Barry – Leon Zawodowiec

dnia

Ostatnio panuje moda na poważne komedie, a jak wiadomo, prym w tej dziedzinie wiedzie surrealistyczna Atlanta. Tego typu seriale odznaczają się nie tylko ciekawym humorem, ale także świetnie napisanymi postaciami, fantastycznym aktorstwem i unikalnym stylem wizualnym. Nowa produkcja stacji HBO próbuje dołączyć do tego elitarnego grona.

Barry (Bill Hader) jest w depresji, czuje się samotny i całkowicie wypalony. Na życie zarabia jako płatny zabójca z dolnej półki, co nie poprawia jego sytuacji. Nie ma ochoty na kolejne zlecenie, ale zgadza się na realizację nowej roboty w Los Angeles, gdzie ma „zająć się” młodym, aspirującym aktorem. Podążając za swoim celem, mężczyzna trafia na spotkanie lokalnej grupy teatralnej. Ku swojemu zaskoczeniu odkrywa, że w ich towarzystwie czuje się dobrze i nabiera przekonania, że chciałby zerwać ze starym życiem.

FOTO: IMDB

Serial budzi mimowolne skojarzenia z Dexterem. Nigdy nie przepadałem za produkcją stacji Showtime i uważam, ją za jeden z najbardziej przereklamowanych seriali ever. Natomiast Barry jest czymś innym. Bill Hader nadaje swojej postaci ludzką twarz, co sprawia, iż można go od razu polubić i zacząć kibicować. To bardzo sprytne zagranie, ponieważ im dalej w las, tym coraz częściej będziemy kwestionować wybory protagonisty, nigdy jednak nie przestaniemy go lubić.

Ten rozdźwięk pomiędzy nastrojami widać również w tonie serialu. Łatka komediodramatu pasuje tutaj idealnie. Bilans pomiędzy komedią a dramatem jest tutaj dokładnie wyważony. Nawet w najciemniejszych momentach Barry’ego dostajemy żart, który rozśmieszy nas w mgnieniu oka.  Wszystko to zazębia się perfekcyjnie i nie wywołuje u widza bólów głowy.

Działa to jak w zegarku głównie za sprawą obsady. Hader, który jest również współtwórcą serialu, przed Barrym znany był przede wszystkim z komediowych ról. To doświadczenie sprawia, iż jest znakomity w roli tytułowego protagonisty.  Aktor cały czas zachowuje balans i tworzy przekonującą kreację. Towarzyszą mu jak zwykle niezawodny Stephen Root i wracający z  aktorskich zaświatów Henry Winkler. A także młode nieopatrzone twarze pokroju Sary Goldberg. Każdy z obsady umie grać komediowo jak i dramatycznie. Podsumowując: świetna obsada.

FOTO: IMDB

Barry ma tylko osiem odcinków i to jest jego największy problem. Hader próbuje różnych stylów opowiadania historii i wodzi widza za nos. Dopiero w ciągu ostatnich dwóch odcinków serial działa jak należy. Na początku oglądamy komedię kryminalną, aby pod koniec sezonu być świadkiem ironicznego dramatu psychologicznego. Produkcji HBO znacznie lepiej w tych drugich szatach. Wspomniane zmiany koncepcji rozgrywają się na przestrzeni ośmiu półgodzinnych odcinków, co sprawia, iż Barry jest nieco chaotyczną produkcją. Drugi sezon, który mam nadzieję, że będzie już bardziej ugruntowany koncepcyjnie, powinien być znacznie lepszy.

Tym bardziej, iż ten serial ma duży potencjał. Pierwszy sezon kończy się naprawdę imponująco i zapowiada ciekawą kontynuację. Wszystko jest na swoim miejscu. Interesująca fabuła, świetna obsada, postacie drugoplanowe również mają zadatki na coś więcej niż tło. Barry może nie jest jeszcze na poziomie Atlanty, ale w przyszłym sezonie może się to zmienić.

Ocena: 7/10

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *