Aragorn ze Stars Hollow

Bycie dziewczynką w latach 90. proste nie było. Jeszcze gorzej było chyba gdzieś między 2000 a 2005 rokiem. Dorastanie w czasach kiedy dookoła nie było żadnych sensownych wzorców w popkulturze było bolesne i często czułam straszliwy niedosyt. I zanim się zbulwersujecie – dajcie mi chwilę.

Szybko, macie 10 sekund!

Przypomnijcie sobie jakieś bohaterki z lat 90., które mogą stanowić autorytety dla dorastających dziewczynek.
Macie? Idę o zakład, że do głowy wpadła Wam Rachel Green  z moich ukochanych PrzyjacióHermiona Grangerł, Ally McBeal z Ally McBeal, Scully z Archiwum X, może ktoś sobie przypomniał o Winnie Cooper z Cudownych lat albo o Doktor Quinn. I tyle. A lata 2000 – 2005? Królewna Fiona, Lara Croft, Kobieta Kot, Jean Grey, Amelia. Gdzieś tam w oddali majaczą jeszcze kobiety z LORT czy Amidala, ale to wszystko niknie pod przytłaczającą ilością męskich bohaterów w serialach i filmach, wiecie takimi co to kulom się nie kłaniają i w ogóle samo dobro i bohaterstwo, ojczyzna i odwaga.
Bo widzicie, to też jest spora różnica – cóż z tego, że na ekranach pojawiały się kobiety, nawet w głównych rolach, skoro serwowano nam Kobietę Kota (świeć Panie nad jej duszą)?Albo serialowa Carrie Bradshaw? Nie sądzę aby były to najlepsze na świecie wzory do naśladowania.
Całe życie byłam Hermioną. Poważnie. Mój ukochany cytat, którym kierowałam się aż do liceum?

„Mogliśmy zginąć! A co gorsza, mogli nas wyrzucić ze szkoły!”

Takim byłam dzieciakiem, do bólu ambitnym, a poza książkami i szkołą niewiele mnie interesowało. Gdzieś tam w głębi duszy chciałam być Aragornem, takim odważnym Obieżyświatem, co to dużo widział i wie jak wygląda życie. Tylko cóż z tego, skoro książkami zasłoniłam sobie cały świat. Dzięki Bogu w liceum jakoś tak się poukładało, że trochę mi przeszło. Trochę. I dokładnie wiem dlaczego.

Kojarzycie rok 2000?

Ten taki co to wszyscy myśleli, że to już nowy wiek, ale wcale tak nie było? Ten rok kiedy TVP wypuściło w eter abominację w postaci serialu Lokatorzy, Viva pojawiła się jako kanał telewizyjny, a w polskim internecie swój żywot (jakże legendarny!) rozpoczęło Gadu – Gadu? To był w ogóle ciekaReywy rok, zobaczcie sobie na Wikipedii, no istny szał. Ale wtedy też pojawia się wybawienie dla dziesięcioletniej Ani, która szuka jakiegoś punktu zaczepienia, jakiegoś innego autorytetu niż to co serwuje kultura popularna – Gilmore Girls.  Co prawda do Polski serial dociera z opóźnieniem, więc tak naprawdę to wybawieniem jest dla czternastoletniej Ani, ale that’s not the point. 
Po hajpie z przed roku większość pewnie kojarzy o co chodziło w całym serialu – w skrócie: historia samotnej matki, która urodziła córkę mając lat 16, narracja zaczyna się kiedy ta córka ma właśnie 16 lat. Proste? Proste. Ale och jak bardzo nie jest to proste! Nagle okazało się, że nie jestem dziwakiem. Nagle okazało się, że można czytać dużo, uczyć się dużo i do tego jeszcze chodzić na imprezy! Ba! można mieć chłopaka i jak się człowiek zepnie to wszystko może zrobić.

Rory nauczyła mnie jednej ważnej rzeczy – mogę.Wonder Woman

Tak po prostu. Mogę robić to co chcę i nie mieć wyrzutów sumienia, mogę być kim chcę, i nawet jeśli koniec końców nic z tego nie wyjdzie to nie jest to koniec świata. Mogę iść na studia, zmienić zdanie, mogę nie iść na studia, mogę zrobić sobie przerwę od nauki i świat się nie zawali. Mogę. I to co jest absolutnie pięknie – serial się nie zestarzał, serio! W zeszłym roku zrobiłam sobie powtórkę z całości – piękne, wciąż wzruszające, wciąż łapie za serce, wciąż jest absolutnie aktualne. I tak, moja córka będzie miała przykaz oglądania tego z matką. Nie ma zmiłuj. Nikomu nie przepuszczać, wszystkich tulić!
Wiecie, zazdroszczę dziewczynkom Wonder Woman. Zazdroszczę im Elsy. Zazdroszczę im Rey i Jyn. Katniss. Zazdroszczę im, że mają takie autorytety, które nie boją się walczyć o swoje. Zwłaszcza, że robią to dosłownie. Ja miałam Lisę z Dzieci z Bullerbyn, Hermionę z Harry’ego Pottera i Rory. Chciałam być Syriuszem Blackiem i Aragornem. I Rory Gilmore była moim prywatnym bohaterem, który zamiast walczyć z orkami, walczył z własnymi potworami przy pomocy książek, a jej ambicja okazała się najlepszą zbroją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *