„Detektyw Pikachu” – PikaPool

Hej, nostalgio! W jaki sposób chcesz, by dzisiaj obrabować portfel? Że co? Że Pokemony? Dziękuję, postoję. Że co? Że Ryan Reynolds w roli Pikachu? <Take My Money and Shut Up meme.>

Cała historia rozpoczyna się w momencie, kiedy niezrównany prywatny detektyw Harry Goodman znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego 21-letni syn Tim próbuje ustalić, co się wydarzyło. W śledztwie pomaga mu były partner Harry’ego  – detektyw Pikachu, przezabawny, dowcipny i uroczy Pokémon, który potrafi wprawić w osłupienie nawet samego siebie. Tim i Pikachu, którzy odkrywają, że są w stanie się ze sobą porozumiewać, łączą siły, aby rozwikłać tajemniczą zagadkę, przeżywając jednocześnie trzymającą w napięciu przygodę.

FOTO: IMDb

Detektyw Pikachu to nieźle wykalkulowany skok na kasę. Tutaj ramy gatunkowe są skrojone niczym garnitur na studniówkę. Reżyser ani razu nie skręca z wytoczonej przez gatunek drogi. Więc otrzymujemy ładny najntisowy film przygodowy z dobrze znaną licencją. Obraz zaś spełnia podstawowe cechy tego typu dzieł, więc ogląda się go nawet przyjemnie.

Więc jak wyglądają Pokemony w tym filmie? Cool i nie cool. Pierwsze skrzypce gra tutaj Pikachu i wygląda obłędnie. Po drodze poznajemy inne Pokemony, ale to są krótkie epizody. Często i gęsto nic niewnoszące do fabuły i służące tylko do pchnięcia fabuły lub opowiedzenia żartu. Nie jest to film stricte o Pokemonach. Za mało ich tutaj. Jest to film o Pikachu. Kropka.

Pikachu, jak już wspomniałem, jest cool. Chociaż w niczym tu on nie przypomina swojego serialowego odpowiednika. Nasza ulubiona elektryczna mysz jest tutaj obdarzona ciętym językiem Ryana Reynoldsa w wydaniu PG 7.  Scenariusz pozwala Reynoldsowi na wiele, a on znakomicie odnajduje się w tych realiach, jest on najjaśniejszym elementem filmu i dla niego warto ten film zobaczyć.

FOTO: IMDb

Bo reszta jest naprawdę średnia i grzeczna. Jak wspomniałem, film ten nie wyróżnia się niczym pozytywnym i troszkę marnuje potencjał Pokemonów. Tutaj na pierwszym planie jest tania schematyczna drama rodzinna, potem tania, schematyczna gatunkowa kalka i dopiero gdzieś tam w oddali dostrzegamy Pokemony. Tutaj niestety pełnią rolę ciekawej etykiety do przeterminowanego napoju, którego smak znamy na pamięć.

Ale te umowne granice działają i detektyw Pikachu jest dobrą rozrywką. Przez cały film się nie nudziłem, a humor często działał i na mnie. Jeżeli szukacie lekkiego filmu na ochronę przed niedzielnym skwarem, to pod tym względem obraz Roba Lettermana nie ma sobie równych w tym sezonie.

Ocena: 5/10.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *