Człowiek bez pamięci – błąkając w dziurach w pamięci

Od czasu Oldboya Chan-wook Parka koreańskie kino kojarzy się z mrocznymi i niebanalnymi thrillerami. Do dystrybucji Mayfly trafił Człowiek bez pamięci, film którego scenariusz stworzył Jo-yun Hwang, współtwórca wspomnianego Oldboya. Czy Koreańczycy po raz kolejny zaskoczą miłośników emocjonującego kina?

Człowiek bez pamięci zaczyna się obiecująco. Byeong-soo (Kyung-gu Sol) przez wiele lat był seryjnym mordercą, który wstrzymał swoją działalność odkąd zaczął cierpieć na przedwczesnego Alzheimera. Prowadzi teraz w miarę normalne życie w spokojnym miasteczku, pracując jako weterynarz, mieszkając ze swoją dorosłą córką (Seol-Hyun Kim). Sytuacja ulega drastycznej zmianie, odkąd dochodzi w okolicy do serii brutalnych morderstw. Bohater rozpoczyna śledztwo, w którym ma dwóch podejrzanych – młodego policjanta Tea-joo (Nam-gil Kim) i… siebie samego.

Podobnie jak wiele głośniejszych, koreańskich thrillerów czerpie inspiracje z antycznej tragedii. Mamy do czynienia z historią człowieka uciekającego przed własną przeszłością. Prześladuje go fatum. Byeong-soo powoli zaczyna popadać w szaleństwo, każde podjęte przez niego działanie pogarsza sytuację, lecz ostatecznie, dzięki poświęceniu, udaje mu się uzyskać katharsis.

Foto: Kino – dlaStudenta

Memento

Pomijając kwestię ideologiczną, film wyraźnie czerpie także pomysły z amerykańskich thrillerów psychologicznych na czele z Memento. Główny bohater również cierpi na zaniki pamięci i widzowie razem z nim będą zdezorientowani w kwestii autentyczności obserwowanych wydarzeń. Dla zachowania resztek pamięci nagrywa swoje relacje na dyktafonie. Tworzy to pretekst do ciągu monologów – co prawdopodobnie miało tworzyć narrację rodem z noir, ale w praktyce prowadzi do masy ekspozycji i niepotrzebnego przypominania informacji widzom.

Od samego początku Byeong-soo będzie zadawał sobie pytanie, czy faktycznie zakończył działalność mordercy, czy nie jest odpowiedzialny za śmierć młodych dziewczyn. Jest to intrygująca i skomplikowana postać – jednocześnie psychopatyczny morderca, ale też człowiek z pewnym kręgosłupem moralnym i zasadami. Kyung-gu Sol fantastycznie wcielił się w swoją postać – jest targany wieloma emocjami, często na jego twarzy maluje się cierpienie, zagubienie i histeria. Budzi skrajne emocje, potrafi zarówno wzbudzać sympatię, współczucie, ale też odrazę i strach. Niestety reżyser gorzej już poradził sobie z portretowaniem psychiki bohatera.

W przeciwieństwie do Christophera Nolana w Memento, twórcy rzadko kiedy bawią się narracją. Wydarzenia przeważnie obserwujemy chronologicznie – niektóre sceny co prawda okazują się fantazją bohatera, ale szybko zostają zdementowane, przez co znika poczucie autentycznego zagubienia i obłędu. Przez większość czasu oglądamy z perspektywy wszechwiedzącego widza, podczas gdy protagonista co chwilę traci pamięć i się gubi. Z czasem zaczyna robić się to irytujące, kiedy bohater cały czas wraca do punktu wyjścia, stając się podatnym na sugestię ludzi z jego otoczenia.

Foto: Kino – dlaStudenta

Błądząc w scenariuszu

Scenarzysta wyszedł z ciekawego pomysłu, ale niestety – niczym Byeong-soo w finale – błądzi. Im dalej w las, tym więcej drzew. Większość filmu skupia się na śledzeniu podejrzanego i przekonywaniu reszty ludzi do jego win. Prowadzi to do schematu, który był już wielokrotnie wałkowały, już nawet w kreskówkach Cartoon Network. Główny bohater jako jedyny ma silne przepuszczenia, że postać powszechnie lubiana i adorowana, tak naprawdę jest złoczyńcą i za wszelką cenę próbuje to nieudolnie udowodnić robiąc wrażenie kompletnego paranoika.

Cała intryga jest szyta grubymi nićmi. Większość zwrotów akcji wynika ze zwykłego zbiegu okoliczności. Bohaterowie non-stop wpadają na siebie, zupełnie jakby w mieście żyło tylko 5 osób. Na dodatek nikt nie myśli logicznie. Wszyscy policjanci to skończeni idioci, którzy nie potrafią połączyć nawet najbardziej oczywistych faktów. Postacie popełniają kuriozalne błędy, jak np: scena w III akcie, w której samotny policjant zapala papierosa w trakcie zakradania się do mordercy przetrzymującego zakładniczkę. Nikt z policji nie zachowuje się profesjonalnie, każdy otwarcia zdradza swoje plany, dokonania i przypuszczenia, nawet przed głównym podejrzanym (który zwykle wymyka się wyjawionym informacjom).

Przez dłuższy czas byłem przekonany, że twórcy tylko bawią się przyzwyczajeniami widzów. Że wszystkie te klisze, błędy logiczne są wyłącznie wytworem wyobraźni Byeong-soo. Przez pewien czas film nawet każe tak myśleć, ale finalnie okazuje się że nie. Niby pojawiają się pewne twisty fabularne, ale żaden z nich nie ma żadnego znaczenia. Wszystko sprowadza się do utartego schematu tropienia mordercy i zabawy w kotka i myszkę.

Reszta filmu prezentuje poziom, do jakiego przyzwyczaiły nas koreańskie produkcje. Zdjęcia i scenografia dobrze oddają klimat odizolowanego, wyniszczonego miasteczka otoczonego posępnymi lasami. Tworzy to atmosferę rodem ze skandynawskiego kryminału. Lokacje dobrze oddają atmosferę sytuacji, szczególnie las, który stanowi aluzję do psychiki głównego bohatera – niekończący się labirynt pełen fałszywych drug, skrywający mroczne sekrety. Film jest sprawnie wyreżyserowany, sceny akcji są dynamiczne i sprawnie zmontowane.

Chociaż jest to poważna i mroczna historia, posiada też pewne elementy humoru, które nieco rozluźniają atmosferę. Sceny czysto obyczajowe, skupiające się na bohaterze, jego dziwactwach i relacji z otoczeniem wypadają naturalnie. Udało się wnieść odrobinę człowieczeństwa, dzięki czemu możemy łatwiej sympatyzujemy się z postaciami. Przez co paradoksalnie budzą więcej emocji niż kiczowata i schematyczna warstwa kryminalna.

Podsumowanie

Człowiek bez pamięci mimo wszystko okazał się zawodem. Niczym najlepsze koreańskie thrillery czerpie inspiracje z antycznej tragedii, porusza ciekawe problemy, a aktorstwo i realizacja stoją na dobrym poziomie. Niestety rozczarowuje najważniejszy element, główny napęd marketingowy filmu, czyli scenariusz. Historia jest pełna absurdów i utartych schematów, a bohaterowie zachowują się idiotycznie. Szkoda, bo krył się za tym spory potencjał.

Ocena: 5+/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *