20 najlepszych utworów Blur

dnia

Wczoraj Damon Albarn, skończył 50 lat. Nie ma w takim razie lepszej okazji do tego, aby przypomnieć sobie dyskografie macierzystej formacji Brytyjczyka. Przed Wami, dwadzieścia moich ulubionych utworów Blur!

20. No Monster in Me (1995, b-side The Universal)
Utwory z sesji do The Great Escape są tak bardzo naładowane hyper-optymistycznym nastrojem, że kocham stamtąd nawet b-sidey. Zadziorna, punkowa gitara Coxona, spotyka w refrenie synthpopowego Albarna. Blur zawsze pisało proste piosenki, oparte często na przeciwieństwach, ale tutaj w tej piosence doprowadzili to do perfekcji.

19. Sing (1991, Leisure)

Na debiucie Blur bawili się w wiele gatunków: Madchester, Baggy, Slowcore. Mimo wszystko najlepiej Brytyjczycy poradzili sobie cytując Shogaze. Inspirowany My Bloody Valentine Sing to ponad sześć minut rozgniatającego emocjonalnego walca. Słychać w tym jeszcze młodzieńczą opieszałość, ale w sumie Blur nigdy się jej nie pozbyli.

18. Young and Lovely (1993, b-side Chemical World)

Przez fanów uważany za najlepszy b-side Blur.  Odrzut z sesji do Modern Life is Rubbish nasiąka Albarnowską-kabarteową krytyką brytyjskiego społeczeństwa, ale jest przy tym cholernie zgrabnym indie-rockowym wymiataczem, który zjada całą dyskografię Oasis na śniadanie.

17. Trouble in the Message Centre (1994, Parklife)

CO SIĘ DZIEJE W TYM UTWORZE?! Na przestrzeni czterech minut Albarn i Coxon zamieścili tutaj tyle muzycznych hooków i niespodzianek, że ja nie mogę. No i oczywiście kultowe „la la la”.

16. Jets (2003, Think Tank)

Utwór który spaja klamrą całą działalność Blur. Ilość gatunków i motywów pojawiających się w tym utworze jest ogromna no i ten saksofon na końcu…

15. Country Sad Ballad Man (1997, Blur)

Self-titled Blur to była płyta na której zespół wymyślił siebie na nowo. Ale czy na pewno? Słuchając tego utworu, możemy odnieść wrażenie że został napisany przez Pavement. Ale z drugiej strony co w tym złego? Country Sad Ballad Man to bagienny lo-fi największej klasy. No i solówka Coxona pod koniec jest tutaj wyborna.

14. Girls and Boys (1994, Parklife)

Disco-funk-noize. Blur nigdy nie ograniczali się do jednego gatunku, dlatego też skoczny przebój jest mieszanką lat 80 i 90.  Ten utwór zresztą wszyscy znają, więc nie ma co tu dodawać.

13. To The End (1994, Parklife)

Wyśniona materia tego utworu zwala z nóg. Ale przede wszystkim cichym bohaterem jest tutaj bas Alexa Jamesa, który znakomicie buduje napięcie (zwróćcie uwagę na to nonszalanckie rozluźnienie w refrenie). Całość to idealna pościelówka, która trąci miesczczańską ironią. Czyli crossover Gustave’a Flauberta i Charlesa Bukowiskiego.

12. Charmless Man (1995, The Great Escape)

The Great Escape to najbardziej poszkodowany album z całej dyskografii Blur. Gardzi nim nawet Albarn. Trudno mu się dziwić, w końcu ta płyta to symbol rywalizacji z Oasis. Mimo wszystko dla mnie ten album to zbiór takich wymiataczy jak ten właśnie utwór.

11.  There’s No Other Way (1991, Leisure)

Utwór który otworzył im drogę do sławy i wyznaczył drogę, którą do dzisiaj Blur sukcesywnie podążają.
Kombinacja zwrotek i refrenu jest tutaj wybuchowa. Utwór ten oparty na patentach The Smitsh pomógł podłożyć podwaliny pod britpop.

10.  Trailerpark (1999, 13)

Na 13 ból mieszał się z większym bólem. Płyta napędzana rozstaniem Albarna z wieloletnia partnerką przypadkowo stała się też eklektycznym potworem podsumowującym całą dekadę indie rocka. Trailerpark to taki utwór, że możesz go słuchać tysięczny raz, a i tak cie czymś zaskoczy.

9. Music is My Radar (2000, The Best Of)

Utwór który został specjalnie nagrany na składankę The Best Of jest po raz kolejny dowodem na szerokie horyzonty muzyków. Tutaj każdy gra coś innego: Albarn bossanowę, Coxon lo -fi, James funk, a Rowntree Jazz. Rezultatem jest genialny utwór, zresztą posłuchajcie.

8. Out of Time (2003, Think Tank)

Gorzka marokańska pigułka do przełknięcia. Najpiękniejszy utwór jaki Albarn napisał w całym życiu.

7. Good Song (2003, Think Tank)

Jeszcze jeden wyciskacz łez z Think Tank. Utwór, który swoim smutkiem mógłby zawstydzić kompozycje Elliota Smitha. Uzewnętrznianie  się duszy Albarna na tej płycie robi do dzisiaj piorunujące wrażenie

6. Battle (13, 1999)

Battle, Battle  So much…..  Niecodzienny antywojenny hymn, który budzi mimowolne skojarzenia z twórczością Pink Floyd aż tonie w złowieszczej, obłąkanej psychodelii, która przeraża słuchacza. Podczas nagrywania 13 demony opętały tych muzyków.

5. Beetlebum (1997, Blur)

Nieformalny hołd dla twórczości The Beatles to piosenka która zabiła brit pop. Finałowe spazmy gitary Coxona zamordowały Oasis i Pulp. Blur z całej britpopowej bitwy wyszli zwycięsko. Psychicznie poszarpani i zniszczeni, ale muzycznie dojrzali jak nigdy.

4. The Universal (1995, The Great Escape)

Tak jak już wspomniałem dla mnie The Great Escape to czarny koń całej dyskografii Blur. To właśnie tutaj znalazł się tak piękny utwór jak The Universal, który swoją lirycznością i chwytliwością rozbraja każdego i wprawia w zadumę nawet tych najbardziej opornych.

3. Death Of a Party (1997, Blur)

Jak napisałem wyżej piąty album Blur był tym, który zakończył pewien okres w karierze zespołu. Wystarczy że porównacie sobie powyższy utwór z tym psychodelicznym kombajnem, który jest napędzany triphopowym beatem i zawodzącą bluesową gitarą Coxona.  Brudne piękno.

2. He Thought Of Cars (1995, The Great Escape)

Najlepszy utwór Radiohead, którego nie nagrało Radiohead. To aż cud zakrawający na pomyłkę podczas układania tracklisty przez muzyków, że ten przepiękny wręcz samobójczy utwór znalazł się na cukierkowym The Great Escape. Jest to jeden z niewątpliwych kamieni milowych w historii zespołu.

1. Trimm Trabb (1999, 13)

„I got trimm trabb
Like the flash boys have
And I can’t go back
Let it flow, let it flow
I sleep alone
I sleep alone
I sleep alone
I sleep alone”

Podgłosnijcie na wysokości 4:10

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *