Aklimatyzacja, nowe otoczenie, fani – o presji słów kilka

dnia

Ogromne pieniądze, nieustanne porównania do legend czy świadomość zmienności rynku transferowego – nic dziwnego, że obecnie sporo mówi się o presji spadającej na piłkarzy, ale czy aby na pewno nie ma w tym odrobiny przesady?

Niezaprzeczalnym faktem jest, że piłkarze żyją pod presją choćby ze względu na obawę o swą posadę. Im bardziej utytułowany klub i im większy budżet transferowy tym bardziej piłkarze drżeć mogą o swój zarobek. Zawsze może bowiem pojawić się ktoś młodszy, sprawniejszy, w lepszej formie, bądź zwyczajnie bardziej medialny, na którego wymieni się obecną gwiazdę. To jednak nie przeszkadza całej masie graczy w odnoszeniu ogromnych sukcesów. Co jednak jeśli piłkarz zmienia klub za wielkie pieniądze? Zwłaszcza gdy jest on młody mogą pojawić się spore trudności. Każdy nieudany występ kwitowany jest lawiną „hejtu”. Kibice świadomi są każdego centa wydanego na gwiazdkę i tego jak bardzo jej styl gry odbiega od założeń sympatyków. Normalnym jest, że w takich warunkach niektórzy „pękną”. Gdzie jednak leży subtelna granica między troską o morale i psychikę zawodnika, a nieustannym tłumaczeniem niepowodzeń potrzebą aklimatyzacji czy innym otoczeniem?

 

Jest młody, potrzebuje czasu

W przypadku młodego piłkarza nie trudno o zachwianie często dopiero kształtowanej psychiki. Gdy kariera nabiera rozpędu a sam gracz z „obiecującego uzupełnienia składu” przeistacza się w światowej klasy diamencik ten często nie wytrzymuje nakładanej presji. Przykładem może być tutaj Paul Pogba, który grając w Juventusie mógł pozwolić sobie na eksperymentowanie – otoczony znanymi nazwiskami miał spory margines błędu i kilka osób od których mógł się uczyć. Decydując się na transfer zderzył się z bardzo konkretną wizją i stylem gry oraz presją kształtowaną przez pryzmat ceny i pensji. Francuz momentalnie stać się miał motorem napędowym zespołu mogąc ważyć losy nawet najtrudniejszych pojedynków. W takim przypadku ciężko nie odnieść wrażenia że nagminne „głaskanie” zawodnika jedynie mu szkodzi. Odbijanie wszelkiej krytyki często prowadzi do zrodzenia w zawodniku poczucia bezkarności, a nawet nonszalancji. Ot młody piłkarz który z jednej strony potrzebuje czasu na pojęcie filozofii gry, jednocześnie prowadzący barwne życie, również w social media.

Paul Pogba jako przykład nonszalancji i ciągłego usprawiedliwiania (fot. independent.ie)
Paul Pogba jako przykład nonszalancji i ciągłego usprawiedliwiania (fot. independent.ie)

 

Nowe otoczenie, inny klimat

Zmiana otoczenia nierzadko bywa dla piłkarza problemem. Konieczność zmiany przyzwyczajeń, odmienny klimat czy praca z dala od rodziny mogą być deprymujące. Nie może to jednak stanowić wytłumaczenia dla przeciągającej się niedyspozycji. W końcu piłkarz świadomy był tego jak wygląda liga czy klimat w nowym miejscu pracy, w związku z czym mógł odpowiednio wcześniej rozpocząć np. specjalne treningi. Szczególnie drażniące staje się to w przypadku doświadczonych graczy, którzy tłumaczeni potrzebą czasu na aklimatyzacje zwyczajnie kryją swą słabą dyspozycję. Podobnie jak w przypadku młodych piłkarzy takie tłumaczenia często rodzą fałszywe poczucie bezkarności oraz wyższości graczy. Jeśli doświadczony gracz nie przystosowuje się do nowych warunków często odpowiedzialność spychana jest nie na niego ale na menadżera czy specyfikę rozgrywek.

Wszędzie Ci Fani

Ostatnimi czasy dość głośno zrobiło się o dramatycznym wyznaniu oraz apelu Andre Gomesa. piłkarz Barcelony wspomniał o ogromnej presji i odpowiedzialności jaką czuje głównie ze względu na fanów patrzących na niego niemalże tylko przez pryzmat pieniądza. Sprawa jest o tyle niepokojąca, że Gomes to reprezentant kraju, który przechodząc do Blaugrany miał już ugruntowaną ligową pozycję i znany był jako rozsądny i silny psychicznie gracz. Choć nie sposób odmówić kreowanej zewsząd na zawodniku presji dostrzec można tutaj wyraźną próbę zepchnięcia problemów z dyspozycją Portugalczyka na zawyżone oczekiwania fanów. Jako jeden z nich – niejako wywołany do tablicy – muszę powiedzieć, iż osobiście nie spodziewałem się sporo po tym zawodniku. Opłata transferowa był stosunkowo niska, transfer pojawił się niemal znikąd, a większe nadzieje pokładano choćby w powracającym wychowanku – Denisie Suarezie. Wygląda to zatem na dramatyczną próbę ugłaskania zdenerwowanych fanów bądź chęć wymuszenia transferu.

Andre Gomes (fot. barca.pl)
Andre Gomes (fot. barca.pl)

 

Słowem podsumowania: jak w każdej kwestii proponuję odnaleźć złoty środek. Oczywistym jest, że presja na piłkarzach jest ogromna. Ta także zwiększa się w obliczu rosnących cen transferowych i roli w zespołach młodych piłkarzy. Jednak nie można nią usprawiedliwiać każdej niedyspozycji. W wielu przypadkach brak jasnego komunikatu o problemach zawodnika i „wzięcia na klatę” tego konsekwencji. Może w przypadku choćby takiego Gomesa nalżałoby rozważyć wypożyczenie z gwarancją występów w miejscowej lidze gdy już problem zaczął kiełkować. Zamiatanie go pod dywan przyniosło bowiem speszonego zawodnika gotowego obarczyć winą za załamanie formy wszystko dookoła nie skupiając się na swej niedyspozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *