Dunkierka – Najdłuższy dzień

Otwierająca sekwencja Dunkierki Christophera Nolana dyktuje charakter całego filmu. Grupa anonimowych dla nas żołnierzy z ostrożnością przemierza opustoszałe miasto. Chwilę ciszy przerywa zrzut ulotek ze złowieszczą wiadomością od wroga. Nagle następuje masowy ostrzał pozbawiający życia wszystkich członków oddziału, z wyjątkiem tego faworyzowanego przez kamerę. W serii nerwowych ujęć śledzących, podążamy drogą uciekającego, a źródło ataku pozostaje nam zupełnie obce. Bohater szczęśliwie napotyka stanowisko innych brytyjskich żołnierzy i dostaje się na plażę, z której ma nastąpić ewakuacja. Tam, na bezkresnej linii brzegowej, niczym barany na rzeź, czekają wystawione tłumy piechurów, z nadzieją na chwilę wytchnienia od ataku nadlatujących żelaznych bestii. Samotny żołnierz odchodzi na bok, w celu załatwienia potrzeb i napotyka przy tym podobnie zagubionego rówieśnika, z którym od razu nawiązuje pewne niewyjaśnione porozumienie. Wszystko to prawie bez słów.

W filmie tym można mówić o swoistym bohaterze zbiorowym, jakim są alianccy żołnierze i cywile. Piechota oczekująca odsieczy na molo, piloci myśliwców nad kanałem i współpracujący przy ewakuacji właściciele łodzi prywatnych. Grupy te reprezentowane są przez kilka indywidualnych jednostek, z których perspektywy będziemy obserwować akcję. Ich wrogowie natomiast, właściwie nie posiadają podmiotowości. Nie zobaczycie niemal żadnych nazistowskich żołnierzy w filmie, ani jakiegoś okrutnego dowódcy, ani tropu „dobrego Niemca”. Zagrożeniem staje się niedostępna, niszczycielska siła.

Foto: IMDb

Niczym nadlatujące amerykańskie helikoptery w Czasie Apokalipsy, niemieckie samoloty przybierają formę drapieżnych bestii wyruszających na łowy. W filmie Coppoli jednak, ich złudna zwierzęcość została zestawiona z muzyką Wagnera, funkcjonującą już nie jako odbicie narodowej dumy duszy niemieckiej, ale jako symbol ohydnego triumfu cywilizacji sztuki wysokiej, gwałt kultury Zachodu na „dzikich”. W dziele Nolana próżno szukać wyrafinowanych metafor, a tym bardziej muzyki poważnej. Bitwa pod Dunkierką brzmi tak, jak brzmiałaby w rzeczywistości. To świsty, szumy, wystrzały, zgrzyty, pluski, ogłuszające eksplozje, krzyki, narastające dźwięki silników… tykanie zegara, snucie motywiczne, nieubłagana fiksacja na jednym dźwięku. Te ostatnie to już ręka Hansa Zimmera, jego wkład w intensyfikowanie doświadczenia bitwy przy pomocy eterycznej ścieżki muzycznej.

To właśnie doświadczenie wojennego chaosu jest esencją filmu Nolana, nie opowieść. Dunkierka to impresyjny pejzaż obezwładniających obrazów i dźwięków o śmierci oraz przeżyciu na polu walki. Żołnierze toną, bądź wypływają na powierzchnię. Padają pod ostrzałem, albo mają szczęście. Załapią się na ewakuację, lub pozostaną na talerzu wroga. Pilotom starczy paliwa, by dolecieć do celu, albo czeka ich awaryjne wodowanie o nieprzewidzianych skutkach. Nie ma niczego pomiędzy. W sytuacjach ostatecznych na nic zdadzą się wyższe idee, a na filozoficzne przemyślenia rodem z Cienkiej czerwonej linii Malicka nie ma czasu. Na plażach Dunkierki króluje losowość.

Foto: IMDb

Co nie znaczy, że według brytyjskiego reżysera na wojnie nie ma w ogóle miejsca na człowieczeństwo czy heroizm. Cały trzeci akt, gdzie splatają się trzy nowelki, wokół których koncentrowała się narracja, do tej pory prowadzone na różnych planach czasowych, kwituje całą opowiedzianą historię patetycznym hymnem dla bohaterów cudu pod Dunkierką. Desperacko walczący o przeżycie żołnierze piechoty (Fionn Whitehead, Harry Styles i Aneurin Barnard m.in.), niosący największy z ciężarów dowódca (Kenneth Branagh), patriotyczny właściciel statku wycieczkowego (Mark Rylance) wraz z synami i doświadczonym traumą żołnierzem (Cillian Murphy) oraz pozostawiony swoim instynktom pilot spitfire’a (Tom Hardy) – wszyscy, niezależnie jak kończą, mają swój moment chwały, gdy mogą poczuć, że uczestniczą w czymś wielkim. Mimo starań reżysera ciężko jednak poczuć z tymi bohaterami jakąś głębszą więź, nigdy bowiem nie poznajemy ich jako indywiduów, pozostają tylko trochę mniej anonimowymi uczestnikami większej sprawy, których na siłę się wywyższa.

Ten typowy dla kina Nolana, górnolotny finał próbuje stworzyć iluzję, że obejrzeliśmy inny film niż w rzeczywistości. Film o wzniosłych ideach, wielkich słowach i wielkich czynach. Jak przez cały czas podkreślałem, Dunkierka nigdy nie była o tym. Była historią o ludziach, którzy chcą zrobić co do nich należy i nie zginąć przy tym. Niektórzy byli zdolni jeszcze zrobić coś dobrego po drodze. Nic więcej. Nadmuchiwanie naturalistycznej panoramy wojennej rzeczywistości deszczem „nolanizmów” jest zabiegiem sztucznym i nieuczciwym wobec widza.

Foto: IMDb

Ciężko zbyt dużą uwagę przywiązywać do wad trzeciego aktu i braków w charakterystyce postaci, gdy dzieło Nolana tak olśniewa audiowizualnie. Nakręcona kamerami IMAX na taśmie 65-milimetrowej uczta zasługuje na seans na największym ekranie, jaki możecie odnaleźć. Sceny dogfightingu nad kanałem La Manche są w szczególności niezapomnianym doznaniem. A takiego dźwięku i montażu dźwięku gwarantuję, że nie zaznaliście wcześniej w żadnym filmie wojennym.

Więc mamy dzieło technicznie wybitne, jedno z definitywnych doświadczeń kinowych tego roku. Równocześnie nie daje nam ono zbyt wiele ani od strony intelektualnej, ani emocjonalnej, jest wręcz ubogie i płytkie scenariuszowo. Wcale jednak nie oczekiwałbym dużo więcej od takiego filmu, gdyby był wierny swojej idei do końca. Zamiast tego pod koniec mydli oczy widzowi, a jego komunikat się rozmywa.

Dunkierka jest jak rollercoaster – póki jesteśmy na pokładzie, przeżywamy prawdziwie intensywną serię zastrzyków adrenaliny, która pozamiata nami jak nic innego. Nie wstrząsa jednak wystarczająco, by pozostawić w nas coś głębszego, poza ulotnymi wrażeniami trwogi połączonej z ekscytacją i może chęcią do ponownej przejażdżki. Do tego na sam koniec jazdy, ktoś nas zatrzymuje bez ostrzeżenia i zmusza do wysłuchania przemowy Churchilla, chyba dla nadania złudzenia głębszych celów właściciela tego wesołego miasteczka. Imponujące, ale niekonsekwentne dzieło.

Ocena: 5/10

Mój ranking filmów Nolana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *