Comfort food w okładce.

dnia

W przeciwieństwie do większości otaczających mnie ludzi – uwielbiam jesień. I to w każdej wersji. Kocham ciepły wrzesień, ale też zupełnie nie mam nic przeciwko kaloszowemu listopadowi. Można bezczelnie pić grzańce, herbaty z imbirem, siedzieć pod kocem i jeść ciasteczka maślane, bo przecież na zimę trzeba nabrać ochrony, żeby nie zamarznąć. A na dodatek można bezkarnie gotować i jeść wszelkiego rodzaju comfort foody – zapiekanki z warzyw korzeniowych, drożdżowe ze śliwkami i wszystkie inne jednogarnkowce. Są też inne rodzaje – mają okładki i karmią głowy samym dobrem.

Ania na Uniwersytecie

To jest jedna z części opowieści o Ani Shirley, którą kocham miłością wielką i bezgraniczną. Ania jest już dorosła, wyjeżdża na studia i próbuje zrealizować swoje marzenia. Pierwszy raz czytałam tą część jeszcze będąc w podstawówce, wydawało mi się, że to opowieść o takiej strasznie dorosłej osobie, że tam wszystko jest poukładane, i nawet jak coś złego się dzieje, to koniec końców Ania wychodzi z tego obronną ręką. Później czytałam tą część jeszcze kilka razy i nie zmieniło się jedno – uczucie rozlewającego się ciepła i spokoju jakiego się doświadcza czytają tą część. Reszta opowieści zmienia się zupełnie. Mam wrażenie, że za każdym razem znajduję w niej coś innego, coś czego wcześniej nie było mi dane odczuć. Pamiętam, że śmierć Ruby Gillis była dla mnie czymś okropnym, ale na tyle dobrze napisanym, że zupełnie wiarygodnym. Czy ta książka jest idylliczna i trochę oderwana od rzeczywistości? Oczywiście, że tak, ale czy nie o to właśnie chodzi w jesiennych lekturach?

Ania na Uniwersytecie/ tompierwszy.pl
Blade Runner. Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?

W tej książce pada. Ciągle. I nie wiem czy to moje odczucie czy może trochę sugerowanie się filmem, ale ilekroć sięgam po nią mój mózg przestawia się na tryb ciągle pada. Strumieniami. Jeśli nie dane Wam było jej nigdy przeczytać – zróbcie to, zwłaszcza teraz! Nie dość, że uraczono nas nowym filmem, który zbiera świetne recenzje, to jeszcze idealnie wpisuje się w pogodę za oknem. Nic tylko grzańca, koca i świętego spokoju. Jest w tej książce coś magnetycznego, coś co sprawia, że ma się gęsią skórkę ilekroć któryś z androidów mówi swoją kwestię. Bierzcie, czytajcie a potem do kin!

Blade Runner/ lubimyczytac.pl
Woda dla słoni

Mam problem z dwudziestoleciem międzywojennym. W sumie to mam problem z początkiem XX wieku w kulturze. I to nie dlatego, że uważam ten okres za zły, wręcz przeciwnie! Uwielbiam go z całego serca. Niestety zdaję też sobie sprawę z tego, że w mojej głowie czas ten wygląda dużo bardziej romantycznie, niż był w rzeczywistości. Niestety, współcześnie mamy tendencje to wygładzania i wybielania zmarszczek na historii tego okresu. A nie ma się co oszukiwać, że było pięknie, kolorowo, że panie zawsze chodziły w cudownych sukniach, panowie w kapeluszach, a wszyscy codziennie chodzili na piękne bale, na których tańczono fokstrota. Dlatego właśnie z taką radością powitałam Wodę dla słoni. Comfor food dla duszy – z jednej strony smutna opowieść o sierocie, z drugiej trójkąt miłosny, a wszystko to na tle cyrku, dzięki czemu możemy spróbować sobie wyobrazić jak funkcjonowało społeczeństwo w początkach XX wieku. No i oczywiście jest ukochany słoń! Trochę ckliwa opowiastka, ale na deszczowy listopad nic Wam lepiej nie zrobi.

Woda dla słoni/ lubimyczytac.pl
Duma i uprzedzenie

Książki Austin są dla mnie materializacją jesieni. To tak jakby trzymać w ręce październik. Edwardiańska Anglia, bale, służba, miłość, problemy społeczne. I Elizabeth Bennet ze swoim ciętym językiem. Niezliczoną ilość razy czytałam fragmenty jej rozmów z panem Darcym, kocham absurdalne komplementy pana Collinsa, och! i pan Bennet! Piękne to wszystko jest, mądre i cudownie robi na sercu. Polecam z kubkiem herbaty, wrzućcie do niego łyżkę konfitury, tak jak w tej książce!

Duma i uprzedzenie/lubimyczytac.pl
Smażone zielone pomidory

Kolejna książka, której akcja rozgrywa się na początku XX wieku. Historia dwóch kobiet, które postanawiają razem otworzyć jadłodajnię. Różnią się od siebie jak dzień i noc, ale zupełnie nie przeszkadza im przyjaźnić się ze sobą. Segregacja rasowa w Ameryce odgrywa tu też ogromną rolę, prawa kobiet i ich solidarność, bieda, głód i próba przetrwania po kryzysie z 1929 roku. Książka przyciąga, niesamowicie szybko się ją czyta, zresztą objętościowo też nie jest wymagająca. Ale zróbcie sobie przysługę i przeczytajcie. Tyle ciepła i miłości wylewa się z kart, że wystarczy Wam do stycznia.

Smażone, zielone pomidory/ lubimyczytac.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *