Mam 26 lat i zakochałam się w nastoletnim uczniu szkoły…

Tak! Powiedziałam to! Słyszę to zdanie w moje głowie… odczuwam w moim głosie trochę rezerwy, dezaprobaty, może zdziwienia. Jeszcze kilka lat temu, ba! Jeszcze kilka miesięcy temu w życiu nie wpadłoby mi do głowy, że zakocham się w małym, cherlawym okularniku ze szkoły magii.

Tak naprawdę to nie – cytując klasyka. W każdym razie nie do końca.

Pewnie wszyscy już wiecie jakie „dzieło współczesnej literatury” mam na myśli. Harry Potter i… i kamień, i więzień, i czara i tak dalej.  Będąc nastolatką – mimo całego hajpu wokół tej sagi: ekranizacji, koszulek, plecaków, kubków, ołówków, zeszytów i reportaży w Telexpressie, prezentujących tłumy fanów przed księgarniami – nie skusiłam się, aby po nią sięgnąć. Książka w teorii skrojona pod nastoletnich czytelników nie potrafiła mnie dostatecznie zainteresować. Filmów nie oglądałam, na gadżety patrzyłam z wyższością, a recenzje koleżanek i kolegów puszczałam mimo uszu. Może to był mój pierwszy bunt wobec mainstreamu? Kto wie.

Do rzeczy jednak. Kilka miesięcy temu byłam w Londynie. Tak turystycznie, z plecakiem i znajomymi (w odwrotnej kolejności ;p). Cała trójka (oczywiście!) po lekturze „dzieła wszech czasów”, no i jak tu nie odwiedzić peronu dziewięćitrzyczwarte! Tak więc idę – przecież sama nie będę błąkać się po Londynie.

I jeśli spodziewacie się, że to tam się zakochałam – to się mylicie. Peron malutki, kolejka na tysiąc pięćset sto dziewięćset, wózek władowany w ścianę i Pan klikający foteczki ludziom w szaliku Gryffindoru. No poezja po prostu. Mjut na moje oczy.

Mijamy peron i wchodzimy do sklepu z pamiątkami. Różdżki, szale, krawaty, kubki, Hedwigi, togi, czapki, bluzy, plakaty, znowu Hedwigi, Zgredki, pełno turystów i… książki. Nie dam sobie ręki uciąć, ale to może właśnie wtedy przez mój przebodźcowany mózg, przemknęła myśl o zabraniu się do tej sagi. Nie wiem. Mejbi. W każdym razie, książki tam dostępne były piękne. Po prostu. Kilkanaście różnych wydań, te znane z polskich księgarni i takie, które chciałabym mieć na półce nawet, gdyby w środku było 50 POtwarzy Greya. Chwile podziwiania, chwile wzdychania i koniec.

Do czasu. Pamiętajcie – wszystko jest DO CZASU. Trzeci marca tego roku: Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Od czwartego do ósmego marca: Harry Potter i Komnata Tajemnic. Od dwunastego do piętnastego marca: Harry Potter i więzień Azkabanu. Status na dziś: 116 strona Czary Ognia.

Ja się pytam, co się dzieje?! J. K. Rowling, czy jesteś aż tak dobrą pisarką? Karolino, czy jesteś mentalną nastolatką?

Ale o tym, to już w kolejnym tekście. 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *