Czego unikać na Halloween – Top 10 najgorszych horrorów 2017

Już niedługo Halloween, a to idealna okazja na obejrzenie kilku horrorów. Z tej okazji przygotowałem dla Was dwie top 10 – najgorszych i 10 najlepszych horrorów 2017 roku.

Obrałem sobie za cel filmy, które miały polską lub amerykańską premierę w tym roku. Dzisiaj skupię się na tej mniej popularnej liście, zestawienie najlepszych horrorów przygotuję 31 października. Ułożyłem filmy w następującej kolejności – od przeciętnych, przez kiepskie po najgorsze jakie widziałem w tym roku.

Miejsce 10. Life, scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick, reżysera: Daniel Espinosa,

Foto: IMDb

Jeżeli widzieliście jakikolwiek film ze świata Obcego, będziecie w stanie przewidzieć niemal każdy zwrot akcji. Zaangażowano tu świetną obsadę, ale nawet najlepsi aktorzy nie uratują słabo napisanych postaci. Bohaterowie są dwuwymiarowi, często popełniają absurdalne błędy, giną wyłącznie z własnej głupoty. Sama realizacja jest akurat dobra. Zdjęcia odpowiednio klimatyczne, realistycznie oddano wnętrza stacji badawczej i stan nieważkości. Niestety, nic dobrego nie można napisać o potworze z kosmosu. Calvin (bo taki przydomek nosi tutejsze monstrum) jest kiepsko wygenerowanym komputerowo blobem który przybiera różne formy, ale wszystkie są jednakowo nijakie. Jeżeli nie znacie żadnych horrorów science-fiction, albo jesteście wielkimi (i niewybrednymi) fanami filmów z tego nurtu, możecie czerpać z seansu odrobinę frajdy. Zjadliwy przeciętniak.

Miejsce 9. Annabelle – Narodziny zła (Annabelle: Creation), scenariusz: Garry Dauberman, reżyseria: David F. Sandberg,

Foto: latimes.com

Sequel lepszy od części pierwszej, co w przypadku Annabelle niewiele mówi. Najnowszy film ze świata Obecności w przeciwieństwie do pierwszej Annabelle może poszczycić się dobrym aktorstwem, wiarygodną parą bohaterek, oraz przyzwoitą realizacją. Niedzielni widzowie, którzy po prostu szukają bezpiecznego, niewymagającego horroru, powinni być zadowoleni. Niestety, jeżeli macie większe doświadczenia z horrorami, to będzie Wam towarzyszyło nieodparte poczucie deja vu. Wszelkie chwyty mające straszyć, lub budować nastrój grozy są do bólu przewidywalne. Reżyser pełni przyzwoitą, rzemieślniczą robotę, ale brakuje mu pomysłów na wykreowanie czegoś więcej. Horrorów takich jak Annabelle: Narodziny zła jest wiele, zdecydowanie zbyt wiele. Brakuje czegoś, co mogłoby zapaść w pamięci. Na dodatek film posiada kilka bardzo wymuszonych odwołań do poprzedniej części i zapowiedzi The Nun. Tylko dla fanów Obecności.

Miejsce 8. Notatnik Śmierci (Death Note), scenariusz: Vlas Parlapanides, Jeremy Slater, Charles Parlapanides, reżyseria: Adam Wingard

Foto: Digital Fiasco

Tym razem przeskakujemy do adaptacji kultowej serii anime. Oryginał był świetną mieszanką thrillera z wciągającą, rozbudowaną intrygą, z elementami grozy. Posiadał złożone, bardzo inteligentne postacie z własnymi ideologiami. Adam Wingard zapożyczył jedynie koncept, parę wątków i stworzył typowy dla siebie film – horror hołdujący kino klasy B i estetykę retro. Notatnik Śmierci poszczycić się może stylową oprawą audiowizualną, estetyką kiczowatego horroru z lat 80, efektownymi scenami gore, oraz świetnym Willemem Dafoe w roli Ryuka-boga śmierci. Niestety, przepadło wszystko co najważniejsze w pierwowzorze- intrygi i postaci. Fabuła została przerobiona w zwykły banał, a bohaterowie pozbawieni jakiejkolwiek głębi. Fani anime już zdążyli zmieszać produkcję Netflixa z błotem, a dla zwykłych widzów film będzie zbyt absurdalny i kiczowaty. Zainteresować może jedynie fanom postmodernistycznych filmów utrzymanych w stylistyce retro i kiczowatych horrorów gore.

Miejsce 9. Wendeta (Brimstone), scenariusz i reżyseria: Martin Koolhoven

Foto: IndieWire

Rok temu w polskich kinach mogliśmy oglądać Bone Tomahawk, który pokazał, że można wykreować znakomite kino grozy w realiach Dzikiego Zachodu. Wendeta celuje jednak wyżej – pragnie opowiedzieć szokującą historię o mrocznej stronie człowieka. Stara się wykreować niepokojącą atmosferę, oraz coś na podobieństwo kina artystycznego – długi metraż, rozbita chronologia wydarzeń, wysmakowane ujęcia i liczne cytaty z Biblii. Niestety łatwo dostrzec, że to tylko przykrywka do banalnego, absurdalnego i pretensjonalnego slashera.

Twórcy na każdym kroku silą się na kontrowersje, każdy szokujący wątek musi być spotęgowany. Mężczyzna znęcający się nad żoną, który doprowadza ją do samobójstwa? Niech dodatkowo będzie pastorem, seryjnym mordercą, gwałcicielem i pedofilem. Główny antagonista, jego zachowania i okrucieństwa są zbyt przerysowane, abyśmy mogli je traktować poważnie. Jeszcze bardziej komiczny efekt tworzą jego nadludzkie właściwości – potrafi doskonale strzelać, tropić swoją ofiarę na drugi koniec kraju, znieść niemal wszelkie obrażenia (niczym typowy, slasherowy zabójca). Zwykły, kiczowaty slasher, który udaje że jest czymś więcej.

Miejsce 6. Baba Jaga (Don’t Knock Twice), scenariusz: Mark Huckerby, Nick Ostler, reżyseria: Caradog W. James,

Foto: YouTube

Baba Jaga jest kolejnym do bólu sztampowym horrorkiem z motywem klątwy. Film początkowo zapowiada się nie najgorzej – czerpie inspiracje z słowiańskiego folkloru, tytułowa Baba Jaga wygląda nieźle, podobnie jak kraina z której pochodzi. Niestety otrzymujemy masę klisz, nudnych postaci, słabego aktorstwa i kiepskich jumpscarów. Niewiele mogę o tej produkcji napisać, ponieważ tak szybko wypadła z mojej pamięci.

Miejsce 5. Rings, scenariusz: David Loucka, Jacob Estes, Akiva Goldsman, reżyseria: F. Javier Gutierrez,

Foto: MovieBoozer

Ostatnio jesteśmy zasypywani najróżniejszymi powrotami kultowych marek. Jeszcze w tym roku obejrzymy najnowszą część Teksańskiej masakry piłą mechaniczną (Leatherface), Laleczki Chucky (Cult of Chucky), Piły (Jigsaw), Smakosza (Jeepers Creepers III), więc nic dziwnego że powstała kontynuacja serii Krąg. Sequel który nikomu nie był potrzebny i nie wprowadził absolutnie niczego nowego. Fabuła jest najzwyczajniejszym odtworzeniem części pierwszej, powtarza się niemal każdy wątek i scena. Technicznie Rings wygląda jakby powstał dokładnie w tym samym roku co filmu Verbinskiego, gra aktorska jest przeciętna, a zwroty akcji mocno naciągane. Jedyne co mogę zaliczyć na plus to dosyć oszczędna ilość efekciarstwa i próba wykreowania śledztwa w stylu części pierwszej – lepsze to, niż część druga w której mieliśmy tylko chaos i tandetne efekciarstwo.

Miejsce 4. Mumia (The Mummy), scenariusz: Christopher McQuarrie, David Koepp, Dylan Kussman, reżyseria: Alex Kurtzman, 

Foto: Wallpaper Abyss – Alpha Coders

Czy to w ogóle jest horror? Najnowsza Mumia jest filmem tak nijakim, że trudno ją zaliczyć do czegokolwiek. Ale skoro oryginał z 1932 był horrorem, a najnowszy film korzysta z licznych, horrorowych tropów (klątwa, zombie, gotycka scenografia, jumpscary) to w pewnej części jest horrorem. Ale nie jest niestety udanym horrorem, ani czymkolwiek innym. Fabuła jest pozbawiona sensu, nieudolnie stara się łączyć konwencję kina przygodowego, akcji i grozy. Ton jest kompletnie źle wyważony. Jak na horror jest zbyt efekciarski i humorystyczny, jak na komedię zbyt żenujący, a jak na film akcji nudny i mało efektowny. Beznadziejnie prezentuje się też obsada z Tomem Cruisem na czele, który kiepsko udaje młodego poszukiwacza przygód w stylu Indiany Jonesa.

Mumia na dobrą sprawę nie jest nawet filmem o mumii, -tytułowy potwór odgrywa niewielką rolę, więcej tutaj sztucznego Toma Cruisa i licznych zapowiedzi uniwersum potworów „Dark Universe”. Jest to film zwyczajnie pozbawiony tożsamości, który nie usatysfakcjonuje nikogo – jedynie masochistów delektujących się w „złym kinie”.

Miejsce 3. XX, scenariusz: Jovanka Vuckovic, Jennifer Chambers Lynch, reżyseria: Sofìa Carrillo, Karyn Kusama, Jovanka Vuckovic, St. Vincent, Roxanne Benjamin,

Foto: The Peoples Movies

Film z interesującym założeniem – cztery różne historie, wszystkie tworzone przez kobiety z kobiecymi bohaterkami. Niestety, każda nowela jest popisem braku kreatywności i beznadziejnej realizacji. The Box miał ciekawy pomysł startowy, ale zabrakło jakiejkolwiek puenty, The Birthday’s Party jest żenującą czarną komedią z banalnym pomysłem, Don’t Fall tanią podróbką Martwego zła, a Her Only Living Son kopią Omena. Wszystkie segmenty posiadają kiepską grę aktorską, postacie zachowują się nielogicznie, wszystko wygląda tanio i nijako. Nie ma jakiegokolwiek klimatu, trudno nawet powiedzieć które momenty miały być w zamyśle straszne. Jedynym wartym uwagi elementem są surrealistyczne przerywniki wykonane techniką poklatkową.

Miejsce 2. The Bye Bye Man, scenariusz: Jonathan Penner, reżyseria: Stacy Title, 

Foto: FDB.pl

Grupa młodych ludzi wprowadza się do nowego domu w którym odnajdują zapiski o niejakim Bye Bye Manie. Od tego momentu bohaterowie zaczynają popadać szaleństwo, doznają straszliwych wizji i nieświadomie popełniają coraz to straszniejsze zbrodnie. Czym jest Bye Bye Man? Skąd się wziął? Jaki jest tego wszystkie sens? Tego nigdy się nie dowiemy, zamiast tego mamy tanią podróbkę Candymana, Tytułowa zjawa wyglądem przypomina krewnego Imperatora Palpatina, nie robi absolutnie nic interesującego, jeszcze gorszy jest jego fatalnie wygenerowany komputerowo pies. Aktorstwo jest sztuczne, bohaterowie nudni, nikt nie wzbudza sympatii, a ich zachowanie często jest idiotyczne.

Ostatecznym gwoździem do trumny jest kategoria wiekowa. Film pierwotnie miał być krwawym slasherem, pełnym brutalnych egzekucji, ale niestety producenci narzucili łagodną kategorię PG-13. W rezultacie mamy slasher, ale z niewielką ilością krwi. The Bye Bye Man jest horrorem, który tylko niezamierzenie bawi.

Miejsce 1. Krucyfiks (The Crucifixion), scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes, reżyseria: Xavier Gens

Foto: dailygrindhouse.com

Najświeższa pozycja na tej liście. Krucyfiks jest dokładnie tym, co sugerował zwiastun – najbardziej sztampowym filmem o opętaniach. Bezczelnie kopiuje motywy znane chociażby z filmu Egzorcyzmu Emily Rose. W Rumunii ksiądz zostaje oskarżony o morderstwo kobiety nad którą przeprowadzał egzorcyzmy, główna bohaterka (angielska reporterka) prowadzi śledztwo w celu poznania „szokującej” prawdy. Śledztwo od samego początku nuży, ponieważ brakuje jakiejkolwiek tajemnicy.

Twórcy ciągną nas po najróżniejszych kliszach filmowych, każdy zwrot akcji jest przewidywalny. Wszelkie zabiegi mające nas przestraszyć są odtwórcze, infantylne i zwyczajnie żenujące. Aktorstwo jest drętwe, a dialogi sztuczne – masa łopatologii, ekspozycji i absurdów. Największą jednak wadą jest nuda wylewająca się z ekranu. Na mojej liście znalazło się parę pozycji bardziej kiczowatych i absurdalnych, ale one przynajmniej w swojej nieudolności potrafiły bawić. Tutaj towarzyszyło mi tylko ziewanie, nawet w najbardziej dynamicznych momentach.

To właśnie była moja subiektywna topowa dziesiątka tegorocznych najgorszych horrorów. Jakiego filmu zabrakło na mojej liście? Czy Waszym zdaniem któryś film nieuczciwie znalazł się tutaj? Zachęcam do komentowania.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *