Cicha noc – Ostatnia rodzina

Mamy końcówkę listopada, oznacza to że zostajemy powoli wprowadzeni w finalną fazę świątecznej gorączki. Zaczyna się desperackie szukanie prezentów,  nucenie kolęd, miejskie jarmarki no i Last Christmas w każdym radiu. Piotr Domalewski w swoim reżyserskim debiucie, prezentuje nam jednak inną wizję świąt. Wizję, która zdecydowanie jest bliższa naszemu sercu.

Głównym bohaterem filmu jest Adam (Dawid Ogrodnik), który na święta postanawia odwiedzić rodzinę.  Protagonista na co dzień pracuje w Holandii, gdzie próbuje sobie ułożyć życie. Młody chłopak na dodatek spodziewa się dziecka. Rodzina Adama mieszka w małej miejscowości i jest to typowa polska rodzina, która jest napędzana jednocześnie wzajemną miłością jak i typowymi polskimi bolączkami. Wszystkie te emocje wybuchną w spokojną noc wigilijną, przy stole rodzinnym.

Największą zaletą Cichej nocy jest wszechobecny realizm. Dawno nie słyszałem tak autentycznych dialogów i nie obserwowałem tak autentycznych postaci. Przez chwilę miałem wrażenie że film bazował nie na scenariuszu, a na stenogramie z wigilijnej wieczerzy. Tutaj też chwała należy się aktorom, którzy wyciskają wszystko co mogą z tego realizmu.  Co sprawia że nie obserwujemy na ekranie postaci, a prawdziwych ludzi z krwi i kości.

Foto: movieway.pl

Drugim największym plusem filmu jest jego prostota. Już od początku Cicha noc roztacza przed nami aurę tajemnicy.  Widz zbiera skromne informacje podane przez reżysera i powoli składa całość. Okazuje się jednak że ta całość jest prostsza nim nam się wydaje. Cała historia serwowana nam przez film jest prosta i skromna. Co więcej jest to opowieść, która może zdarzyć się w każdej polskiej rodzinie. Scenariusz Domalewskiego nigdy nie uderza w fałszywe nuty i co więcej nigdy nie uderza w nadmierną ekspozycję i obyczajowość.

W całej swojej prostocie film jest niesamowicie intymny.  Dramat rodzinny nigdy nie popada w nadmierną egzaltację. Stawia to Cichą noc w kontrze do filmografii Wojtka Smarzowskiego. W dziełach reżysera Wołynia degeneracja społeczeństwa wychodzi na pierwszy plan i czasem przykrywa bohaterów, którzy często służą jako motor napędowy dla patologii. Tutaj jest wręcz odwrotnie, błoto, wódka i bieda to tło dla relacji ludzkich. Swoiste filmowe więzienie, które pomaga nam poznać lepiej ludzi pokazanych na ekranie.

Ogólnie Cicha noc jest chyba pierwszym polskim filmem XXI wieku, który nie używa wódki jako prześmiewczego symbolu. Film Domalewskiego współczuje i pokazuje bohaterów nie jako prześmiewczy element kultury polskiej. Tutaj alkohol i degeneracja nie są środkami filmowego nadużycia, są one po prostu katalizatorami tragicznych wydarzeń.

Foto: FDB

Cicha noc jest także portretem pewnego pokolenia, a właściwie dwóch pokoleń. Głównym źródłem dramatyzmu w tym filmie jest właśnie konflikt ideałów generacji – optymistycznej młodzieży i pesymistycznych dorosłych.  Domalewski stawia te dwa odrębne nastroje przeciwko sobie lecz co najważniejsze nie wyznacza wygranych tego pojedynku.

Rodzina przedstawiona w Cichej nocy jest dysfunkcyjna, ale to nie oznacza że jej członkowie nie kochają się wzajemnie. Jakby nie patrzeć wszelkie problemy z którymi boryka się rodzina, są spowodowane troską o nich samych, nawzajem i z osobna. Reżyser nie pozwala nam o tym zapomnieć. Właśnie dlatego w tym brudnym, ubłoconym i zimnym filmie można odnaleźć wcale nie tak małą nutę świątecznego ciepła. Postacie w tym filmie są zbiorowością, dopiero potem indywidualnościami.

Cicha Noc to piękna opowieść o naszych tradycjach, kompleksach, przyzwyczajeniach i lękach. Jest to film przepięknie Polski jednak ukrywający nadmierną dumę i obawę. Mamy do czynienia z opowieścią z krwi i kości. Jeżeli Domalewski, tak właśnie chce opowiadać o Polsce i o nas Polakach, to ja trzymam kciuki za dalsze projekty.

Ocena: 8,5/10

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *