Amok – True Detective

Nie ma nic gorszego niż tak zwany przeterminowany film. Obraz, który stosuje chwyty gatunkowe, które były niemodne już kilka lat temu. Tego typu dzieła to przewlekłe nowotwory kina gatunkowego. Niestety Amok jest jednym z nich.

Odrą dryfuje zmasakrowane ciało z pętlą u szyi i nóg. Po kilku dniach zostaje znalezione przez rybaków. Przerażające odkrycie zostaje nagłośnione przez media i trafia do wszystkich serwisów informacyjnych w kraju. Ofiarą okazuje się architekt Mariusz Roszewski, jednak winnych zbrodni nie udaje się odnaleźć i sprawa – z braku dowodów – trafia do policyjnego „archiwum X”. Cztery lata później anonimowy donos wiąże zabójstwo Roszewskiego z fabułą powieści „Amok” autorstwa Krystiana Bali (Mateusz Kościukiewicz).

Miałem duże oczekiwania względem Amoku. Co prawda jestem zbyt młody, aby pamiętać sprawę Krystiana Bali, ale kiedy ujrzałem zachęcający zwiastun postanowiłem zapoznać się z historią. Sprawa ta jest idealnym materiałem na film, który powinien być pierwszorzędnym thrillerem. Oczekiwania podsycał udany Pokot, wyreżyserowany przez Agnieszkę Holland, przy którym współpracowała Kasia Adamik.

MV5BOGJkMDdkNzQtOTBlMC00NTQzLTk0ZGEtMzRiZjcyMjA5MGI2XkEyXkFqcGdeQXVyMjMwOTA0Ng@@._V1_
FOTO: IMDB

Niestety Amok nie jest dobrym filmem. Największym jego problemem wydaje się brak własnej tożsamości. Film w dużym stopniu opiera swoją stylistykę na hitowej produkcji HBO True Detective. Nie jest to coś złego. Wbrew przeciwnie, kilka lat temu zapanowała moda na przenoszenie tego stylu do kina (polecam świetne Stare grzechy mają długie cienie). Problem polega na tym, że Adamik brodzi po powierzchni. Kopiuje z serialu cechy oczywiste, jednocześnie sama nie rozumie, że nakręcenie thrilleru w takim stylu wymaga czegoś więcej niż wyżutego przez życie detektywa,  filozofii i zbrodni z krzyżem chrześcijańskim w tle.

Powierzchowność to kolejna poważna wada Amoku. W tym filmie psychologia postaci tłumaczona jest w pięć minut, a cytaty z Dostojewskiego nie wykraczają poza Zbrodnie i karę. W efekcie czego zamiast wiarygodnego portretu psychologicznego mordercy dostajemy kolekcje elokwentnych opisów nastolatek z Gadu Gadu. A przecież mówimy tutaj o prawdziwej historii. W tym filmie cytaty z Nietzschego są niczym Big Maci – przeżute przez popkulturę, tanie i ciężkostrawne.

Największą wadą filmu jest jednak prowadzenie widza za rękę. Każdy cytat „z przekazem” jest poparty wizualną metaforą wyjaśniającą sens dla niekumatych. Nie wiadomo do jakiego odbiorcy chciał trafić film. Bo thriller, a raczej dobry thriller powinien oddychać niedomówieniami, szokować i zaskakiwać widza, a nie trzymać go za rączkę i oprowadzać po okolicy. Rozumiem, że sprawa Bali jest magnesem, który przyciągnie masową widownię do kina, ale dlaczego nie można wykorzystać tego faktu do zrobienia czegoś ambitnego zamiast przymilać się do publiczności.

682632_1.1
FOTO: Filmweb

Słówko o aktorach. Kościukiewicz ma dobre warunki fizyczne, niestety daje się ponieść emocjom i zamiast przekonującego obrazu zwyrodnialca serwuje nam  kiepskiego złoczyńcę z komiksów. Aktor nie przekonuje ani jako morderca, ani jako intelektualista, ani jako pisarz. Łukasz Smilat w swojej roli krzyżuje aktorstwo Matthew McConaugheya z True Detective i Jonathana Banksa z Breaking Bad. Daje to dobry efekt, ale nie widzę tam nic oryginalnego oprócz rodzimych przekleństw.  Zofia Wichłacz…. jest.

Amok to film przegranej szansy. Jeżeli na początku ten karambol nawiązań i odwołań jeszcze się jakoś trzyma, tak pod koniec rozsypuje się nam zupełnie. Jest to film nie tyle spóźniony ile zrobiony po łepkach, na szybko. Czuję że więcej czasu i sił włożyłem w ten tekst niż twórcy w ten film.

Ocena: 3/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *