Aquarius – Dzień matek i kochanek

dnia

Zrealizowanie filmu społecznie zaangażowanego jest trudną sztuką. Na reżysera czekają rozmaite pułapki, a to nazbyt nachalna metafora, ryzyko popadnięcia w moralizatorstwo czy bodaj ich największa zmora – deklaratywne monologi. Dodatkowym stopniem komplikacji może być wprowadzenie na zmaskulinizowany przecież kinowy ekran żeńskiej protagonistki. Takiej sztuki podjął się Brazylijczyk, Kleber Mendonça Filho w swoim najnowszym (prezentowanym w konkursie głównym w Cannes w ubiegłym roku) filmie – Aquarius i wyszła mu ona znakomicie.

Główną bohaterkę Clarę poznajemy jako postać drugoplanową w retrospektywnej scenie otwierającej film. Uczestniczy ona w obchodach 70. urodzin swojej ciotki Lucii, które okażą się dla Clary swoistym rytuałem przejścia. Dowiadujemy się, że młoda i krótkowłosa kobieta, przy bliskim wsparciu swojego kochającego męża zwyciężyła chorobę nowotworową. Postacią centralną tej sceny pozostaje jednak jubilatka, której z uznaniem i miłością składane są życzenia i wyliczane kolejne życiowe osiągnięcia.  Sama ciotka zajmuje w końcu głos i z rozbawieniem pyta, dlaczego jej bliscy w trakcie swoich wyliczanek zapomnieli wspomnieć o rewolucji seksualnej. Clara wpatrzona w Lucię, reprezentującą archetyp silnej i niezależnej kobiety pomyślała zapewne to, co wygłasza postać Michaliny Wisłockiej w Sztuce Kochania. „Ja jestem rewolucją seksualną. I nadchodzę.”

Plakat: Aurora Films

Aquariusa i Sztukę Kochania. Historię Michaliny Wisłockiej wiele łączy, ale jeszcze więcej dzieli. W obu przypadkach główną bohaterką jest silna, wyemancypowana kobieta o rozbudzonej seksualności. Podczas, gdy polska seksuolożka walczy o włączenie kobiecej perspektywy w dyskurs i angażuje się w walkę o wydanie swojej książki, w życiu osobistym wpada w sidła patriarchatu. Clara natomiast nie daje się zakuć w męskie okowy. Pozostaje władczynią swojego losu i ciała pomimo dotkliwych śladów pozostawionych na nim przez raka. Polka walcząca z systemem wydawniczym PRL-u określa swoją tożsamość przez relacje z mężczyznami. Jej brazylijska bratnia dusza definiuje się przez miłość, którą otacza swoje dzieci i bratanka. Pierwsza oblewa popularny feministyczny test Bechdel, druga zdaje go śpiewająco.

Z imprezy urodzinowej powracamy kilkadziesiąt lat później. Spotykamy Clarę (zagraną przez Sonię Bragę) jako dojrzałą i w pełni ukształtowaną kobietę, noszącą ślady, jeszcze nie do końca minionej wielkiej urody. Jest ona teraz 65-letnią emerytowaną krytyczką muzyczną i od kilkunastu lat pozostaje wdową. Wraz ze swoją gosposią Ladjane rezyduje w nadmorskim Recife, w ostatnim zajętym mieszkaniu Aquariusa. Sąsiednie mieszkania zostały wykupione przez dewelopera, który ma w planach także wywłaszczenie z lokum Clary i przebudowanie Aquariusa w apartamentowce dla ludzi z wyższych sfer. Bohaterka poddawana naciskom z zewnątrz, za pomocą rozmaitych technik „perswazji” używanych przez spółkę nie ustaje w walce o obronę swojego prywatnego królestwa. To mieszkanie, wraz z jego przestrzenią, wypełnioną dźwiękami i przedmiotami buduje jej tożsamość. W tym trudnym okresie Clara znajduje oparcie wśród rodziny i najbliższych przyjaciół.

Foto: IMDb

Interwencyjna fabuła nie przeszkadza filmowi Filho być osobistym dziennikiem przeżyć wewnętrznych bohaterki. Clara jest typem wysokoobcasowej siłaczki, której obce są heroiczne czyny, a bliższy jest codzienny znój. Czerpie ona siłę ze wspomnień zaklętych w przedmiotach, w dźwiękach ulubionych nagrań i chwilach namiętnych uniesień, na które nigdy nie jest za późno.

Aquarius udowadnia wielki kunszt reżyserski. Rzadko w kinie mamy do czynienia z tak płynnie, przejrzyście i błyskotliwie montowanymi różnymi planami czasowymi. Bez wykorzystania zbędnych elementów narracyjnych, takich jak napisy objaśniające czy narrator z off-u. Lekkość , z jaką przy akompaniamencie zmysłowej muzyki robi to Kleber Mendonça Filho zasługuje na najwyższe uznanie.

Brazylia – kraj społecznie rozwarstwiony oraz kino – medium wciąż zdominowane przez mężczyzn potrzebuje takich bohaterek jak Clara z Recife. Postaci dobrze napisanych i kapitalnie zagranych, które potrafią zdobyć się na małe – wielkie gesty. Chroniących swoją godność czynami, reprezentujących zwrot ku matriarchatowi, czyli kulturze, w której głos kobiet się liczy i przebija przez niego pierwotna kobieca mądrość.

Ocena: 8,5/10

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *