Arctic Monkeys „Tranquility Base Hotel & Casino” – recenzja

Najnowszy album Arctic Monkeys zdaje się być znienawidzony przez 95% publiki. Ludzie okazyjnie sprzedają bilety na wyprzedane koncerty z brytyjskiej trasy zespołu. Fani nie przestają lamentować w komentarzach pod każdym tekstem dotyczącym tego krążka. Pytanie tylko – czy rzeczywiście jest ku temu jakikolwiek powód?

„Now we can do anything” krzyczy do nas Alex Turner z okładki magazynu muzycznego Mojo. W tym pierwszym wywiadzie poprzedzającym wydanie szóstego longplay’a grupy z Sheffield pojawia się wiele informacji dotyczących tego, co zdefiniowało charakter Tranquility Base Hotel & Casino. Najbardziej zasadniczą zmianą, w stosunku do wszystkiego co Arctic Monkeys wydali przed tym krążkiem, jest przeniesienie centrum kompozycji na pianino zamiast gitary elektrycznej. Instrument, który lider zespołu otrzymał na swoje trzydzieste urodziny zainspirował go do drastycznego eksperymentu. Ten zabieg przyniósł niezwykłą zmianę dynamiki, ze stadionowych riffów znanych z AM nie pozostało kompletnie nic. Podobnie sprawa wygląda w warstwie tekstowej – zamiast bezpośredniości znanej z poprzedniego krążka Alex Turner przybiera tutaj perspektywę surrealistycznego hotelu znajdującego się na powierzchni księżyca. Teksty nie są jednak metaforami bez żadnego znaczenia, jest to przemyślany zabieg dzięki któremu skutecznie udaje się odnieść do ziemskich problemów z odpowiednim dystansem. 

Zdjęcie pochodzące z sesji dla magazynu Billboard.

Miałem kilka obaw przed premierą tego krążka, kiedy usłyszałem o inspiracjach latami 60-tymi i 70-tymi zapaliły mi się dwie czerwone lampki. Pierwsza z nich – przecież Arctic Monkeys już raz tego próbowali, na Suck It And See i wszyscy doskonale wiemy jak skończyła się ta zabawa wygładzonym gitarowym popem, czy nawiązaniami do stoner rocka. Druga lampka – przecież po inspiracje tym samym okresem sięgnęło też The Last Shadow Puppets (poboczny projekt Alexa Turnera tworzony we współpracy z Milesem Kane’em) na swoim drugim, wciąż jeszcze dość świeżym, krążku Everything You’ve Come To Expect. Na całe szczęście Tranquility Base Hotel & Casino unika bolesnej toporności Suck It And See czy rozdmuchanej przedramatyzowanej orkiestrowej instrumentacji Everything You’ve Come To Expect. Szósty album jednej z najpopularniejszych grup rockowych XXI wieku to subtelna i wysmakowana wariacja na temat tak zwanej „lounge music”, spektrum inspiracji na tym jednak się nie kończy.

Album otwiera przezabawny fragment odnoszący się do tego jak bardzo odległe będzie brzmienie tego krążka od całej znanej publice dyskografii:

I just wanted to be one of The Strokes
Now look at the mess you made me make
Hitchhiking with a monogrammed suitcase
Miles away from any half-useful imaginary highway

Star Treatment, bo tak nazywa się utwór otwierający płytę,  jest nieco psychodelicznym podejściem do leniwej muzyki, która perfekcyjnie nadawałaby się do windy. To dobre wprowadzenie do motywów lirycznych i instrumentalnych tego krążka, JEDNAKŻE zajmujące czwarte miejsce na trackliście tytułowe Tranquility Base Hotel & Casino zadziałałoby jako utwór otwierający album o wiele lepiej. Niezwykle ciepły, jakby oplatający nas stłumiony wokal Turnera przybliża nam tutaj abstrakcyjny fikcyjny przybytek w którym spędzimy 40 minut w towarzystwie Arctic Monkeys. W utworze uwagę zwraca jedna z najbardziej charakterystycznych linii basu na całym longplay’u i wyrazisty bridge, którego brakuje takim utworom jak chociażby Four Out Of Five. 

Zaskakujący jak na Arctic Monkeys jest utwór American Sports, w którym pojawia się komentarz społeczny. To oczywiście zdarzyło się wcześniej na debiutanckim albumie, ale od tego czasu minęło ponad 10 lat. Wiele osób (w tym ja) zdążyło już zapomnieć o tym, że Alex Turner może mieć ochotę na takie refleksje. Można tu chociażby zauważyć odniesienie do fenomenu „fake newsów” za pomocą udanej gry słowem we fragmencie:

Breaking news, they take the truth and make it fluid

American Sports to jeden z utworów z największym ładunkiem emocjonalnym na Tranquility Base Hotel & Casino. Głównie dzięki pięknym krystalicznie czystym partiom pianina, którym na drugim planie wtóruje powtarzalny syntezatorowy rytm. Bardzo dobrze działa tutaj efekt zniekształcenia zastosowany na gitarze ,który w porywający sposób dodaje zróżnicowania w drugiej połowie kompozycji.

Na Golden Trunks otrzymujemy bardzo przyjemne wokale wspierające pochodzące od pozostałych członków zespołu. Po tym utworze następuje Four Out Of Five – niemalże perfekcyjna kompozycja, przywodząca na myśl czasy The Rise And Fall Of Ziggy The Stardust od Davida Bowie’ego (szczególnie podczas refrenu). Four Out Of Five za pomocą abstrakcyjnej narracji, charakterystycznej dla tego albumu odnosi się do tematu reklam, recenzji, kształtowania opinii, i ucieczki do idyllicznej przestrzeni którą ponownie jest tytułowy hotel. Information-Action Ratio odnosi się tutaj do nieskończonych możliwości w pozyskiwaniu wiedzy, jakie oferuje dziś świat (przykładowo za pomocą internetu) i tego jak mało z pozyskiwanych przez nas informacji może być uznane za użyteczne.

Jak już wspomniałem wcześniej jedyne czego brakuje Four Out Of Five to bardziej wyrazisty bridge. W kwestii instrumentalnej wszystko jest tutaj na swoim miejscu tworząc niezapomniany singlowy klasyk. 

Po fenomenalnym Four Out Of Five poziom na moment spada za sprawą The World’s First Ever Monster Truck Front Flip, które poza charakterystycznym fragmentem poprzedzającym outro kompletnie nie zapada w pamięć, instrumentalnie jest tutaj zbyt nijako i powtarzalnie. 

Momentalnie uwagę przykuwa She Looks Like Fun z dramatycznym refrenem i bajecznymi partiami gitarowymi w drugiej połowie utworu, które brzmią jak żywcem wyrwane z końcowych etapów w twórczości Beatlesów (szczególnie na myśl przychodzi mi tutaj Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band). W utworze tym Alex Turner odnosi się za pomocą losowych pozornie niepowiązanych symboli do tematu sławy, bycia obserwowanym, fałszywych obrazów życia jakie tworzą przed nami social media. Padające tutaj Dance as if somebody’s watching, ’cause they are to w mojej opinii, pomimo swojej prostoty, najbardziej ikoniczny wers jaki lider Arctic Monkeys prezentuje na tym krążku. Wątki pochodzące z osobistego życia miłosnego Turnera bardzo dobrze tworzą tutaj drugi plan i nie przyćmiewają uniwersalnego konceptu prezentowanego w She Looks Like Fun. Swoją drogą w czasie trzech minut i dwóch sekund z tym utworem bardziej kupiłem refleksje związane ze smutnymi elementami sławy niż w czasie pięćdziesięciu spędzonych przy krążku Taconafide. She Looks Like Fun pokazuje, że można się odnieść do tego tematu bez popadania w utarte schematy.

Album zamyka utwór The Ultracheese który w pierwszej połowie chyba najbardziej przywodzi na myśl stare brzmienie Arctic Monkeys, a także solową EPkę Turnera Submarine. Powolny, acz nie nużący zamyka tę kosmiczną odyseję w klimat której wprowadziło nas z równą subtelnością Star Treatment.

Podsumowując, nie jestem w stanie nie zachwycić się świeżością jaką oferuje Tranquility Hotel Base & Casino. To niezwykle udany album koncepcyjny, który nadaje personalnego twistu inspiracjom z których czerpie. Ślepe zapatrzenie w inspiracje to coś co uniemożliwia Foxygen dalszy rozwój i trochę nie pozwalało mi w pełni nacieszyć się najnowszym albumem MGMT. Arctic Monkeys nie popadają tutaj jednak w tą pułapkę, prezentując najbardziej rozbudowany w każdej kwestii materiał w całej swojej dyskografii. Drastyczna zmiana tempa może wielu odrzucić, jednak ci którzy zdecydują się zanurzyć w osobliwy świat Tranquility Base Hotel & Casino nie będą rozczarowani. 

Ocena: 8/10

Najlepsze utwory; Four Out Of Five, Tranquility Base Hotel & Casino, American Sports, She Looks Like Fun, One Point Perspective

Najgorsze utwory: The World’s First Ever Monster Truck Front Flip

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *