry. Używając dosadnego terminu, uznałbym go za wystawną porażkę. Film jest rozpasany niczym  odpychające freski Kena Russella, ale nie dorównuje im. Guadagnino chciał uciec, od swojego erotycznego emploi i stworzyć arcydzieło, które odbiegnie od treści oryginału. Udało się to połowicznie.  Luca zrobił wszystko co mógł. w swojej reżyserskiej mocy. Zabrakło jednak jednego – skromności.

Punkt dla Dziedzictwa Hereditary.

Podsumowując. Oba film wyznaczają nowe trendy we współczesnej kinematografii. Jednak tylko jeden film ma prawo pretendować do miana współczesnego arcydzieła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *