Danie sezonu, czyli kryzys po Katalońsku

Fanom ciężko pogodzić się ze słabszą dyspozycją ekipy, która niegdyś czarowała cały świat. Jest to tym trudniejsze jeśli okraszone zostaje biernością działaczy klubu. W takiej sytuacji postawiono kibiców „Blaugrany”.

Ci, zmuszeni są obserwować tegoroczną sinusoidalną dyspozycję mistrzów Hiszpanii. Zespół potrafi dokonać historycznej remontady w Lidze Mistrzów, by zaraz potem zagrać mizerny mecz ze średniakiem ligi. W normalnych okolicznościach niedysponowani piłkarze pierwszej jedenastki zostaliby zmienieni przez drugi garnizon graczy. Jednak tak się nie dzieje. Dlaczego?

Na pewno przyczynia się do tego bierność katalońskiego klubu na rynku transferowym. Ten, mimo kilkuletniej, narastającej konieczności nie potrafi zakontraktować na przykład bocznego obrońcy do pierwszej jedenastki desygnując na tę pozycję nominalnego pomocnika – Sergi Roberto. I choć ten radzi sobie nie najgorzej absolutnie nie usprawiedliwia to jego pracodawców. Podobnie sprawa ma się w środku pola gdzie dziura po Xavim Hernandezie jest widoczna do dziś. Wydaje się, iż zarząd bardziej cenił sobie sprowadzenie kolejnego światowej klasy napastnika (Suarez był wyraźną odpowiedzią włodarzy na trio BBC Realu Madryt) niż załatanie najpilniejszych dziur w zespole (zarząd doskonale wiedział o wygasającej umowie Daniego Alvesa, mimo to jednak nie kwapił się ani z jej przedłużeniem, ani ze znalezieniem następcy)

Odrębną kwestią choć ściśle powiązaną z apatią na rynku transferowym jest słabo obsadzona ławka rezerwowych. Ci często odznaczają się albo przeciągającą się słabą formą albo też kompletnie nie pasują do wizji zespołu będąc skazani na wieczne przesiadywanie na ławce. Do tego doliczyć należy fakt, iż szkółka piłkarska Barcelony (La Masia) od lat nie wydała na świat klasowego gracza, który przebiłby się do pierwszego składu „Blaugrany”. Ci, często giną w natłoku talentów szkółki, bądź w najlepszym razie opuszczają kadrę B, by po latach powrócić do Katalonii za grube miliony.

Kiedy już jednak włodarze „Dumy Katalonii” decydują się na przeprowadzenie transferu sprawiają wrażenie niezainteresowanych szybkim przeprowadzeniem operacji – wielotygodniowe obserwacje graczy, przeciągające się negocjacje w sprawie kontraktu czy wreszcie chęć zapłaty za transfer w kilku transzach sprawiają, iż główne cele Blaugrany szybko kontraktowane są przez inne kluby zmuszając Barcelonę do zakupu rezerwowych opcji z listy życzeń nierzadko musząc za takowych jeszcze przepłacić (świetnymi przykładami są tutaj Paco Alcacer czy Jeremy Mathieu).

Wypadkową takich działań otrzymujemy zespół z wąską kadrą, rokrocznie eksploatowany ponad miarę, który dostaje wyraźnej „zadyszki” musząc walczyć na kilku frontach w praktycznie niezmienionym składzie. Rezerwowi nie oferują polotu ani świeżości i zdecydowanie daleko im do zastąpienia gwiazd klubu. Wybrakowana kadra wyraźnie się starzeje, a na horyzoncie próżno szukać jakichkolwiek zastępców. Co najsmutniejsze częste zmiany szkoleniowców, odejście legend zespołu i nieprzemyślane transfery odarły Barcelonę z jej tożsamości i czarującego charakteru gry skazując sympatyków zespołu na obserwowanie miotającego się klubu, który dołączył do szeregu bogatych, lecz bezpłciowych nowoczesnych ekip.

 

3 Comments Add yours

  1. Kibic Barcy napisał(a):

    Zgadzam się z autorem co do transferów, choć nie w 100%, przed tym sezonem sprowadzono 2 pomocników by „załatać dziurę po Xavim”, Andre Gomesa i Denisa Suareza. O ile drugi na moje zdecydowanie za drogi i nieprzemyślany transfer świeżo upieczonego mistrza Europy był zagadką, o tyle dobrze spisujący się Suarez nie dawał sygnałów że będzie grał aż tak słabo, zwłaszcza że to wychowanek.

    Nie zgodzę się natomiast z teorią że Barca, jak to napisał autor, „Odarto z jej tożsamości i czarującego charakteru gry skazując sympatyków zespołu na obserwowanie miotającego się klubu, który dołączył do szeregu bogatych, lecz bezpłciowych nowoczesnych ekip.” Barca nadal ma swój styl, jednym się podoba innym nie. Kwestia tego że nie jest to zaskoczeniem dla innych wielkich ekip, które nauczyły się kontrować styl gry Barcy. W obecnym footballu jest wiele silnych europejskich ekip, Bayern, Real, Juventus, Chelsea, City, Atletico, PSG, nie ma tutaj miejsca na dominatora, a dodając fakt że Barca nie ma bogatego właściciela, który sypnie miliardem na transfery utrudnia kontraktowanie nowych gwiazd. Na zakończenie dodam, że Barca przez ostatnie lata dała mi, ale myślę że wszystkim wiele powodów by wierzyć że podniesie się równie silna, lub nawet silniejsza niż wcześniej.
    Pozdrawiam 😉

    1. Dawid Wachowiak napisał(a):

      Ciężko się z Tobą nie zgodzić. Barca odnotowuje sukcesy i bezsprzecznie wciąż należy do czołówki europejskiej, jednak – i w tym miejscu zaznaczę gwoli formalności, iż to moje osobiste odczucie – wielokrotne zmiany trenerów troszkę zniwelowały tą „wyjątkowość”. Nie ma już legendarnej trójki Messi-Xavi-Iniesta, w składzie coraz mniej wychowanków, przez to ciężko mi się oprzeć wrażeniu że Barca prezentuje coraz częściej „jakiś” styl, ale mniej wyjątkowy niźli 5-10 lat temu.

      Może to tak jak wspomniałeś kwestia tego, że inne kluby nauczyły się już stylu Blaugrany i ta musiała „kontratakować” jednak – znowuż przynajmniej dla mnie – przyrównałbym to bardziej do stylu gry Brazylijczyków, którzy prezentują dobry poziom, lecz brakuje im „magii”.

      Również pozdrawiam 🙂

  2. glog napisał(a):

    Temat Barcelony mi jest bardzo bliski. Temat prawdziwy, fakty spójne i prawdziwe! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *