Attack on Titan – Tytan na glinianych nogach

Attack on Titan (Shingeki no Kyojin), czyli adaptacja mangi Hajime Isayamy jest największym hitem anime ostatnich lat. Seria doczekała się całej masy odcinków specjalnych, gier video, parodii, a nawet filmów aktorskich. W tym roku premierę miał drugi sezon na który czekano aż 4 lata. Jak prezentuje się sam serial? Czy hype naprawdę jest zasłużony?

Akcja dzieje się w alternatywnej rzeczywistości, w czasach średniowiecznych. Wiele lat temu świat został zaatakowany przez tytanów – olbrzymie, bezmyślne, humanoidalne potwory żywiące się ludźmi. Ludzkość została niemal całkowicie zgładzona, niedobitki zamieszkują ostatnie ocalałe królestwo otoczone ogromnym murem. Powołano specjalną jednostkę do walki z tytanami – Zwiadowców. Do organizacji zaciąga się główny bohater, Eren Yeager, razem ze swoimi przyjaciółki, czyli Mikasą i Arminem.

Attack on Titan można określić jako epick dark fantasy. Świat nie należy do przyjaznych – ludzkość na skraju wyginięcia, większość bitew z tytanami kończy się sromotną porażką. Twórcy początkowo bardzo skutecznie budują poczucie zagrożenia – potwory budzą autentyczny strach, sami Zwiadowcy na ich widok często wybuchają paniką. Czuć, że stawka jest naprawdę wysoka, a każda klęska bolesna.

Foto: IMDb

Attack of Pathos!

Seria skupia się na bataliach między ludźmi, a tytanami. Od czasu do czasu zdarzają się sytuacje kryzysowe (proces sądowy, przesłuchanie, spisek), niestety często okazują się bardzo przewidywalne, przeciągnięte i zwyczajnie zbędne. Jeszcze gorzej anime radzi sobie z narracją. Tempo bywa bardzo nierówne. Attack on Titan posiada skłonność do przerywania najbardziej emocjonujących momentów (np: sam środek bitwy) długimi retrospekcjami i ekspozycjami. Większość z nich jest niepotrzebna i ma jedynie (łopatologicznie) przypomnieć wydarzenia sprzed kilku, kilkunastu odcinków.

Serial ma też problem z prowadzeniem wątków i z postaciami. Pierwszy sezon koncentruje się na trójce bohaterów. Eren jest chłopakiem z niezwykłymi zdolnościami i dużymi ambicjami, Mikasa jest powściągliwa i najbardziej wprawiona w walce, zaś Armin najbardziej wrażliwy i inteligentny. Bohaterowie nie przechodzą szczególnej zmiany w trakcie 2 sezonów. Nie są to też postacie, które mogłyby wzbudzać zainteresowanie, albo sympatię.

Duża w tym wina przesadnie patetycznego i przedramatyzowanego tonu. Bohaterowie non-stop prowadzą egzystencjalne monologi, albo przemówienia o przetrwaniu. Dialogi przesadnie wyniosłe i pretensjonalne. Wszystko musi kręcić się wokół misji, ratowania ludzkości, na sprawach większych niż życie. Rzadko kiedy postacie wchodzą między sobą w normalne interakcje, rozmawiają o zwyczajnych, przyziemnych sprawach. Nikt nie zachowuje się jak człowiek, a już tym bardziej jak nastolatek. Jedyne co pozytywnego można powiedzieć o (niektórych) bohaterach, to jak fajnie wyglądają i dobrze walczą z tytanami, jak np: Mikasa i Levi.

Kiedyś powstał odcinek specjalny (A Sudden Visitor: The Torturous Curse of Adolescence), który pokazał czego brakuje serialowi. Skupiał się na pobocznej postaci, Jean Kirschteinie – opowiadał o jego relacji z matką i przygotowaniach do konkursu kulinarnego. Odcinek oderwany od reszty, czysto komediowo-obyczajowy, ale w tych 20 minutach udało się wykreować dużo bardziej wiarygodnego i sympatycznego bohatera, niż w całym serialu.

Foto: IMDb

Później jest tylko gorzej.  W najnowszym sezonie pojawia się coraz więcej postaci i wątków, aż w pewnym momencie mamy przesyt. Co chwilę przeskakujemy od bohatera do bohatera, nikt nie otrzymuje wystarczającego czasu ekranowego, nikogo nie poznajemy dostatecznie dobrze. Pierwszy sezon zostawił wiele niedomkniętych wątków, a drugi dodaje kolejne tyle. Początkowo niedomówienia potrafią zaintrygować, ale później zaczynają zwyczajnie irytować, bo nie potrafimy zrozumieć motywacji bohaterów, ani nawet sensu danego wątku.

Piękna rozwałka

Attack on Titan jest przede wszystkim akcyjniakiem. Mógłbym go nazwać blockbusterem wśród seriali anime. Rozmach jest ogromny. Każda scena akcji jest na dużą skalę i spektakularna. Zwiadowcy posługują się nietypowym sprzętem, dzięki któremu ich walki z tytanami wyglądają oryginalnie i efektownie. Za pomocą wyrzutni haków bujają się między budynkami, unoszą się w powietrzu i wykonują piruety swoimi mieczami. Wszystkie starcia są dynamiczne, brutalne i niezwykle spektakularne. Podczas scen akcji kamera zachowuje się bardzo dynamicznie, oglądamy wydarzenia z wielu punktów widzenia.

Foto: IMDb

Oprawa audiowizualna jest zdecydowanie najmocniejszą stroną serialu. Animacja może śmiało konkurować z kinowymi produkcjami. Intensywna gra światłem, żywe kolory, niezwykle dopracowane animacje walk, świetna praca kamery. Większość scen powstała za pomocą klasycznej, ręcznie rysowanej animacji. CGI jest zazwyczaj używane w ostateczności – do stworzenia dodatkowych efektów wizualnych, albo bardziej dynamicznych ujęć. Drugi sezon niestety częściej polega na animacji komputerowej, co w kilku momentach za bardzo zbija z tropu.

Muzyka autorstwa Hiroyuki Sawano jest znakomita– często przewijają się dramatyczne chóry i muzyka instrumentalna. Skutecznie buduje napięcie, potrafi wzbudzać autentyczne ciarki. Fantastycznie prezentuje się opening. Guren no Yumiya to jeden z najbardziej budujących i wpadających w ucho motywów przewodnich jakie słyszałem w serialach (jeszcze nigdy niemiecki nie brzmiał równie cool). Końcowy temat przewodni, czyli Utsukushiki Zankoku na Sekai jest kompletnym przeciwieństwem, ale równie świetnym – piękna, powolna, melancholijna i wzruszająca piosenka idealnie nadająca się na zakończenie odcinka pełnego akcji. Późniejsze utwory prezentują się nawet nieźle, ale żaden z nich nie dorównuje pierwszemu openingowi i endingowi.

Podsumowanie

Attack on Titan to udane widowisko. Niestety, poza świetnymi scenami akcji i piękną oprawą niewiele ma do zaoferowania. W mojej opinii jest to bardzo przereklamowane anime. Brakuje tutaj jakiegokolwiek człowieczeństwa, poczucia luzu, humoru, czegokolwiek co by spuściło serial z pompatycznego tonu. Kiedy opowiadasz historię o wielkiej wojnie między ludźmi, a tytanami, patos jest zrozumiały, ale tylko do pewnego stopnia. Z czasem nieustannie wyniosły ton zaczyna zwyczajnie męczyć i zahaczać o pretensjonalność. Serial z czasem, w okolicach drugiego sezonu cierpi na nadmiar wątków, postaci i zapowiedzi, przez co zakończenie nie pozostawia żadnej satysfakcji. Pozostaje mieć nadzieję, że trzeci sezon w końcu zacznie rozwijać wątki, postacie i nieco spuści z tonu.

Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *