„Cień wiatru” w Pradze…

Pewnie gdybym chciała znalazłabym setki innych zdjęć, które byłyby technicznie bardziej poprawne od tego. Pewnie tak, ale nie chcę. Powód jest prozaiczny, uwielbiam je. Ma w sobie historię. Tworzy zamkniętą czasoprzestrzeń a moje skojarzenia nie wiedzieć czemu są jednoznaczne – „Cień wiatru”. 

Zupełnie przypadkiem przedzierając się nad ranem, przez kolejne uliczki Pragi, zauważyłam tych oto dwoje młodych ludzi. Ona wystrojona, on też. Zapatrzeni w siebie, wyraźnie dyskutujący na jakiś zajmujący temat. Nie mogłam oprzeć się chęci uwiecznienia ich na zdjęciu. I wciąż uważam, że jest wyjątkowe.

Kojarzy mi się z książką Carlosa Ruiza Zafóna, z „Cieniem wiatru”. Wyobrażam sobie jakby to był Julian Carax i jego Penelope. Być może to naiwne z mojej strony, ale to nie ma znaczenia. To jedna z moich ulubionych książek a kiedy zobaczyłam ten obrazek zachwyciłam się nim bez pamięci. Zostali wyjęci jakby z mojej wyobraźni…

rrr

Nieistotne, że rzecz na zdjęciu to Praga a książka opisuje historię z Barcelony. Nieistotne, że tych dwoje nie miało zielonego pojęcia, że ktoś może postrzegać ich w taki sposób. Możliwe nawet, że dyskutowali o wczorajszym obiedzie na stołówce albo o grach komputerowych. Nic nie zrozumiałam z tego co mówili i bardzo się z tego cieszę.

Być może zupełnie inaczej odebrałabym tę scenkę. Patrząc na nich po raz kolejny mam ochotę sięgnąć po „Cień wiatru”, chociaż czytałam go ponownie całkiem niedawno. Śmiem twierdzić, że jak raz zanurzysz się w świat Zafóna, nie będziesz chciał z niego wychodzić. Magia chwil, tajemniczość, intryga a wszystko to w tle niegasnącego życia, w Barcelonie…

Tymczasem bohaterów książki spotkałam na jednej z praskich ulic. Istne rozdwojenie światów…

-A

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *