Bodyguard Zawodowiec – ochroniarski Kingsman?

Zrozumieć swoje błędy można na różne sposoby. Jedni to robią krok po kroku, analizując sytuację, natomiast są też tacy, którzy kompletnie nie widzą tego, że źle postępują. Dopiero porządny kopniak w dupę otwiera im oczy. Tak też jest w przypadku agenta z licencją „triple A”. 

Jackson Smith to facet, który lubi mieć wszystko poukładane. Posiada plan na każdą ewentualność. Podczas ochrony klienta, sprawdza wszystkie kąty, możliwości wyjścia i ma w zapasie kilka planów na wypadek niespodziewanej akcji. Jest perfekcjonistą. Zawodowym narcyzem i dlatego też jest uważany za najlepszego w branży.

FOTO: IMDB

Podczas „rutynowej” akcji jego klient ginie, co całkowicie rujnuje mu karierę. I tutaj zaczyna się cały fun. Jesteśmy sadzani na krzesełku. Po chwili karuzela sensacyjnego kina rusza. Sarkastyczny humor, świetne sceny kaskaderskie i barwne sceny walk nakręcają całą akcję. Stąd też pomysł na tytuł, ponieważ sposób kręcenia scen walk przypomina ten z Kingsmana i Johna Wicka. Bardzo dobrze widoczne ciosy. Smith pracuje ciałem momentami jak robot.

Do Reynolds’a dołącza Samuel L. Jackson, który gra płatnego zabójcę Dariusa Kincaida. Cholernie dobrego, płatnego zabójcę. Smith dostaje zadanie przetransportowania owego złoczyńcę do sądu, w którym ma zeznawać przeciwko zbrodniarzowi wojennemu, którego reżim posłał do nieba tysiące istnień. Ta dwójka niechętne ze sobą współpracujących facetów musi dotrzeć na miejsce, przedzierając się przez całą armię agentów, płatnych morderców i łowców nagród. Po drodze okazuje się, że nie tylko jego życie jest zagrożone. Oskarżony zbrodniarz jest gotowy skorzystać z pomocy terrorystów, byle nie dopuścić do procesu.

L. Jackson budując swoją postać Kincaida, zaczerpnął pewne zachowania z postaci Valentine’a, którą grał w pierwszej części Kingsmana. Jest płatny zabójca, który nie przejmuje się zbytnio niczym. Ma gigantyczny wręcz luz, ale jest przy tym bardzo poukładany i wie co robi. Wybuchowa i momentami ekscentryczna postać, którą wykreował tworzy świetne połączenie z ochroniarską sztywnością Jacksona Smitha. Widać między nimi chemię, co bardzo dobrze się ogląda.

FOTO: IMDB

Drugi plan zjadła Salma Hayek. Postać wiecznie wkurwionej i niesamowicie seksownej Sonii Kincaid jest po prostu mistrzowska. Mimo bardzo małej ilości scen z żoną Dariusa Kincaida, Salma zdołała wykorzystać ten czas na ekranie w stu procentach. Stworzyła bardzo charakterystyczną i charyzmatyczną kobietę, dla której nie jeden mógłby stracić głowę (czasami dosłownie).

Minusem jest natomiast brak pomysłu na antagonistę granego przez Garego Oldmana. Vladislav Dukhovich to typowy chłoptaś chowający się za bandą dryblasów. Oprócz wydawania poleceń jest po prostu nijaki. Reżyser Patrick Hughes kompletnie nie wykorzystał potencjału aktora tej klasy. Ten aspekt spowodował, że film stracił trochę na jakości, ale nic się nie stało. Antagonista schodząc na drugi plan, dał więcej miejsca na rozwinięcie skrzydeł duetowi Reynolds, L. Jackson. Co wykorzystali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *