Budapeszt – nad pięknym modrym Dunajem?

Nasza październikowa wyprawa do Budapesztu była już drugą wizytą w tym niezwykłym mieście. Tym razem mottem naszej podróży było hasło: „Bez spiny”. Z racji tego, że sporą część stolicy Węgier zwiedziliśmy za pierwszym razem, teraz skupiliśmy się raczej na ‚byciu w mieście’ niż odhaczaniu kolejnych zabytków.

Poranek był ciepły i słoneczny. Wyruszamy do centrum, a drogę umila nam… nic nam jej nie umila. Na trasie do centrum mijamy kilka świadectw udanej, alkoholowej imprezy, porozbijane butelki, pety i inne śmieci różnorakie. Widok ten towarzyszy nam do samego – bardzo – ścisłego centrum. Niestety zanim dotarliśmy do architektonicznych pereł i zapierających dech w piersiach widoków musieliśmy napatrzeć się na syf (inaczej nie można tego nazwać) panujący na ulicach.

Niesamowite jest to, jak bardzo Budapeszt różni się od innych europejskich stolic, czy też nawet polskich  miast. Niektóre (oczywiście brudne) witryny sklepowe wyglądały jakby zostały żywcem wyrwane z okresu PRL-u. Nawet wychwalana w przewodnikach Andrassy ut jest reprezentacyjna może w połowie swojej długości.

Budapeszt także inny, o wiele poważniejszy problem – bezdomność. Spacerując po  Andrassy ut mijamy ekskluzywne butiki Chanel i Gucci, a dwa kroki dalej spotykamy bezdomnych śpiący w bramach.  Zdaję sobie sprawę z tego, że synonimem metropolii staje się pomału bezdomność, ale w żadnym z wcześniej odwiedzanych miast skala tego problemu nie była tak duża. Jest to jednak temat na dłuższą rozprawę.

Co warto zobaczyć?

Tutaj pragnę zakończyć moją tyradę wytykania palcem. Stolicy Węgier trzeba jednak oddać, że centrum rzeczywiście zapiera dech w piersiach.

Po pierwsze Dunaj, który rzeczywiście jest piękny i modry. Widok zarówno ze strony Pesztu na Wzgórze Zamkowe, jaki z brzegu Budy na Parlament jest niesamowity. Przejście Mostem Łańcuchowym – obowiązkowe.

W trakcie naszej poprzedniej wyprawy więcej czasu spędziliśmy po stronie Budy.  Tym razem skupiliśmy się bardziej na Peszcie. Śniadanie z widokiem na Parlament, piknik w Parku Miejskim i kolacja przy światłach miasta.

Zobaczcie sami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *